Adriano
Zamawia staw i piwo po czym zasiada by obejrzeć pojedynek.
Wersja do druku
Adriano
Zamawia staw i piwo po czym zasiada by obejrzeć pojedynek.
Widać obyczaje rycerskie są ci obce, skoro po przyjęciu wyzwania nie podjąłeś mej rękawicy. Chodź na zewnątrz zatem! Krzyknął Ibelin, za nim udali się wszyscy rycerze i karczmarz. Agnes szła po prawicy Baldwina, bez słowa dłoń położyła na jego ramieniu na chwilę, jakby z troską w oczach.
Robert
Wziął ze sobą kielich wina i również wyszedł poobserwować pojedynek....., no właśnie? Kogo? - Zarzyganego rycerzyka z niejakim Baldwinem który przed momentem miał bliskie spotkanie z podłogą,taa......, z pewnością o tym pojedynku będą pisać pieśni, ehh Robercie nie narzekaj,zawsze to jakaś rozrywka.
Filip
Pewny, że będzie musiał bić się do ostatku wyszedł na podwórze, bez słowa do któregokolwiek z rycerzy, po czym przygotował się do walki.
Po wyjściu na zewnątrz, Baldwin ukląkł dobywając miecz i począł zmawiać modlitwę... A ty, się nie modlisz!? Krzyknął jeden z postronnych rycerzy w stronę Filipa.
Filip
Modlę się, spokojnie Ukląkł i zaczął zmawiać modlitwę o przeżycie walki.
Bertrand
Pozostał w karczmie, lecz nasłuchiwał tego co dzieje się na podwórzu.
Gdy już modlitwy zostały zmówione i powstaliście z mieczami w dłoniach, Agnes krzyknęła - naprzód rycerze, niech się dzieje wola Boża!
Rycerze runęli na siebie i zaczął się pojedynek. Po minucie ciosów, iskier lecących od potykających się ostrzy i uderzeń o tarczę, a także krwi Baldwin zwyciężył ubijając swego przeciwnika...
Oto więc wola Boża - krzyknęła Agnes, a zawtórowali jej rycerze.
Techniczny
Filip zarobił 20 obrażeń więc nie miał szans na przeżycie, sam zadał lekką ranę Baldwinowi. Czemu doszło do pojedynku i tak ciężko było się wykpić? Własna głupota przede wszystkim, w średniowieczu zwrócenie się do seniora bez szacunku z miejsca mogło być bardzo często samobójstwem. Do tego Agnes zaogniła sytuację. Tak czy siak, dziękuję za grę.
Mitrydates
Wyszedł na zewnątrz obserwować co zrobią dwaj zwaśnieni rycerze.Ustawił się w pobliżu karczmarza.
Gunter
Został w karczmie i nasłuchiwał. Rzekł cicho do Bertranda Oj kabała, szkoda Filipa, ale przynajmniej Baldwin o nas zapomniał.