sir George Srogi
Odszedł kłaniając się w progu, po czym udał się na burtę patrzeć na morze.
Wersja do druku
sir George Srogi
Odszedł kłaniając się w progu, po czym udał się na burtę patrzeć na morze.
Adalbert
Trędowaty... Ta... Zdaje się że też go widziałem. Mocno boli? Dasz radę chodzić, pani?
Katarina
Ukłoniła się Oswaldowi. Zrobimy Panie jak prosisz....
Tak mężu -chodźmy...Odparła po chwili zadumy.
Mam nadzieję, że to nie obróci się kiedyś przeciwko nam. Łgać w imię dobra? dziwna sprawa....
Robert:
Próbuję, ale przyzwyczaj się do moich wahań nastroju. Wybacz, jeśli przysporzę ci tym cierpień, choćbym nie wiem jak chciała to jeszcze długo nie będę jak dawniej - odrzekła Agnes nie wyrywając swej dłoni.
Adalbert:
Dam radę, aauuć... I nie pani, na imię mi Sybilla, panna de Foix, wyrwałam się na przejażdżkę będąc w odwiedzinach u przyjaciół, no i Bóg mnie pokarał za samowolę - rzekła dziewczyna.
Spytko, Katarina:
Dotarliście do swoich koni.
Charles:
Och... Wybacz ojcze, to pod wpływem chwili... Odparła wyjaśniająco Aurora. W tym czasie wrócił od pani de Wayren sir George.
Sir George:
Widziałeś, jak Aurora daje całusa księdzu Charlesowi...
Robert
Nieco zaskoczyła go tak rozbrajająca szczerość z jej strony - Dobrze Agnes,nie przepraszaj bo wiem przez co przechodzisz...Nie chcę po prostu żebyś skończyła tak jak niegdyś ja...
Spytko po polsku
Nuu Trzaskawica, nuu nie bocz się, jużem wrócił przemówił łagodnie podchodząc do swego wierzchowca. Pogładził delikatnie dłonią jego szyję. Tak wiem, pognać przed się byś chciała, ale nie czas ni miejsce na to. Zaczął czyścić sierść swej wiernej klaczy.
Adalbert
Może zatem odeskortuję Cię, Sybillo, by więcej takich wypadków Cię nie spotkało na drodze? I tak miałem wracać do miasta, do karczmy.
sir George Srogi
Z wielkim gniewem szedł szybkim krokiem w stronę Charlsa i Aurory - Niewinni?! Podróżujący?! Łamiecie śluby na statku pełnym ludzi! Wszetecznico! I ty - rzekł z przekąsem - bracie!
Robert:
Agnes spojrzała Ci na chwilę w oczy, nic już nie mówiąc. Po chwili zorientowałeś się, że Charlotte usnęła z głową opartą o nogi szwagierki.
Adabert:
Nie podróżuję z nieznajomymi, może więc byś się najpierw przedstawił panie? Spytała Sybilla z delikatnym, jakby kpiącym uśmieszkiem.
Robert
I jak tu jej nie kochać? Mam wrażenie że mogła by przespać cały dzień...Tylko dlaczego ona ciągle nie mówi mi po imieniu...Wiem że jest nieśmiała ale to już niemal miesiąc... - rzekł do "siostry" jednak jego wzrok był zwrócony w stronę śpiącej wybranki