-
Czy to jest dobre DLC, zastanawiam się nad kupnem DLC Cezar w Gali albo Hanibal u bram?
Teraz mam trochę więcej czasu aby sobie pograć, oddałem rozdział pracy magisterskiej promotorce, mam nadzieje że go zaakceptuje:-)
Korzystając z wolnego czasu, aby popykać w TW:D Grę kupiłem w październiku, ale nie miałem za dużo czasu aby w nią grać, poza tym nie najlepiej zacząłem, teraz gram od nowa, zniszczyłem Kartaginę, doszczętnie, Ceterum censeo Karthaginem delendam esse :D Prawie podbiłem "Nową Kartaginę" , czyli połowę półwyspu Iberyjskiego oraz kawałek Afryki.
Olałem natomiast podbój Grecji zrobię to później.
Zastanawiam się nad kupnem dodatku, tylko który jest lepszy, oto jest pytanie. W powszedniej grze serii TW:Shogun 2 nigdy nie ukończyłem kampanii głównej:( chociaż udało mi się ukończyć kampanie z dodatku "Zmierzch Samurajów" :D
-
HatG jest o wiele lepszy.
-
Spekulowaliśmy wiele razy na temat DLC jakie CA może stworzyć w przyszłości i padło kilka stwierdzeń o chęci zagrania w kampanię Spartakusa; teraz chcę poinformować zainteresowanych, że pojawił się mod Spartacus Rises bazujący na mapie HatG.
Link do Warsztatu Steam:
http://steamcommunity.com/sharedfile...text=spartacus
Mediafire:
http://www.mediafire.com/download/ot...1/Spartacus.7z
Wymagana jest angielska wersja gry i zapewniona kompatybilność z Radious TW.
-
Próbuje sprawdzić czy da się w HatG zdobyć osiągnięcie za wygraną po wypowiedzeniu wszystkim wojny... i dostaje w tyłek od dawnych wasali. Zdarzało się mi przegrywać bitwy w podstawce czy CiG, ale nigdy moi wrogowie nie koordynowali swoich działań tak dobrze jak w tym dodatku.
-
Jak już gdzieś pisałem próbuje 3 raz skończyć kampanie Cezara w Galii i stwierzam że dla single player to zdecydowanie najtrudniejszy a zarazem dający najwięcej satysfakcji dodatek.
Jeżeli jednak mówimy o grze multiplayer to tutaj bezsprzecznie najlepiej jest kupić Hannibala - ze względu na możliwości jakie daje przy rozgrywaniu bitew z żywym graczem.
-
Czy komuś wybuchła wojna domowa podczas zabawy w tej kampanii?
-
Mi nie, ale grałem w nią jeszcze przed EE.
-
99% poparcia dla mojego stronnictwa, wysokie ryzyko buntu, ostało się 10 prowincji jako protektoraty, czyli niemal maksymalny do uzyskania pasek imperium i nic. Dlatego pytam nim zacznę głosić, że w HatG wojny domowej nie ma. ;P
-
1 załącznik(ów)
Ponawiam pytanie Samicka, gdyż właśnie rozpocząłem kampanię po wczorajszym zakończeniu kampanii Atenami i zakupie HatG.;)
Edit.
Wybrałem oczywiście Hannibala i spółkę :cool:. Początek jakże odmienny od kampanii Aten. Znowu niechęć w dyplomacji taka, że protektorat Libia z aprobatą na kilkadziesiąt w plusie nie chce ze mną ukłądu handlowego! Oczywiście Iberowie też nie pałają miłością do mnie. A Syrakuzy i Rzym zaczęły od inwazji. W momencie gdy tworzyłem 3 armię zaatakował mnie... Legion IX! Jeżeli AI trzyma się kolejności to Rzym trochę jest dopakowany. Dodam że legiony które przybyły do Afryki miały pełne, lub prawie pełne składy. Na miejscu najmowały także słonie afrykańskie. Ale nauka grania dyplomacją przy kampanii Aten zrobiła swoje, odkrywam głównie "technologie dyplomatyczne", zauważam także spokojniejsze nastawienie do Kartaginy. W kampanii Barkidami w głównej kampanii z rok wstecz poznane ludy nie miały do roboty nic innego niż w 3 turze od odkrycia wypowiadanie mi wojny i zalewanie spamem agentów. Teraz mamy dużo mniejsze działanie agentami przez AI. Postanowiłem grać defensywnie w Iberii i przyjrzeć się kto z kim przeciw komu. Poświęcając jakiś tam mój protektorat (nazwy ludu nie pamiętam) wsparłem w wojnach na półwyspie Arewaków i Luzytan czym uspokoiłem bezpośredni napór na moje posiadłości. Z czasem także zyskałem pierwsze umowy handlowe oraz PON-y i sojusz obronny. W zachodniej części Afryki płn pielęgnuję kontakty z Maurami i Massylijczykami czym poskutkowało sojuszami wojskowymi. Z Getulami obronny. Mam 39 turę i teraz po rozbiciu kolejnej fali desantów republiki znad Tybru czas ruszyć na Sycylię i przenieść wojnę na tereny Italików. Liczę na zdobycie tam jakichś sojuszników, chyba że został tam już tylko Rzym i Syrakuzy związane z nim sojuszem. Odpuszczam sobie drogę przez Alpy, zrobię to po swojemu. Drżyj senacie, nadchodzę :P
Załącznik 497
-
1 załącznik(ów)
87 tura. Jak zapowiadałem, zrobiłem desant na Sycylię. Po podejściu do Lilybaeum zaatakowałem garnizon. Przepływający pełen legion dołączył się do bitwy. Ku mojemu zaskoczeniu, garnizon miasta po wyjściu z niego i uformowaniu szyku... poczekał na lądujący legion! Tak mało a cieszy! ;) Niestety, posiłkujący Rzymianie musieli najpierw się wyrwać spod uderzenia mojej floty, która wcześniej polowała na niego. Koniec końców zamiast 20 jednostek, do plaż dotarło 6-7. Żeby mieć większą frajdę, poczekałem aż Rzymianie od nowa się przeformowali i zaatakowali. Bitwa była bez historii. Po zdobyciu Syrakuz i dobiciu ostatniej floty Syrakuzańczycy przeszli do historii. Idą za ciosem, jedna armia wylądowała na "bucie", a druga ruchem wahadłowym odbijała Lilybaeum i Messynę, które umiejętnie floty Samnitów i Rzymian zdobywało mi co turę, dwie. Na szczęście Massalia która jest w sojuszu z Rzymem, na propozycje pokoju podpisała go zaskakując mnie wysoką gotowością na przyjęcie propozycji. Dzięki temu ogołocona Afryka Płn-Zach (tylko w Kartaginie trzymałem armię na wypadek ataku od strony Sardyni) uniknęła inwazji 2-óch armii Massali, które już tam się udawały. Dzięki temu moja jedyna armia w Iberii podbijając jakąś nację (nie pamiętam nazwy) na terenie pogranicza Hiszpanii i Francji wystarczyła do utrzymywania spokoju w Iberii i "zdobywaniu serc" miejscowych. W tej chwili na zachodzie znowu wypowiedziała mi wojnę Massalia za co ukarałem ją odebraniem pogranicznego regionu. Trochę ta sytuacja mnie martwi, gdyż jest w sojuszu obronnym z Cessetanami (tak się odmienia?) gdyż są potęgą w Iberii, choć jak widzę nasze relacje tylko nieznacznie się pogorszyły. Na "bucie" powoli Hannibal wraz z Hazdrubalem powoli się wgryzają, a 3 armia (musiałem kolejną sformować, już mam 6. To mnie zaskakuje, gdyż w głównej kampanii wystarczy mi z reguły 7) forsownym marszem idzie im pomagać, planowo ma pilnować zdobyte miejscowości przed desantami pozwalając tym pierwszym nie oglądać się za siebie. Jak na razie Samnici dzielnie wspierają Rzymian. Co prawda co turę proponują mi rozejm, ale pogorszyłbym stosunki z moimi sojusznikami, więc byłoby to nieopłacalne. Etruskowie, mimo że wrodzy do mnie, zachowują cały czas neutralność.
Załącznik 504