Kersiajan
Co tylko sobie życzysz najmilszy... odpowiedziała przywiązując go bardzo starannie i bardzo ładnie.... Na jednym węźle nawet postarała się o śliczną i ogromna kokardkę...
Popatrzyła na swoje dzieło i cmoknęła z zachwytu...
Wersja do druku
Kersiajan
Co tylko sobie życzysz najmilszy... odpowiedziała przywiązując go bardzo starannie i bardzo ładnie.... Na jednym węźle nawet postarała się o śliczną i ogromna kokardkę...
Popatrzyła na swoje dzieło i cmoknęła z zachwytu...
Catherine
Uścisnęła ją i pocałowała w policzek cała rozpromieniona,zaraz też wzięła od Margaret mokrą szmatkę mówiąc do niej z uśmiechem - Dziękuję kochana - i od razu umościła ją w bucie siostrzyczki zaraz potem pomagając jej go założyć.
Kersijana:
Noldorowie kochają sztukę, nie jestem wyjątkiem, a widzę, że twe dłonie wprawnie ją tworzą - stwierdził Elrohir patrząc na kokardkę z jedwabiu. Obiecaj mi, że jeśli nie przeżyję, to nie zrobisz nic głupiego, spróbujesz na nowo odnaleźć swe szczęście...
Catherine:
Ehh, no i jak ja teraz wyglądam... Jak nie kobieta - rzekła Adela krzyżując ręce na piersiach. Lothiriel tymczasem przyprowadziła Twojego konia oraz Beatrice. Królowa rzuciła tylko wciąż poddenerwowana - zbierajcie się, niedlugo zmierzcha, musimy się stąd wydostać.
Kersijana
Popatrzyła znów na Elfa.. Tym razem jednak była całkiem poważna. Przykucnęła przy nim i chwyciła jego dłoń... Przyłożyła ją do swojej piersi... Tu będziesz w tym sercu żył na wieki... Rozumiesz? łza popłynęła jej po policzku, ale wezwanie królowej postawiło ją na nogi... Podeszła jeszcze do konia Betty upewniając się teraz czy z wiązaniem jej konia wszystko w porządku. Potem wróciła do Ruth Edhel Pogładziła go po szyi i pocałowała tuz nad nozdrzami... Nie zrzuć mnie ino.... Nie zamierzam Cię Twemu Panu zabierać..... Obeszła go powoli głaszcząc jego przepiękną sierść... Dawała się tak jakby poznać koniowi by wyczuł jej intencje i zamiary. Wiedziała że To On musi ją zaakceptować mimo zapewnień Elfa, że nic jej nie zrobi.
Rumak Elrohira parsknął, gdy Kersijana dotknęła jego sierści. Mimo to po chwili przyłożył swoją głowę do jej, tak, że poczuła na twarzy jego ciepły oddech. Popatrzył chwilę na Noldorkę i położył jej głowę na ramieniu, jakby się wtulając...
Catherine
Jak to nie wyglądasz jak kobieta,prześliczna jesteś przecież! - odparła szczerze,po czym wzięła ją na swoją klacz,wolała nic nie odpowiadać Lothiriel widząc w jak złym jest nastroju....
Ta, oczywiście, może jeszcze spodnie mi założysz? Żebym sobie nóg nie pościerała? Ehh - zaczęła marudzić Adela, wtulając się do Catherine.
Catherine
Margaret jakoś chodzi w butach a jest bardzo ładna!Choć nieco mnie to dziwi bo stopy ma cudowne.... - tu spojrzała na przyjaciółkę z przyjaznym uśmiechem
Catherine:
Widocznie lubi, a ja nie - odparła Adela tym samym, marudnym tonem. Margaret zaś odpowiedziała z delikatnym uśmiechem - widocznie mam odmienne nawyki, niż twoja siostrzyczka, całkowicie odmienne...
Catherine
Widocznie tak....,ale koro Adele chodzi w butach to Ty będziesz musiała przejść się bez hihi....