Dan
Ja pierdole,zostałem ordynarnie oszukany! - wściekał się w myślach,ponownie podchodząc do tego samego miejsca świecąc na nie pochodnią
Wersja do druku
Dan
Ja pierdole,zostałem ordynarnie oszukany! - wściekał się w myślach,ponownie podchodząc do tego samego miejsca świecąc na nie pochodnią
Dan:
Po prostu trochę wystająca, kamienna cegła ze ściany. Nie widzisz tu nic ciekawego... Pełno tu kurzu, pajęczyn czy innych odłamków z sufitu...
Vito:
Znajdą, znajdą... Z tej drugiej wieży pewno mają widok na całą okolicę. Dobra, im szybciej stąd uciekniemy tym lepiej. Ci paladyni wiecznie nie będą tam stać i walczyć, zwłaszcza że ten nekromanta tu wrócił... - zeszliście z gór, jesteś zmęczony i obolały jak nigdy wcześniej, ale na szczęście masz chwile odpoczynku. Pytanie teraz dokąd się udajecie...
Nie wiem co... gorsze. Zapierdalać na czworakach do miasta, czy chować się na farmie i liczyć, że jej nie najadą? Chyba wole jednak tą pierwszą opcję...
Vito
Idziemy do miasta. Innos mówił, że mamy uciekać przez góry i lasy, z gór już zeszliśmy czyli chyba chodziło mu o powrót do Khorinis, a nie krycie się na farmie. Bo farmę lasem trudno nazwać. Chodź, nie ma co zwlekać.
Dan
Przeklęta ściana! - Zaczął siłować się z cegłą jednak widząc że to nie przynosi efektów oparł się bezsilnie o biblioteczkę czekając....- A może tych cholernych cegieł jest więcej? - i kierowany tą myślą poszedł sprawdzić inne biblioteczki
Dan:
Ten, kto projektował to wszystko miał wyjątkowo wielkie poczucie humoru. Tych przycisków jest jeszcze kilka... A dokładnie to wszystkich jest teraz razem 6.
Vito:
Może mu chodziło o to, że lasami będzie bezpieczniej niż drogami czy polanami na otwartej przestrzeni... No to logiczne by było. Ale lasami to by do Khorinis nie dojdziemy... Znaczy dojdziemy, ale zajmie nam to cały dzień. Ale za to przez las za farmą Sekoba dostaniemy się do klasztoru, a tam mamy zdecydowanie krótszą drogę niż do miasta.
Vito
W klasztorze nas od razu poskładają i może wyślą magów do tej kryjówki nekrofili. Skurwiel chyba połamał mi wszystkie żebra... rzekł krzywiąc się na myśl o "zabawie", jaką zafundował mu Ulthar. No to możemy iść tak jak mówisz.
Dan
Ja jebie,ktoś tu chyba ochujał do reszty! - pieklił się w myślach,wciskając je w losowej kolejności,jeśli to nie da efektu szuka jakichś wskazówek wszędzie gdzie to możliwe
Dan:
Efektem wciskania losowo tych przycisków było to, iż jeden z kawałków ściany za biblioteczką po prostu runął na Ciebie... Tego to się nie spodziewałeś. Zabolało Cię i to porządnie, robiąc od razu przy tym sporo hałasu. Jak się okazało coś za tą ścianą było... Tylko niepokoi Cię to, iż usłyszałeś chyba jakoby coś, albo ktoś był za tą ścianą...
Stanąłeś i otrzepałeś się z kurzu. Przyglądając się co to za cholerstwo może tam siedzieć nagle coś wyleciało z ciemności i przywaliło Ci porządnie w twarz. Upadłeś na ziemię ogłuszony... Co to jest to nie masz pojęcia. Przypomina Ci człowieka, lecz jednak jego skóra wygląda jak jakiś kamień, bądź szare drewno. Widać też na nim jakiś żelazny pancerz. Na dole słyszysz, iż chyba Diane wraz ze zwiadowcą zbliża się do górnego poziomu...
Vito:
Dobra, chodźmy... Ale może najpierw zahaczmy o tą farmę. Może dadzą nam jakieś mikstury i wypadałoby poza tym ich ostrzec...
Techniczny:
-14 HP dla Dana
Vito
No tak, wypadałoby. I może dadzą nam jakieś robocze ciuchy, bo tak biegać w samych gaciach...
Dan
Zaklął w myślach próbując się zebrać na nogi i stawić czoło temu....czemuś,w międzyczasie krzycząc - Przydała by się tutaj mała pomoc!