-
Katarina (łacina)
O Boże, czy prawdę wykrakałam? chwyciła się za usta z przerażeniem... Widząc Konstabla i Bertranda.
Przypomniała sobie Co opowiadał o Bertrandzie Godwyn......
Czy coś Waszej Małżonce się stało? Mości Panie gdzie ona????? Krzyknęła z przerażeniem
-
Bertrand
Wszedł na powrót do komnaty, uklęknął przed Agnes i ujął ją za dłoń, jeśli mu pozwoliła. Nie płacz Agnes, proszę Cię. Nie mogę patrzeć na to, jak cierpisz. Przepraszam Cię, że księdzu wszystko powiedziałem. Chciałem z nim tylko porozmawiać, rozwiać jego wątpliwości i poprosić o dyskrecję, a on wymyślił byśmy przyszli obaj do Ciebie... Znów Cię zawiodłem i znów o to proszę, ale wybacz mi.
-
Bertrand:
Kobieta spoglądała na Ciebie swymi zapłakanymi oczętami, gdy przemawiałeś, pozwoliła się też ująć za dłoń. Popatrzyła tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu rzekła - wybaczam, jak Bóg przykazał, ale... Chciałabym, by nasze rozmowy i czyny zostawały między nami....
Charles, Katarina, Spytko:
Nic jej, pewne nieporozumienie wynikło, nie lękaj się panno Katarino, już wyjaśnione - odparł konstabl po łacinie. Tymczasem usłyszeliście głośne podśpiewywanie po łacinie:
Wchodzi kuśka do piczki
I wnet z ciasnej dziureczki
Wyskoczy potomek młodej dzieweczki! Ha!
Dostrzegliście chwiejącego się Godwyna, zmierzającego w waszą stronę. Niefortunnie dla niego, gdy skończył śpiewać swą niezbyt twórczą pioseneczkę oraz był na skrzyżowaniu korytarzy, zniosło go na sąsiedni i usłyszeliście ciężki grzmot oraz wykrzyczane jakieś głośne słowo w nieznanym wam języku...
-
Spytko po łacinie:
Akurat żem zmierzać miał do Dobrodzieja. Pytanie mam jedno i prośbę.
-
Charles de Tournemire
Znowu ten chlejus. Wiedziałem, że wróci do cytadeli zapity... Byleby mnie nie widział, bo mnie prześladować znowu będzie - skomentował ten żałosny widok.
-
Bertrand
Przyrzekam Ci, że pozostaną. odpowiedział, po czym ucałował ją w wierzch dłoni.
-
Charles, Katarina, Spytko:
Zatem mów śmiało panie - rzekł Boemund do polskiego rycerza, uprzednio zaśmiawszy się na widok Godwyna.
Bertrand:
A więc... Utulisz swą przyjaciółkę na zgodę? Spytała Agnes, nieco rozchmurzona.
-
Spytko po łacinie:
Rzekłeś iż czas ruszyć do Francji nam będzie gdy dokonasz swego żywota, zatem pewno wasalami Pani Agnes będziemy. Powiadomiłeś już Ją o tej propozycji którą nam złożyłeś Panie?
-
Bertrand
Ależ oczywiście że utulę. rzekł uśmiechając się, i obejmując Francuzkę.
-
Katarina
Uspokoiły ja słowa konstabla, i nie mogła opanować się by nie uśmiechnąć się słysząc Godwyna.
Starała się w skupieniu wsłuchać w rozmowę Spytka z Boemundem....