-
Alessio
Z wielkim niepokojem obserwował brawurowe zachowanie ukochanej,gdy bezpiecznie doszła do ranionych w zasadzce odetchnął z wyraźną ulgą - Uff,na szczęście nic jej nie zrobił,kimkolwiek jest....,dlaczego coś mi mówi że nie wszystkich na tamtą stronę przepuści?......
-
Anna de Loiret
Otworzyła oczy i spytała drżącym głosem - panie? Kim jesteś? Uklękła przy znajomym Rycerzu Graala i odwróciła nieco głowę, by Zielony Rycerz usłyszał, że mówi do niego.
-
Zielonym Rycerzem córo rodu Loiret. odparł strażnik głuchym, nieco metalicznym głosem. A może to hełm go tak zniekształca.
Teraz moja kolej rzekła Liothannea chowając sztylety. Spróbujmy pojedynczo przejść koło Niego, trzymając ręce z dala od broni. Ruszyła naprzód, Zielony Rycerz również Jej nie zaatakował. Świt, który za Nią ruszył, także przepuścił.
-
Anna de Loiret
Skąd znasz me miano panie? I co z mym ojcem, co z panią Morgianą i Rycerzem Graala? Spytała.
-
Alessio
Trudno,najwyżej zetnie mnie jak psa tu na tej polanie - pomyślał,wziął głeboki oddech i ruszył w stronę rannych nie dotykając broni....
-
Jestem pierwszym wśród sług Pani Jeziora, znam wszystkich Jej wyznawców. Rycerz Graala już przekroczył bramy tegoż świata. Azaliż los Morgiany i Tankreda nadal się waży. Rzekłszy to spiął konia do szarży i podnosząc wysoko miecz runął w kierunku Alessio.
-
Alessio
Pani,żałuję że nie dane mi będzie dalej wypełniać Twą wolę.....,ani poślubić Ani.....,mam nadzieję że masz dla mnie miejsce gdzieś tam u swego boku,jeśli polegnę ześlij proszę łaskę uzdrowienia na tych ludzi - pomyślał,ręce rozkładając na boki,zamykając oczy i czekając na nieuniknione wiedząc że dobywanie broni czy ucieczka nie mają sensu....
OD MG:
+ 5 PD
-
Anna de Loiret
Panie mój, on jest wybrankiem mego serca, człowiekiem mogącym ocalić mego ojca i panią Morgianę! Oszczędź go błagam! Wydarła się jeszcze zrozpaczona...
OD MG:
+5 PD
-
Christophe Leroy
Giermek wpatrywał się zaskoczony na odważny czyn Alessia i oczekiwał co zrobi zielony rycerz... Choć nawiedziły jego myśli to, czy sam przeżyje to przejście... - Ocal go Pani, proszę Cię... Choć i to nie Twój wyznawca to i może ocalić mego pana jak i Twą arcykapłankę... Których potrzebujemy, a i na wzgląd na panią Annę, która nie wiem czy zniesie to, iż utraciła swego małżonka...
OD MG:
+5 PD
-
Alessio poczuł drobne uderzenia w nogi. Usłyszał głośne parsknięcie przed swoją twarzą. Reszta widzi jak wierzchowiec rycerza gwałtownie zahamował obsypując Tileańczyka darnią. Dobądź oręża i stawaj w szranki! Żaden mąż nie przejdzie obok mnie bez walki!