-
No dobrze, ale pozwolisz mi samej dosiadać Mirillia Lassi, jak dojedziemy na miejsce, gdzie przenocujemy. Teraz muszę się oprzeć o Cathy, bo jestem zmęczona... Odparła Adela, wyraźnie niezadowolona, że ciocia zamiast poprzeć ją, to szuka sposobów żeby zachęcić ją do chodzenia w butach.
-
Catherine
Przytuliła ją i ucałowała w głowę szepcząc do jej ucha - Przecież nie robię Ci na złość,to dla Twojego dobra,gdybyś nie starła stóp to bym nie nalegała na buty,no oprzyj się wygodnie....I cieszę się że jedziesz ze mną
-
Kersijana
Dobrze Mój Skarbie.... Powiedziała.... Powoli ruszyła na przód wołając za sobą swego ogiera....
-
I tak drużyna wyruszyła naprzód... Lecz po niespełna godzinie, kiedy wyjechaliście już z przeklętej ziemi, Adela zaczęła krzyczeć przeraźliwie z bólu i płakać...
-
Catherine
Kochana,co się dzieje? - powiedziała z przejęciem,aż zapominając o tym że mała nie bardzo jest w stanie jej odpowiedzieć na to pytanie....,od razu też zaczęła dokładnie oglądać jej ranę w tym upatrując źródło jej bólu....
-
Kersijana
Słysząc płacz dziewczynki zawróciła konia i podjechała do konia Cathe. Spojrzała z troską na małą i czekała na to co się stanie....
Techniczny
Zakładam, że Kersijana nie wie nic o obtartych stopach dziewczynki, z uwagi na to że zajmowała się rannym Elfem. Ostatni raz co miała z małą do czynienia to jak zostawiła ją samą na Mirillia Lassi... Potem mała zeszła z konia i poszła do dziewczyn....
-
Nie, stopy, aałaaaa... Jęknęła dziewczynka, zalewając się łzami. Stać! Rozkazała Lothiriel, z niepokojem patrząc na małą, Betty również zaaferowana podjechała do Cathy.
-
Catherine
Delikatnie i powoli,zdjęła jej buta z lewej nogi by sprawdzić co z jej stopą....
-
Okazało się, że skóra Adeli jest o wiele bardziej pościerana, niż poprzednio... Dziewczynka wciąż krzyczy i płacze z bólu.
-
Catherine
Spojrzała pytająco na Lothiriel bowiem sama nie bardzo wiedziała co ma robić a nie chciała bardziej zaszkodzić dziewczynce,czuła wyrzuty sumienia bowiem to ona jak by nie było włożyła szmatkę do jej buta i niepotrzebnie posłuchała Margaret....,może i to był pomysł jej przyjaciółki ale mogła sama pomyśleć.... - Ehh,i po co jej słuchałam?Było zabandażować....