-
Alessio
Z trudem nie parsknął śmiechem- Tacy to Ci Bretońscy rycerze,honorowi,hahaha - zachował jednak powagę dobywając miecza i dziwnego sztyletu jaki dostał od Sebastiano i Marii w Miragliano otwierając oczy i mówiąc bez strachu - Zatem poczynajmy Panie
Techniczny
Dziwny sztylet=lewak xD
-
Anna de Loiret
Postanowiła nie przyglądać się pojedynkowi tylko podbiegła do ojca, uklękła nad nim i zaczęła głaskać po policzku. Ojcze, ojcze, tatusiu kochany trzymaj się, jestem przy tobie...
-
Dosiądź wierzchowca byś miał w walce jakąś szansę. Lżej jesteście opancerzeni, więc wystarczy jak któryś z Was mnie zrzuci z siodła byście we dwóch mogli przejechać. Jak sam spadnie z siodła, to przegrał i kolejny w szrankach musi mnie pokonać bym Was przepuścił.
-
Alessio
"Byś miał jakieś szanse",haha,żartowniś z niego,mógł mnie stratować na jedno by wyszło,dlaczego zły los spowodował że musiałem opuścić Miragliano i trafić w to barbarzyńskie miejsce gdzie ludzie się honorowymi mienią za grosz go w istocie nie mając? Ehh,no trudno,jak to mówią,raz się żyje,hehe - pomyślał kpiąco wracając się po swojego konia,dosiadając go i szykując się do konnej walki
-
Arathena
Patrzyła na Alessia i jego poczynania, ale wiedziała że nie ma on najmniejszych szans z Zielonym Rycerzem. Żaden mąż nie przejdzie koło was Zielony Rycerzu bez walki,ale ja kobietą jestem, zatem mogę chyba przejść.....
Omija obydwu panów zamierzających wejść w szranki... gdy znajduje się za Zielonym Rycerzem staje za nimi i przygląda się uważnie pojedynkowi.....
Tylko jeśli będzie pewna swego rzutu stara się zarzucić swą sieć na Zielonego Rycerza... a tak to cały czas jest w pobliżu na odległość rzutu sieci.... nie bierze jej od razu do rąk ale jest gotowa i skoncentrowana by to zrobić... gdy uda sie ów rycerza złapać w sieć doskakuje do niego ze sztyletem, ale nie ma do niego wrogich zamiarów... bardziej jej chodzi o to by go unieszkodliwić...
z posta przed moim dopiero wynika że nie mają zamiaru walczyć na śmierć i życie więc zedytowałam. Arka rzuca swą sieć gdy Zielony Rycerz skupiać się będzie na Alessio
Techniczny
zejdzie mi jeszcze około godzinki.... przepraszam.....
E.
z uwagi na to że już na konie powsiadali arka również wsiada na swego konia...
-
Alessio ruszył na rycerza, ten machnął swym mieczem, strącając go z siodła, na szczęście płazem uderzył, co prawda mało nie łamiąc mu przy tym żeber. Sieć zarzucona na przeciwnika pękła z trzaskiem. Arathena doskoczyła ze sztyletem w dłoni, nagle jednak straciła grunt pod nogami. Ogier rycerza ucapił Ją za kaptur i szarpnął głową, posyłając elfkę w powietrze. Upadła plecami na ziemię. Pojedynczo, albo zabijać zacznę! huknął. Następny!
Techniczny:
Alessio 5 ran.
Arathena 3 rany (+ te poprzednie).
-
Alessio
Ałł,co za gnida! Wiedziałem że tak to się skończy....- pomyślał lądując na ziemi,podniósł swoją broń po czym podszedł do Aratheny wyciągając do niej rękę i mówiąc ze słabym uśmiechem - Nic Ci nie jest? I.....nie musiałaś.....,ale dziękuję,wiem że chciałaś pomóc....
Techniczny
Jak elfka się podniesie odchodzi na bok obserwując starcie giermka z rycerzem
-
Christophe Leroy
W porządku rycerzu. A ty Aratheno znowu nie kombinuj... - spojrzał karcąco na elfkę widząc jak przeszkadza w pojedynku, po czym uklęknął i zmówił krótką modlitwę do Pani Jeziora - Ja, jako twój pokorny i wierny wyznawca, proszę Cię Pani, byś dodała mi siły i odwagi w chwili mej próby, abym mógł sprostać temu wyzwaniu i pokonać Twego sługę, jakim jest zielony rycerz... Bądź przynajmniej, by pozwolił nam przejście dalej i nie ukrócił naszego życia - wstał, założył tarczę i lancę i ruszył na rycerza próbując go strącić z siodła... Choć obawiał się, że tak czy inaczej zostanie pokonany znając siłę, umiejętności i wytrzymałość tego tworu.
Techniczny:
Wydaje PS do skutku. Stara się trzymać z daleka od tego jego miecza, wymanewrowując go podczas jazdy, lub też broniąc się tarczą za wszelką cenę jeżeli inaczej się nie da, by nie zostać trafionym i strąconym z siodła. Stara się atakować od strony tarczy.
OD MG:
+ 5 PD
-
Christophe i Zielony Rycerz ruszyli na siebie piękną szarżą. Giermek trafił lancą w tarczę, wygięła się i pękła z trzaskiem. Strąciła jednak przeciwnika z grzbietu wierzchowca, który już unosił się w strzemionach, by zadać potężny cios swym mieczem. Podniósł się bez najmniejszego trudu czy jęku, mimo że potężnie grzmotnął o ziemię. Droga wolna, zaliczam Ci Christophe Leroy tą próbę. Gdy godny będziesz ze świętego kielicha ugasić swe pragnienie, nie stanę na Twej drodze.
Techniczny:
Christophe - 2 PS.
-
Anna de Loiret
Christophe! Jak pięknie! Wykrzyczała do giermka uradowana machając mu ręką. No ja mówiłam, że to nie jest zwykły plebejusz, on na pewno ma szlacheckie pochodzenie! Bez wątpienia!