Adriano
Witaj pani. Jeśli o mnie mowa to nie mam nic przeciwko.
Wersja do druku
Adriano
Witaj pani. Jeśli o mnie mowa to nie mam nic przeciwko.
Katarina
Ukłoniła się uprzejmie jak na damę i szlachciankę przystało. Jeśli mój rycerz pozwoli... Panie?..... Przepraszam bo zapomniałam imienia... Spuściła wzrok zawstydzona...
Spytko po łacinie:
Widać prosić nie trza. Zezwalam, jeno miej baczenie iż mej damie towarzyszyć będziesz. Nie uchyb Jej zatem, jeśli wroga mieć we mnie nie chcesz mości Adrianno.
Adriano
Kiwnął lekko głową w stronę Spytka
Adriano pani. Ja raczej powinienem przeprosić bo nie przedstawiłem się przy naszym pierwszym wspólnym spotkaniu. Gdzie chciałabyś się udać?
Katarina
Do Adriano
Miło mi panie i nie przepraszaj bo chyba to ja gafę popełniłam ... Pani Agnes, żona Obecnego tu Pana Boemunda przedstawiała Was.. Ja zapomniałam bo miłą mi osobę zauważyłam i w roztargnienie wpadłam...
Jam jest Katarina Killian.
Podziękowała Spytkowi miłym i serdecznym skinieniem głowy, który ozdobiła w przepiękny uśmiech, oraz Panu Boemundowi....I ruszyła w kierunku wyjścia z cytadeli...
Do Adriano
Chciałam Panie Adriano Grób Pański zwiedzić, ale drogi nie znam i po prawdzie obawy ma by sama tam się udać... Mój rycerz zajęty sprawami wagi królestwa więc towarzyszyć mi nie może... Widząc Cię Panie... Och przepraszam bo tak się narzuciłam po prawdzie, nie pytając uprzejmie czy Waść ma czas i ochotę....
Adriano
Z chęcią pospaceruję po tym pięknym mieście przed spodziewaną bitwą pani. Byłem już wraz z księdzem w Grobie Pańskim więc znam drogę. Chodźmy więc. - Po tych słowach wskazał drogę lewą ręką i ruszył wolnym krokiem.
Katarina
Zatem chodźmy Panie skoro drogę znasz i zaszczycić mnie chcesz Twym towarzystwem... Ja ze swej strony jeszcze raz podziękowania chciałam dać...
Gdy byli już poza cytadelą.... Co Cie panie sprowadziło w tak odległe miejsce? Ja z Polski tu przybyłam by modlitwę własnie nad Grobem Pana naszego zmówić... Nie dane mi było jednak do tej pory tam się udać, a jak sam raczyłeś zauważyć bitwa się szykuje. Więc obawy mam, ze jeśli teraz jej nie zmówię to już nie będzie okazji. Ludzie różne rzeczy gadają i choć wierzę w siłę naszego rycerstwa to podobno na jednego naszego rycerza, setka niewiernych przypada...Nie obawiam się śmierci w Imię Pana,ale taka młoda jestem jeszcze ... tyle jeszcze chciałam...,. nie dokończyła ino posmutniała nagle.....
Spytko:
Udaliście się do patriarchatu Jerozolimy, wraz z konstablem - który dosiadł wcześniej swego czarnego fryza - mijając po drodze kilkudziesięciu konnych Templariuszy. Pan de Moulins, oraz jeden ze świątynników nie zatrzymując się powitali się gestem dłoni. Teraz, gdy stoicie przed drzwiami, dość sporymi, dostrzegliście dwóch strażników, dobrze uzbrojonych - we włócznie, tarcze, oraz ciężkie kolczugi. Boemund uśmiechnął się pod nosem i rzekł - próbuj najpierw ty panie Spytko, bo może unikniemy poturbowania tych biedaków jak po mojemu tam wejść będziem musieli hehe.
Katarina, Adriano:
Poszliście w stronę Grobu Pańskiego, kilka chwil po wyjściu konstabla oraz ukochanego szlachcianki. Jednak tuż po wejściu na dziedziniec cytadeli, usłyszeliście grzmienie rogu wojennego. Wnet wpadło kilkudziesięciu Templariuszy na dziedziniec, Adriano rozpoznał jednego z nich, jadącego na czele - to pan Oswald de Chastelneuf. Zaraz też dołączył do was ksiądz Charles.
Robert:
Dotarłeś do cytadeli, przedtem jednak usłyszałeś grzmienie rogu wojennego. Gdy wjechałeś na dziedziniec, ujrzałeś kilkudziesięciu Templariuszy, ze znajomym Ci panem Oswaldem na czele. Niedaleko obok stoją Katarina, Charles, oraz Adriano.
Bertrand:
Pani de Montmirail od razu odwzajemniła pocałunek, jakoby się go spodziewając. Zaczęła się wpatrywać w Ciebie swymi czarującymi oczyma.
Surija:
Życie obozu jak trwało, tak zapewne trwa. Obudziłaś się wreszcie w namiocie brata sułtana, ten jednak gdzieś wyszedł.
Robert
Panie Oswaldzie - powiedział do Templariusza pozdrawiając go skinieniem głowy,takim samym gestem pozdrowił resztę znajomych twarzy po czym zostawił konia w stajni i ruszył poszukać owej praczki której swe szaty zostawił aby wskazała mu drogę do komnaty w której je zostawiła....
Katarina
Co to? róg wojenny? A wiec chyba zaczęło się Panie... Powiedziała do Adriano. Widząc jak Ojciec Charles podchodzi do nich... Modlić się podobno nigdy nie jest za późno. Spojrzała na księdza z trwogą