-
Catherine
Lothiriel! - krzyknęła zaraz po Beatrice i także przypadła do wyczerpanej elfki,na chwilę zostawiając siostrzyczkę samą - Co się stało?Jak?Dlaczego? - zapytała z przejęciem,była tak zajęta Adele że nie dostrzegła niczego co wydarzyło się przed chwilą....
-
Kersijana
Nie zdążyła zaoponować gdy królowa ją odepchnęła od siebie i rycerza...Zanim się pozbierała moc Elfki już leczyła jej ukochanego. Gdy królowa padła na ziemię z troską wyszeptała kładąc jedną rękę pod jej głowę a drugą głaszcząc jej policzek.... Dlaczego?
Nie zwróciła uwagi na to że przybiegła Catherine i Beatrice.
-
Nieważne... Jęknęła bardzo cicho królowa pozostając w bezruchu, wydaje się, że nie ma siły nawet poruszyć ręką. Elrohir tymczasem zaskoczony spogląda na miejsce, gdzie była jego rana. Wydaje się, że jeszcze jest w szoku.
-
Catherine
Pokręciła głową ze smutkiem i powiedziała - Beatrice,pomóż mi przenieść ją na kropierz Tristana.... - i nie czekając na odpowiedź delikatnie złapała królową pod pachami
-
Kersijana (nordolski)
Ważne,,, bardzo ważne. Odepchnęłaś mnie mówiąc że Im uzdrowicielka będzie potrzebna... To tak jakbyś.... Się żegnała......
-
Przeznaczenie Kersijano... Odparła królowa po noldorsku, a Beatrice złapała ją za nogi i wspólnie z Catherine, przeniosły ją na rozłożony kropierz Tristana.
Elrohir złapał ukochaną za rękę i spojrzał wyczekująco w jej oczy, jakby chcąc pojąć, co się stało. Kochana... Szepnął.
-
Catherine
Nie powinnaś tego robić,jesteś ranna,a do tego teraz zupełnie wykończona....Dlaczego Lothiriel? - zapytała ze szczerym smutkiem,delikatnie głaszcząc ją po włosach, wciąż nie mogła zrozumieć takiego poświęcenia i to chwilę przed bardzo ważnym zadaniem czekającym ich w Larii....
-
Kersijana(nordolski)
Też spojrzała mu w oczy. Królowa Cię wyleczyła, ale to chyba dla niej oznacza..... Ohhhhh.. Kersi nie wytrzymała i rozpłakała się wtulając w ukochanego.
-
Odpoczywaj córeczko, okryjcie się z Betty i Adelą moim płaszczem... Szepnęła wyczerpana Lothiriel, nie odpowiadając na słowa Catherine.
Elrohir przytulił mocno Kersijanę, mówiąc do jej ucha - czemuś ją o to prosiła, ona jest królową, a ja rycerzem Brzasku, to ja winienem ofiarować swoje życie w zamian za jej, nie na odwrót. Kersi, znasz się na uzdrawianiu, wiesz może, co może jej pomóc?
-
Catherine
Troskliwa jak zawsze,myślisz o wszystkich tylko nie o sobie.... - powiedziała zrozpaczona a jedna łza kapnęła prosto na twarz królowej - Chcesz może wody?Albo czegoś innego?I nie wygłupiaj się tylko powiedz jak mogę Ci pomóc!Potem w czwórkę się okryjemy,obiecuję.... - dodała mocno ściskając jej dłoń