-
Inigo de Gastor
Zaniósł Catalinę o namiotu i usiadł wraz z nią, sadzając ją na swych kolanach. Nie przestawał wpatrywać się w jej piękne oczy, jedną dłoń położył na jej policzku oraz zaczął delikatnie głaskać... Przemiłe dziewczę... Dzięki ci, Boże, żeś mi ją zesłał, dzięki ci. Teraz wiem, że nawet w tym pogańskim świecie jest coś poza wojną, jest miejsce na uczucie, na dobroć...
-
Ricardo
Przymknął oczy, gdy ślina Portugalczyka znalazła się na jego twarzy. Otarł się rękawem. Z trudem zachowując spokój spytał - A wy jesteście jakieś karciane wyrocznie, czy innym boskim darem zostaliście obdarzeni? Niby czemu zwycięstwo z Wami jest niezbitym dowodem na oszustwo?
-
Ricardo
Bo pewnie sami oszukiwali a mimo to wygrałem ha! - spojrzeli po sobie jak gdyby trafił w sedno,jeden z nich dotąd milczący wystąpił przed szereg i powiedział nienawistnie -
- Niebywałe!Oszustwo zarzuca nam ktoś kto niegodziwość wyssał z mlekiem matki!Pewnie sama.... - nie dokończył bowiem Enrique rozbił mu butelkę na głowie na co ten padł nieprzytomny na ziemię zalewając się krwią - Wybacz poniosło mnie hehe.... - zwrócił się do Ciebie,nie miałeś jednak zbyt wiele czasu na rozmyślanie bowiem zarobiłeś potężny cios w nos od którego aż Ci pociemniało przed oczyma....
Inigo
Catalina wstała z Twych kolan i zaczęła kombinować jak tu zdjąć Twoją zbroję....
-
Ricardo
Złapał się za nos i zamrugał oczami zamroczony. Osz Ty suczy synu! Krzyknął gdy odzyskał świadomość i rzucił się na przeciwnika.
-
Inigo de Gastor
Zdjął najpierw hełm, a potem swą zbroję widząc, że Catalina chce to zrobić. Położył je obok i chwycił znów dziewczynę za dłoń, spoglądając w jej oczy.
-
Inigo
Uśmiechnęła się radośnie i zaczęła zdejmować Twoją koszulę....
Ricardo
Mimo że byłeś dość zamroczony Twoja siła pozwoliła Ci obalić przeciwnika na ziemię,jednak ten wciąż jest przytomny.Nie wiesz natomiast jak sobie radzi Enrique ale słyszysz że i on dalej bije się ze swoim przeciwnikiem....
-
Inigo de Gastor
Catalina... Spojrzał zaskoczony na nią, łapiąc ją za obydwie dłonie i patrząc pytająco. Nieźle go zaskoczyła tym... Choć nie wie jeszcze dokładnie, jakie są jej intencje. Wszak to dopiero 15-letnia dziewczyna...
-
Rodrigo
Prewencyjnie kopnął jeszcze leżącego i doskoczył do Enrique, żeby mu ewentualnie pomóc.
-
Inigo
Widząc Twoją niepewność i zakłopotanie,zrobiła wielkie oczy i zaraz....zaczęła się dosłownie tarzać ze śmiechu....
Ricardo
Leżący jęknął,gdy się odwróciłeś ujrzałeś że ostatni z trzech Portugalczyków siedzi okrakiem na Enrique i coraz bardziej zbliża nóż do jego serca....
-
Ricardo
Stara się skoczyć na nożownika, obalić go na ziemię i wytrącić mu nóż z ręki, dokładając do tego liczne ciosy.