-
Catherine
Margaret przecież tak Ci będzie nie wygodnie....,zdejmij buty.... - powiedziała do przyjaciółki zachęcająco zaraz też zaczęła masować stopy siostrzyczki delikatnie je co jakiś czas całując i po chwili dodając - A właściwie to o czym tak rozmawiałyście?Chyba że to tajemnica hihi
-
Kersijana
Wystarczy tego ziela już bo omamy będzie miała przez tydzień hi hi.... Nagle zobaczyła sarnę i dokładnie w tej samej chwili zaburczało jej w brzuchu... Położyła Elfowi palce na usta Ciiii.... Widzisz? Nasz obiad..... Zrób użytek z łuku to wszyscy się najemy... To tez i reszcie się przyda. Tristan powinien już ognisko rozpalić
wyszeptała.
Gdy Elf ściąga łuk staje za nim... czeka aż wymierzy śmiercionośna strzałę w sarnę mając schyloną głowę i usta tuz przy jego uchu... Jej ciało, piersi brzuch są bardzo blisko jego. Nie zakładał zbroi po wyleczeniu.
-
Catherine:
Po co... Mruknęła Margaret, przymykając oczy. Adela odpowiedziała - Margo opowiadała mi o Veccavii, jaka to wspaniała kraina! Dziewczynka chichotała z każdym Twoim pocałunkiem i szepnęła jeszcze - w palce hihi.
Kersijana:
Elrohir napiął łuk, wycelował i oddał śmiercionośny strzał przebijający szyję sarny... Ta padła z kwikiem na ziemię martwa. Spojrzał po tym na Ciebie...
-
Catherine
A co Ci mówiła,ja też chętnie posłucham.... - powiedziała patrząc z uśmiechem na przyjaciółkę w międzyczasie spełniając życzenie dziewczynki i zaraz dodała - A buty zdejmij po to żeby Ci się lepiej spało,rano będę Cię bolały nogi jak całą noc prześpisz z podkurczonymi....
-
Kersijana
Wsunęła mu obie dłonie za koszulę pieszcząc go po torsie... Wyszeptała do ucha. Muszę sprawdzić czy wszystko masz wyleczone... zaczęła go całować ocierając się swoimi wdziękami o jego ciało... Całowała go po uchu policzku karku. Coraz namiętniej i namiętniej.
-
Catherine:
O tym, że to kraina pięknych i dzielnych wojowniczek, jeżdżących na wspaniałych konikach. I że po całym dniu bohaterskich czynów, na wieczór siadają w gronie swych przyjaciółek i jedzą owoce, opowiadają sobie różne rzeczy, myją się wspólnie, a potem zasypiają wtulone w siebie, by z rana wypoczęte znów mogły robić wiele ekscytujących rzeczy - odparła Ci Adela z uśmiechem. Margaret zaś zdjęła buty, ale natychmiast przykryła swoje stopy.
Tristan w międzyczasie rozpalił ognisko.
Kersijana:
Dotyk twych ust uleczy to, czego nie zdołały królewskie dłonie... Rzekł Elrohir niegłośno i lubieżnie zaczął spoglądać na Ciebie. Zauważyłaś, że na jego spodnie naciera prężąca się męskość, a jego dłonie zawędrowały do Twych ud, głaszcząc je na razie delikatnie.
-
Catherine
Na słowa siostry uśmiechnęła się serdecznie do przyjaciółki ale zaraz też spojrzała na nią ze szczerym zdziwieniem - Przecież ma takie ładne stopy....,czemu je chowa?Zresztą nieważne,kiedy indziej o to zapytam.....
-
Catherine:
O co chodzi? Spytała nieco zdezorientowana Margaret, widząc, że wpatrujesz się w nią.
-
Catherine
Nieważne,zamyśliłam się.... - powiedziała szybko ucinając temat,zaraz też dokończyła masowanie siostry i przytuliła się do Lothiriel,cicho przy tym mruknąwszy....
-
Catherine:
Noldorska królowa jest wyraźnie śpiąca, mimo to, gdy przytuliłaś się do niej, to okryła starannie Ciebie i Adelę płaszczem. Beatrice tymczasem wstała mówiąc - pójdę się przespacerować jeszcze... Miły wiaterek wieje. Po chwili jednak usłyszeliście "auć!".