Charles de Tournemire
Nie mam pytań - odparł.
Wersja do druku
Charles de Tournemire
Nie mam pytań - odparł.
Sir George, Tomasz, Charles, Surija
Wiem któż to, ale my nie możemy się tym zająć panie, tylko musimy wyruszyć do Blanchegarde. Tam zaczniemy poszukiwania przyjaciela Wielkiego Mistrza i wypytamy dokąd ruszył, zaś udaremnianiem zamachu zajmie się kto inny - odparł Boemund, dodając zaraz - żałuję, że osobiście nie wyruszę do Trypolisu, ale mimo mych zasług dla Boga i Jerozolimy, wciąż podlegam Wielkiemu Mistrzowi swego zakonu, który sprawę swego zdurniałego przyjaciela na pierwszym miejscu stawia. Zatem mą powinnością spełnić wolę swego pana.
W międzyczasie weszliście do komnaty konstabla. Jej wystrój prezentuje raczej europejską prostotę, aniżeli przepych wschodu, w jakim lubują się tutejsi możnowładcy. Na środku znajduje się duży stół z przystawionymi doń krzesłami, na nim zaś butelka z winem, kielich, talerz i wbity sztylet. Winem bym poczęstował - rzekł - ale wątpie byście chcieli ryzykować tą karą Boską, jaka i mnie dotknęła, choć nie wiem za co. Zaśmiał się delikatnie. Spocznijcie rycerze, ty klecho też. Twój szlachecki tytuł i miano wskazuje na to, iż Francuzem jesteś, mylę się? Mówił, wyciągając pergamin i pióro.
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Bertrandowi udało się wyrwać z uścisku trędowatego, który za chwilę krztusząc się i stękając padł bez iskry żywota na ziemię. Sama znam dwóch Gawainów Robercie, ale wśród Normanów to dość częste imię, a tych z pewnością w Trypolisie nie braknie gdy turniej ma się odbyć - odparła Agnes, po czym przeżegnała się na widok zgonu trędowatego szepcąc coś pod nosem.
Bertrand
Nie grzebmy ciała, może być zarażony. Ruszajmy w dalszą podróż nie zatrzymując się już.
Mitrydates
Wskoczył na konia w gotowości do dalszej drogi.
Charles de Tournemire
Nie mylisz się, panie - odparł nadal uparcie ignorując nazywanie go klechą i tym podobne.
Filip de Dijon
Trzeba się będzie zaciekawić sprawą tego całego Gawaina... no nic, ruszajmy! Odrzekł i wyruszył za resztą towarzyszy.
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Nie grzebmy ciała!? Ruszajmy!? Cóż z was za rycerze! Zaczęła drzeć się Agnes, dobywając swego zdobnego ostrza - to, że jest trędowaty oznacza, że nie zasługuje na chrześcijański pochówek!? Ludzie mówią że to kara za grzechy, ja zaś mówię, że to zwykła choroba, tylko śmiertelnie groźna!
Bertrand
Jeśli pani chce, to niech go pogrzebie, ja ręki do tego nie przyłożę.
Filip
Moja pani, zrobiłbym to, ale nie mam zamiaru zarazić się groźną chorobą. W tym wypadku ja nie zrobię tego.
Mitrydates
Po arabsku:
Czemu pani się zatrzymała ?