Robert
Ehh,marny pojedynek - rzekł jak by sam do siebie i wrócił do karczmy dokończyć w spokoju resztę wina.
Wersja do druku
Robert
Ehh,marny pojedynek - rzekł jak by sam do siebie i wrócił do karczmy dokończyć w spokoju resztę wina.
Bertrand
Wątpię, że zapomniał, Ciebie panie może nie będzie się czepiał, ale mi nie puści tego w niepamięć...
Mitrydates
Powrócił do karczmy dokończyć kufel piwa.
Nim ci co byli na zewnątrz zdążyli wrócić, dostrzegli jeźdźców jadących do was majestatycznym galopem, jeden z nich, na czele jadący nosi czerwoną tunikę z takim oto herbem:
https://upload.wikimedia.org/wikiped...uergue.svg.png
Na nią zaś zarzucony ma biały, futrzany płaszcz opadający na zad konia, przepiękny. Dosiada on potężnego, siwego Percherona, którego zdobi czerwony kropierz, u pasa ma przypięty miecz z pozłacaną rękojeścią. Dotarłszy do was zdjął swój hełm garnczkowy, ukazując wam swe oblicze:
Spoiler:
- Widzę żeś Baldwinie z Ibelinu, mój cny przyjacielu, osądził kogoś na mych ziemiach! Krzyknął, choć w jego głosie nie było złości.
- Sprawa honoru, między rycerzami, uchybił mi i Agnes, więc cóżem miał począć!
Nieznajomy wam rycerz uśmiechnął się tylko. Agnes zaraz krzyknęła - pokłon dla pana tych ziem, waszego seniora, hrabiego Trypolisu, księcia Galilei i Tyberiady, wasala Baldwina Andegaweńskiego - Pana Rajmunda III!
Robert
Wykonał drobny,ledwo zauważalny ukłon,widać że przyszło mu to z wielkim trudem.
Bertrand
Usłyszawszy kurzawę wyszedł na zewnątrz i ukłonił się nowoprzybyłemu.
Gunter
Uczynił tak jak Bertrand.
Mitrydates
Wypił trzy łyki piwa i wybiegł na zewnątrz.Jako ,że wszyscy pokłonili się przybyszowi to Ormianin również oddał ukłon w stronę nieznajomego.
Reszta rycerzy na zewnątrz również się ukłoniła. Rajmund rozejrzał się wkoło, a swój wzrok zawiesił na Robercie. Podjechał do niego powoli w dumnej postawie, dłoń na biodrze trzymając. A ty panie, nie wiesz że na ziemiach, których jestem władcą wszyscy mi pokłon winni składać? Spytał szorstkim głosem, ale wyczuć się w nim daje bystrość. Agnes podeszła do hrabiego i również spojrzała na Roberta z przejęciem wyczekując na odpowiedź, rękę trzymając na szyi rajmundowego rumaka.
Robert
Jaśnie Panie,wiem o tym doskonale że jako seniorowi Ci się szacunek należy,tedy go przez ukłon okazałem,być może go nie dostrzegłeś przyznaję bowiem że mógł nie być wystarczająco głęboki - odparł Rajmundowi ze słyszalnym szacunkiem w głosie jednak postawę miał dumną i już wyprostowaną a z oczu biła pewność siebie i poczucie własnej wartości.