-
Angus:
Ziewnął okrutnie, przeciągnął się i odpowiedział - Jak chcesz Miła, kufel dobrego zimnego piwa dobrze nam zrobi. Nie siedźmy jednak zbyt długo w karczmie, bo zasnę Ci tam za stołem. Ubrał się w kilt, wziął różdżkę i dudy i rzekł - prowadź, bo ja z miejscowymi mogę mieć problem się dogadać na tyle, by nam wskazali najlepszą pijalnię piwa.
-
Vira
Hehe, może natrafimy na tych naszych wariatów, a przy nich choćbyś chciał to zasnąć nie dasz rady - stwierdziła z uśmiechem i biorąc narzeczonego za rekę poprowadziła do karczmy połączonej na nieszczęście Viry z zamtuzem, miała szczerą nadzieję, iż te wszystkie piękne kobiety nie przyciągną zbyt uwagi druida.
-
Isterin
Kończąc piwo w myślach Braterstwo krwi z dhoine?! Hahaha ja za takie coś zostałbym wyklęty hahahha.
-
Techniczny
Sobie gadajcie, zawierajcie braterstwo krwi. Nie pali się, takie interakcje w drużynie dobra rzecz. Pomału tez myślcie nad ratunkiem dla królowej. Bo to otwarty dość scenariusz i Wy działacie ja reaguję.
-
Kielon
Starsze rasy bardzo poważnie traktują braterstwo krwi, macie jeszcze szansę się wycofać rzekł, po czym dobył noża i zrobił nacięcie na przedramieniu obok tego które związało Jego losy z Angusem po czym skierował nóż rękojeścią w stronę Veroniki i Mehira
-
Hasan
Zmierzając w stronę celi postanowił jeszcze zajrzeć do druida i Viry, zwłaszcza umiejętności Angusa mogą się przydać, tak rozmyślając zatrzymał się przed drzwiami ich komnaty i parę razy mocno zapukał.
-
Kielon do Isterina
A Ty elfie co taki dziś cichy?
-
Isterin
Nie wiem, o czym ma gadać stary elf? Cieszę się trunkiem i myślę jakby z tego żyw wyjść. Zostać bóstwem, ilu to już pycha zgubiła? Tamten mag nieźle skończył. Żem takiej rzeczy przed ten nigdy nie widział.
-
Kielon do Isterina
Fakt czasem lepiej pomilczeć, ja też o paru sprawach z Mej przeszłości niechętnie wspominam wzdychnął krasnolud
-
Isterin
W myślach Scoia'tael? Na głos Nie byłem kurwa wiewiórką. Najemnikiem tak. I ogon mi z dupy nie wystaje.
-
Haakon:
W myślach: Trochę w to powątpiewam z tą wiewiórką. A czy masz ogon to ja nie mam ochoty sprawdzać...
-
Kielon
Coś za szybko z tymi wiewiórkami wyskoczył i za bardzo się wypiera pomyślał po czym rzekł ehh szkoda gadać napijmy się
-
Isterin
Wkurwia mnie to. Że elf to do roboty nie chcą przyjąć bo wiewiórką był i tak prawie wszędzie, tfu. I w dupie z tym, od lat zabijam za kasę. Elfy też, hehe teraz przechyla się nad podłogę i zaczyna wymiotować.
-
Haakon:
Znowu w myślach: Hehe a jednak, a jednak... Dobra, to teraz tylko żeby mi szaty nie chciał obżygać
-
Isterin
Podchmielony mówi Raz mnie jeden wkurwił hahah i mu ten śmieszny jego łuk w dupę wsadziłem. Hahaha! Wszystko za pieniądze, tylko one się liczą! Tu znowu wymiotuje.
-
Haakon
Haakon w pewnej chwili zorientował się, że będą kłopoty... Ludzie nie akceptują elfów, a wiewiórek zwłaszcza. Na dodatek kto wie co temu elfowi może przyjść do głowy i innym towarzyszom. Odstawia wino na stół i powolutku i delikatnie odsuwa się od stołu na bezpieczną odległość.
-
Isterin
I wiecie co?! To człowiek przygarnął mnie, nauczył zabijać, kiedy zatłukłem jednego gówniarza w swojej wioche. Hahah!
-
Kielon do Isterina
Ehh biedaku widzę, że nie miałeś lekko po czym poklepał elfa po ramieniu
-
Burdelmama
Panowie proszę uspokoić swego towarzysza, niech tu nie wymiotuje, jak ma dość zanieście go do jakiejś alkowy niech odeśpi.
-
Kielon
Dobrze psze Pani zaraz go gdzieś ulokujemy
-
Veronika
Przed oczyma latają jej różne myśli. Płoty usłane dziecięcymi zwłokami, nabite na pal kobiety i spalone wsie. Ręka sama kieruje się w stronę buzdygana, który nie jeden elfi łeb rozbił - Obrzydliwy... kurewsko obrzydliwy typ.
-
Isterin
Zabawić się nie można. Gdzieś to mam. Idę gdzie indziej. Elf wstaje i chwiejnym krokiem udaje się w stronę wyjścia.
-
Haakon:
Chyba powinniśmy coś z nim zrobić bo jeszcze narobi kłopotów i przesrane będziemy mieli.
-
Kielon cicho do Veroniki
Na zewnątrz jak wyjdzie
-
Veronika
Nie wytrzymała. Gwałtownie wstała zza stolika i skierowała się w stronę zataczającego się w amoku elfa. Stara się za fraki wyrzucić go poza drzwi karczmy. Jeżeli manewr powiedzie się, rzuca wyzwanie Isterinowi stojąc już na zewnątrz burdelu.
-
Haakon:
Cholera... Będzie źle - powiedział przyszykowany do użycia w razie czego telekinezy.
-
Isterin
Upada nieprzytomny na ziemię.
-
-
Kielon do Mehira
Pomóż Mi Go wynieść na zewnątrz po czym rzucił mieszek, około 200 orenów za trunki i straty na stół
Techniczny
MG Rae na czas matur odpuszcza, to chyba elf do piachu, skoro wiewiórka
-
Veronika
Skoro elf upada na ziemię, Veronika będąc w szale zaczyna faszerować Isterina kopniakami, a nie zatrzyma się dopóki ktoś trzeci odpowiednio nie zareaguje.
-
Haakon:
Podchodzi do towarzyszy po czym mówi nie zwracając uwagi na Veronikę: I co teraz z nim robimy?
-
Mehir
Odciaga Veronike - zostaw, jutro sie policzymy
-
od MG
Do piachu, albo niech odejdzie do faktorii krasnoludów np. czy do miasta Bastis.
Chyba, że nie zagra już wcale to do piachu, jak tam uważacie.
-
Techniczny
Po maturach zagram, ale niech elf w nocy odejdzie do faktorii i niech zniknie z hanzy. Zrobię nową postać, krasnoluda. O ile MG się zgodzi.
Od MG
Jak wrócisz po maturach, to pogadamy.
-
Kielon
Veroniko już Go obiłaś, a na wzgląd że przelewał z Nami krew niech idzie precz jak prze trzeźwieje
-
Veronika
Mehir ledwo opanował Veronikę, która oddychając ciężko klapnęła na ławę stojącą przy stoliku. Złota grzywka w nieładzie opada jej na oczy, nie pozwala się uspokoić.
-
Techniczny
To co z Isterinem i braterstwo krwi poszło bokiemxD
-
W międzyczasie dotarli do was Vira i Angus.
-
Mehir
Słuchaj, jak wyjdzie ze to pierdolona wiewiórka to zrobimy z nim tak żeby czuł że umiera. - płomień był w jego oczach
-
Vira
Czołem hanzo! Widzę, że jesteście zaaferowani, jako gdyby kuś się któremu złamała od tego przebywania w zamtuzie, cóż nabroiliście?