Robert
Nie,proszę nie odchodź,ja......,ja Cię kocham, nie przeżyję drugiej takiej straty - powiedział i rozkleił się łkając w jej dłoń
Wersja do druku
Robert
Nie,proszę nie odchodź,ja......,ja Cię kocham, nie przeżyję drugiej takiej straty - powiedział i rozkleił się łkając w jej dłoń
Charles:
Dai sssię pomodlłuioić, ociec! Odkrzyknął Godwyn, dalej w klęczkach.
Robert:
Do komnaty przybył spieszący z pomocą medyk, niosąc ze sobą sporą torbę. Od razu podszedł do łoża i rzekł po łacinie - muszę ją dobrze przebadać, oraz z nią porozmawiać, jeśli więc możecie, pani i panie, na chwilę udać się na zewnątrz, to rad będę, bowiem wasz płacz zadanie mi utrudnia. Agnes spojrzała na Charlotte i ucałowała ją w czoło, powolnym krokiem wychodząc po tym z komnaty.
Katarina
....i chyba nie ma znaczenia, ze jestem kobietą... Choć masz racje pnie iż ostatnie słowo będzie miał król... Nie mam zamiaru wprawdzie osobiście pytać go o zgodę, A nie sądzę tez że nie pytany o takie zagadnienie da zakaz...
Ot, jak przyjdzie odpowiedni czas to najzwyczajniej w świecie ruszę wraz z wojskiem... chyba, że inne nakazy dostanę....
Teraz wybacz mości panie, ale wraz z tym oto rycerzem spieszymy... wskazała gestem reki na Adriano... się po konie by jeszcze modlitwę i podziękowanie za dotychczasowe dobra, złożyć na Grobie pańskim
Robert
Również pocałował ją w czoło bardzo delikatnie odgarniając jej włosy za uszy, pociągnął jeszcze nosem i wyszedł szybko z komnaty ledwo powstrzymując kolejne łzy cisnące mu się na oczy......
Charles de Tournemire
"Pomodlłuioisz" się jak wytrzeźwiejesz... - odparł mu jeszcze tak samo jak poprzednio, lecz bardziej zniecierpliwiony.... zaraz po tym cofnął się nieco od drzwi i wykrzyknął jeszcze głośniej do Godwyna, takoby żeby może i straż zamkowa w końcu zareagowała... - Won mi stąd łazjo! Nie będziesz mi tu profanował kaplicy i chlał w niej! - Oby zareagował... Nie mam już powoli cierpliwości na tego gościa... I przepraszam Cię panie, iż wykrzykuje takie słowa niemalże w Twym domu modlitw, lecz inaczej by nie zareagował, a zanim zapewne by się tu straż dostała co gorsza mógłby sprofanować tą kaplicę, tym samym obrażając Ciebie...
Robert:
Gdy oboje z Agnes znaleźliście się na korytarzu, ta przykucnęła i zaczęła znów płakać. Najpierw Boemund... Teraz ona, nie może umrzeć... Nie może...
Katarina:
Zatem miłego zwiedzania życzę, takoż miłych rozmów z tym zacnym rycerzem - wskazał na Adriano z uśmiechem Oswald, po czym wykonawszy delikatny pokłon, oddalił się.
Charles:
Rycerz wstał, oraz chwiejnym krokiem począł iść ku wyjściu z kaplicy. Jak ksionc ssiem pomodluitsz nie da, to idem...
Charles de Tournemire
Idzie... W końcu... Może teraz się pomodlę w spokoju - odetchnął z ulgą i odszedł gdzieś w miarę z dala na bok od wejścia, coby nic mu nie zrobił ani go nie dorwał...
Robert
Przytulił ją pod wpływem chwili i również zaczął łkać powtarzając po niej bezwiednie - Nie może......., nie zniosę tego jeśli odejdzie, druga którą tak pokochałem i druga którą mi by los okrutny odebrał......
Spytko po łacinie:
Dosiadł Trzaskawicy i wyjechał w ślad za konstablem. Jak mam Ci dziękować Panie za okazaną mi pomoc w tak ważnej dla mnie sprawie? spytał się gdy go już dogonił.
Katarina
O.... Będą zapewne, wszak to powszechny zwyczaj damę rozmową zabawiać... Włosi słyną z temperamentu.....