Kersijana:
Nie... Przecież widzę, że się kochacie z Elrohirem i chyba jasne, że wolisz mężczyzn. Z czystej ciekawości zapytałam bo... Ja bym się brzydziła, taki przepocony, okropny fiut w mym ciele... Brrr, mrozi krew w żyłach - odrzekła Margaret.
Wersja do druku
Kersijana:
Nie... Przecież widzę, że się kochacie z Elrohirem i chyba jasne, że wolisz mężczyzn. Z czystej ciekawości zapytałam bo... Ja bym się brzydziła, taki przepocony, okropny fiut w mym ciele... Brrr, mrozi krew w żyłach - odrzekła Margaret.
Kersijana
Hi hi... No ja też bym się brzydziła takiego okropnego i przepoconego. Ale nie Jego.... Hi hi....
Kersijana odwróciła się by sprawdzić czy nikt nie podsłuchuje. Powiem Ci moja droga, że rozumiem Cię gdyż ja tez lubię kobiety. Nigdy z żadna się nie kochałam bo nie znalazłam tej do której bym to poczuła... Położyła dłoń na jej policzku. Wiesz o czym mówię... Jedyna, którą pokochałam mnie nie chciała.... Elfka zamilkła na chwilę czując, że powiedziała ciut za dużo.
Kocham Elrohira i jemu serce oddałam. Całe,,,, a to oznacza, że już nikogo innego nie pokocham. Jej ton głosu nagle zrobił się inny niż przed chwilą. Ściągnęła wywar z ognia coby się wystudził odrobinę.
Margaret, to nie jest zwykła ciekawość. Lubisz kobiety więc mężczyźni Cie obrzydzają. Mnie nie oszukasz... Uśmiechnęła się do niej łagodnie... O co dokładnie chciałaś mnie spytać? Patrzyła łagodnie w jej oczy.
Kersijana:
Kersi ja po prostu... Nie wierzysz mi, że to tylko ciekawość? Prawdą jest, że zastanawia mnie to, jakie to dla kobiety uczucie... A tyś pewno wysnuła, że chciałam z tobą... No wiesz hihi. Ale nie, nie próbuję nawet patrzeć pod tym kątem na te, które już mają partnerki, czy tam partnerów... Odparła Margaret, nieco zmieszana.
Kersijana
Och Margaret,,, tośmy się dogadały... hi hi... to znaczy ja chyba coś źle zrozumiałam. Wiesz,,, wybacz bo myślałam..e nie ważne już. Wybacz jeszcze raz.... Ale ja głupia jestem. Kersi uśmiechnęła się Do Margaret jeszcze raz całując ją w policzek. Chodź, pomożesz mi przekonać Królową by wypiła tego odrobinę... A potem się najemy do syta... He he.. Erlhior sarnę ustrzelił i za chwilę powinni z Tristanem ją przynieść.
Kersijana:
Margaret zachichotała i poszła wraz z Tobą do królowej... Ta leży wyczerpana, obejmując Adelę.
Catherine
Gdy wróciły przyklękła przy Adele i podzieliła się z nią znalezionymi jagodami,zaś gdy ujrzała Kersijanę niosącą jakiś wywar i zmierzającą w jej stronę zapytała prosto z mostu - Co to jest? - jej ton nie był nieprzyjazny,lecz zdradzał dużą troskę czy na pewno nie zaszkodzi jej opiekunce....
Kersijana
Rozbawiona wcześniejszą rozmową z Margaret, odpowiedziała ze szczerym uśmiechem Catherine. To Ją wzmocni. Uklęknęła przy królowej pomagając jej zrobić trochę łyków.
Wywar ze Skrzypu Polnego... Erlhior i Tristanem powinni zaraz być też i z sarniną. Uśmiechnęła się do królowej.... Wiem, że teraz jeść nie masz sił ale rano obudzisz się już z apetytem. A tera pij Moja Pani. Choć tyle mogę dla Ciebie teraz zrobić.
Catherine
Nie odwzajemniła uśmiechu,nie dość że nie lubiła Kersijany to jeszcze miała naprawdę poważne wątpliwości czy powinna się zgodzić na podanie Lothiriel tego eliksiru.... - Nie,nie wierzę żeby chciała ją otruć,po tym jak poświęciła się dla niej i tego jej ukochanego? No i dla Adele jest dobra,a przynajmniej wydaje się taka być....Poza tym jeśli to może jej pomóc to trzeba spróbować.... - dlatego z ciężkim westchnięciem delikatnie uniosła głowę królowej by się nie zakrztusiła i patrzyła wyczekująco na to jak przyjmie napój podawany jej przez elfkę....
Kersijana
Ostrożnie podawała Królowej wywar. Baczyła by nie dotknąć przypadkiem pomagającej Cathy. Nie rozumiała jej niechęci, ale nie zastanawiała się zbytnio nad nią. W swoim mniemaniu nie dała jej żadnego powodu by taka dla niej była. Widocznie nie wszyscy muszą się lubić. Nic na siłę. Kersi już dawno ograniczyła rozmowę z Cathy do niezbędnego minimum.
Królowa wypiła napój podany jej przez Kersijanę. Dziękuję ci, moja droga, dziękuję... Zwróciła się niegłośno do Noldorki, chciała się nawet uśmiechnąć, lecz chyba zbrakło jej sił... Przysunęła do siebie Catherine i szepnęła jej do ucha, by tylko ona słyszała - nie martw się o mnie córeczko, Kersi mnie nie skrzywdzi.
Ciociu, nie widziałaś gdzieś jakiegoś jeziorka albo strumyka? Spytała Adela, uświadomiliście sobie właśnie, że macie coraz mniej wody...