Anna de Loiret
Nie ma? Wyjąkała, a kilka łez spłynęło po jej policzkach. Nic już nie mówiąc jeszcze mocniej wtuliła się w ojca, starając się z całych sił powstrzymać płacz.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Nie ma? Wyjąkała, a kilka łez spłynęło po jej policzkach. Nic już nie mówiąc jeszcze mocniej wtuliła się w ojca, starając się z całych sił powstrzymać płacz.
- Tak jak mówiłem, wymiana. Straciła jedną z rodziny i pewno pomyślała, że ktoś inny może nam ją zastąpić. stwierdził Tankred przytulając córkę.
Aratchena
Myślę Panie, że wasz koń jest teraz w raju wraz z Waszą Bliską. Masz rację zamieniłam ją ale to nie tak jak myślisz. Zamieniłam ją na własne życie. Chciałam ratować jak mniemałam tonącą gdy sama w topiel wpadłam. Ważka weszła do wody na ratunek, gdyż zawołałam ją i niestety z niej nie wyszła. Ale skoro traktujecie ją jak członka rodziny to masz rację. Bogowie widać zięciem chcą Wam tę stratę wynagrodzić.
Christophe Leroy
Czyli jakoś to przeszło... Choć myślałem, że będę musiał się tłumaczyć i omal co bym po mordzie nie zarobił. Eh... Cholerna nimfa.... - pomyślał przypominając sobie co się wtedy działo nad jeziorem, po czym powstał i osunął się nieco na bok, coby zostawić Ankę z ojcem samą.
Anna de Loiret
Alessio, będziesz potrafił mnie kochać tak jak ona i mi ją zastąpić? Spytała całkowicie szczerze i niewinnie.
Alessio
Przysłuchiwał się toczonej obok niego rozmowie a wraz z jej rozwojem docierała do niego coraz dziwniejsza prawda - Koń jako członek rodziny? A więc nie tylko ona tak uważa.....,i mój kochany teść też ma to za całkiem normalne.....Eee,no......,eee,ten tego....,ja lubię Gwiazdora,naprawdę, ale bratem mi nie jest....,nie.....,to po prostu......,nie,no nie potrafiłbym! Bogowie w co ja się wpakowałem....Trudno,teraz już i tak nie ma odwrotu,i tak bym nie potrafił żyć bez niej.... - dlatego na słowa ukochanej uklęknął przed nią mówiąc z ciężkim westchnięciem - Wiesz już przecież że Cię miłuję z całego serca....,a czy będę potrafił ją zastąpić? Nie wiem....ale zrobię co w mojej mocy,przysięgam....
Anna de Loiret
Uśmiechnęła się do Alessia i odpowiedziała mu - też cię kocham. Po chwili zaś spojrzała na ojca i powiedziała - Alessio obiecał mi piękną, białą pelerynkę, lutnię i czaprak dla Thilbauta, nie mam wątpliwości że będzie o mnie dbał.
Alessio
Jak już zostaniemy małżeństwem to jej zachcianki doprowadzą nas do ruiny....,dobra,dobra,pelerynę obiecałem,fakt,lutnię chciałem kupić ale nie obiecywałem,natomiast o tym cholernym......czymś dla konia pierwsze słyszę - pomyślał nerwowo,jednak mimo to powiedział poważnym głosem,"przypadkiem" omijając kwestię potwierdzenia nowej,poszerzonej listy zachcianek ukochanej - Eee,tak,przysięgam o nią dbać Panie.....
Anna de Loiret
A ja w zamian poduczę go walki mieczem, by mógł mnie bronić, gdy zajdzie potrzeba. Ale widzisz ojcze? Już się dla mnie poświęcił, zmienił swój wygląd na normalniejszy. Bo w tej Tilei to moda na noszenie się jak plebejusze jest, wiesz że szlachta nie nosi często długich włosów ani bród?
Tamtejsza szlachta chyba inna od naszej. Słyszałem że rzadko w polu stają. Prawda li to? spytał się Tankred patrząc na Alessio.