Vito
Obawiam się że nic już nie możemy dla nich zrobić... No dobra, idę zanieść ten list, trzymaj się Peck. Wyszedł z koszar i skierował się do górnego miasta z listem dla namiestnika.
Wersja do druku
Vito
Obawiam się że nic już nie możemy dla nich zrobić... No dobra, idę zanieść ten list, trzymaj się Peck. Wyszedł z koszar i skierował się do górnego miasta z listem dla namiestnika.
Dan:
- No pięknie... To lepiej się pośpieszmy zanim tu wpadną.
- Może pójdą na prawo... Miejmy nadzieję.
Ruszyliście pośpiesznie w lewo. W końcu dotarliście do następnej lokacji, a był to stary sektor kopalniany. Nie pamiętasz tylko który... Widzisz tu masę starych rusztowań, z czego część się zawaliła. Pełno tu też tuneli wydrążonych przez pełzacze. Niektóre z nich prowadzą dalej wgłąb kopalni, niektóre skręcają na lewo czy prawo... A niektóre w górę czy w dół.
Teraz pewnie jeszcze jak tylko na tym staniemy to to zawali się... I zaraz przyjdzie tu armia nieumarłych - rzuciła Diane.
Vito:
Na razie - odparł ci.
Wszedłeś na teren górnego miasta. Standardowo strażnicy przy ratuszu zatrzymali Cię i zapytali po co przybywasz...
Vito
Wyjął zwitek z kieszeni i pokazał strażnikom. Mam to przekazać Lordowi Tymorisinowi. Od magów ognia. Wpuśćcie mnie.
Vito:
Strażnik przyjrzał się pieczęci i odparł - Dobra, właź.
Vito
Wszedł do środka.
Dan
Niech no spojrzę.... - powiedział jak gdyby do siebie ponownie wyjmując mapę i sprawdzając drogę,ignorując przy tym narzekania towarzyszy....
Dan:
Wszystko wskazuje na to, iż musisz podążać podążać tunelami prowadzącymi dalej wgłąb góry... Pytanie tylko który wybrać, bo takie widzisz dwa.
Vito:
Przy wielkim stole, ze stosem map i papierów stał jakiś potężnie zbudowany mężczyzna w lśniącej, płytowej zbroi i z dwuręcznym mieczem na plecach. Straż przygląda ci się uważnie, gdy kierujesz się w jego kierunku.
Dan
Diane co Ci..... - zaczął mówić żartobliwym tonem - Albo wiesz co zdajmy się na moją hehe - i udał się za swoim nosem wybierając ten tunel w którym mniej śmierdzi....
Vito
Podszedł do mężczyzny za stołem, pochylił przed nim głowę. Wybacz, że niepokoję, panie, lecz przynoszę list z klasztoru, od magów ognia. Rzekł wyciągając ku niemu zwitek.
Dan:
Ciężko ci to stwierdzić, ale wydaje ci się, że w pierwszym przejściu nie czuć żadnego smrodu. Diane odparła ci wrednie - No może nie wpieprzysz nas w jakieś gówno...
Jak się okazało to był chyba dobry wybór... Zero pełzaczy, pajęczyn czy truposzy, choć masz nadal wrażenie, że tamci z dołu nie zostawili was w spokoju... Po kilkunastu minutach tunel jakby powoli zaczął schodzić w dół, aż w końcu trafiliście do jakiejś jaskini. Jest całkiem spora... Niestety cała masa tu pajęczyn, ruin i innego syfu. Ale z tego co plany wam podpowiada trafiliście w dobre miejsce... Czyli na terytorium pełzaczy. Gdzieś daleko za wami słyszycie, iż toczy się jakaś walka. Być może to nekromanci...
No... To gdzie teraz panie kartografie? - rzuciła Diane.
Vito:
Lord Tymorisin spojrzał na Ciebie, wziął od Ciebie list i go przeczytał. Czytał go kilka razy, aż w końcu pogniótł go i rzucił gdzieś w róg komnaty, po czym zaczął pisać swój. Zapieczętował go i oddał Tobie - Ciekawą wiadomość mi przyniosłeś... Dobrze, przekaż więc tę wiadomość swojemu kapitanowi, byle prędko.