-
Alessio
Tak,to prawda,najczęściej w polu stają armie najemne....,szlachta tylko jako wysocy rangą dowódcy....,do prowadzenia wojny w Tilei potrzeba pieniędzy,pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy,wokół tego prawie wszystko się u nas kręci.... - odparł szczerze nie widząc sensu w kłamstwie - Mało tego,większość naszej szlachty jest gnuśna i zadufana.....,jednak i u nas czasem wielki człowiek się trafi....,smutne jest tylko to że od razu inni Ci mniej zdolni dążą do tego by go strącić na sam dół.... - na koniec westchnął ciężko wspominając Borgię.... - Ehh,może ten Marco nie będzie taki zły?
-
Cóż i u nas nie wiadomo jak będzie to wyglądać, jeśli nie uda się odzyskać prawowitego króla. Tankred westchnął równie ciężko. A z ta nauką Aniu to nie jest dobry pomysł. Lepiej by Alessio uczył władania orężem ktoś, kto nie jest mu bliski dodał po chwili.
-
Arathena
Nie mając za wiele już do powiedzenia postanowiła przejść się kawałek w ustronne miejsce by załatwić swoje potrzeby fizjologiczne.
-
Anna de Loiret
Nawet nie mów ojcze, że może być tutaj jak w Tilei, to barbarzyński kraj i jeśli Bretonnia taka się stanie, to nie będę już miała po co żyć. Najpierw straciłam Rolanda, a teraz mam stracić Bretonnię?
-
Alessio
O nie,nie,moja droga,nie jesteśmy barbarzyńcami,to że jesteśmy inni nie znaczy że zasługujemy na to określenie....,pamiętaj że i ja stamtąd pochodzę a mnie za barbarzyńcę przecież nie uważasz....
-
Anna de Loiret
Ależ Alessio, to skutek dobroczynnego wpływu bretonńskiej kobiety na ciebie, przypomnij sobie twój brak manier gdy się poznaliśmy i musiałam cię ukarać za podłość - odparła ukochanemu.
-
Alessio
Ukarać za podłość....,też coś....,tylko z czyjej strony była ta podłość.... - mruknął pod nosem - wolę pamiętać inne chwile,na przykład uratowanie mi życia....
-
Bretonnia po prostu jest wyjątkowa na tle innych krajów. I Ci, którym leży na sercu jej dobro, walczą o to by taką pozostała - odparł Tankred.
-
Christophe Leroy
No nie, znowu...? Zaraz focha znowu strzeli panienka i tyle będzie - pomyślał giermek widząc, że znowu zaczyna się "zabawa" Alessia i Anny. Aż zbierało mu się na śmiech, lecz powstrzymał się, coby nie mieć kłopotów z nimi.
-
Anna de Loiret
To też pamiętam Alessio, zmieniłeś się, wydobyłam z ciebie tą lepszą stronę, nie tileańską - uśmiechnęła się do wybranka i wysunęła dłoń w jego stronę.