-
Vito
Ponownie pochylił głowę przed Tymorisinem. Oczywiście, panie, dostarczę ją jak najszybciej. Wziął list i prędko wyszedł z ratusza, kierując się w stronę koszar. Chłopca na posyłki ze mnie kuźwa zrobili, tamten pewnie odeśle mnie z powrotem do klasztoru, potem znowu do starego, ehh...
-
Dan
Hmm,chodźcie za mną,i bądźcie czujni,wchodzimy na terytorium pełzaczy.... - rzekł i począł prowadzić ich dalej,w stronę wyjścia,jak najdalej od trwającej walki
-
Dan:
Wszystko przebiegało po twojej myśli, gdy usłyszałeś gdzieś znajome ci syczenie... Obejrzeliście się i ujrzeliście, iż natknęliście się na bandę pełzaczy, zażerającymi się jakimś trupem...
To ja proponuje taktyczny odwrót... - rzuciła Diane i ruszyliście do ucieczki. Pełzacze nie postanowiły zostawić w spokoju trzech ładnych kąsków w spokoju, zwłaszcza, iż pewnie od dawna nie jadły świeżego mięsa.
Vito:
Schodząc z terenu górnego miasta zauważyłeś, iż ze sklepu jednego z mistrzów wychodzi... Anabelle. Wygląda na mocno przygnębioną i smutną. Chciała już to skręcać w kierunku dzielnicy portowej, gdy nagle odwróciła się i stanęła wryta... Po chwili z zaskoczenia jej wyraz twarzy zmienił się na szczęśliwy i od razu to podeszła do Ciebie, rzucając Ci się w ramiona - Vito! Gdzieś ty się podziewał...
-
Techniczny
Próbuje zwalić słabsze rusztowania by spowolnić pogoń uderzając mocno toporem w ich podstawy
-
Vito
Przytulił ją mocno również ciesząc się z tego spotkania. Zaraz przyjdę do domu i porozmawiamy, to długa historia a muszę jeszcze zanieść list Wulfgarowi, idź, zaraz do Ciebie dołączę. Rzekł cicho. No niee... Jak ja mam jej złamać serce? Dlaczego jesteś tak bezlitosny, Wielki Innosie?!
-
Dan:
Towarzysze również postanowili pójść za Twoim pomysłem. Udało wam się częściowo zawalić jedno z rusztowań, zyskując kilkanaście sekund na czasie. Pytanie tylko czy próbujesz dalej próbować z innymi, by na dłużej zatrzymać te obrzydliwe bestie, czy wystarczy ci tylko to?
Vito:
Przytulała Cię tak jeszcze kilka dobrych chwil... Aż żal było ci puszczać ją ze swych objęć. W końcu odpuściła i odpowiedziała po cichu z uśmiechem i zaczęła iść w kierunku swojego domu - Okej... Czekam na Ciebie.
-
Vito
Odprowadził ją wzrokiem, lekko zasmucony, a gdy zniknęła z jego oczu ruszył do koszar.
-
Dan
Dobra robota,ale nie zatrzymujcie się! - krzyknął nawet się nie odwracając
Techniczny
Jeśli po swojej drodze napotka kolejne słabe rusztowania na granicy zawalenia także próbuje je zniszczyć i opóźnić pełzacze
-
Dan:
Odnalazłeś idealny punkt, gdzie to mógłbyś spróbować zawalić kolejne rusztowanie. Diane i zwiadowca osłabili dosyć mocno konstrukcję, lecz ta nadal stoi... Widzisz też z oddali, iż pełzacze niemalże przedostały się przez zawaloną konstrukcję i zaraz ponownie zacznie się gonitwa...
Vito:
Wpadłeś do koszar. Urlich wraz z Wulfgarem dyskutują na temat ostatnich wydarzeń...
I co? Załatwione wszystko? - rzucił kapitan, wyglądając zza fotelu.
-
Dan
Podbiegł i szybko rzucił okiem co może być powodem że jeszcze nie runęła,jeśli w miarę szybko nie wywnioskuje nic sensownego uderza mocno kilka razy u jego podstawy by spróbować je zawalić i nie tracić więcej czasu