Robert
Powinni nie długo przynieść nasze jedzenie - powiedział odkładając przyniesione rzeczy pod ścianą a następnie kładąc się koło Charlotte delikatnie ją obejmując również bacząc by butami pościeli jej nie zabrudzić....
Wersja do druku
Robert
Powinni nie długo przynieść nasze jedzenie - powiedział odkładając przyniesione rzeczy pod ścianą a następnie kładąc się koło Charlotte delikatnie ją obejmując również bacząc by butami pościeli jej nie zabrudzić....
Katarina
Nie wiem Panie co robić... Pewien Saracen którego spotkaliśmy na pustyni kazał mi bym często rozmawiała z klaczą... Od paru dni ją mam, a niewiele czasu było bym się nią godziwie zajęła. Ciekawi mnie czy rozmawianie z koniem nie będzie dla Ciebie uznane za dziwadło jakieś... Ja wiem, że ona słucha uważnie i czasami może się okazać, że jest o wiele lepszym rozmówcą niż nie jeden mąż..... co sadzisz o tym? popatrz jak zabawnie strzyga uszami.... Moja Ty księżniczko... Pocałowała klacz w policzek... Podniosła też trochę siana i gładziła jej sierść nie zwracając uwagi na to, że może się przy tym część siana wplątać jej w ubranie i w geste włosy.... liczyło się to, że starała się Błyskawicy dać tyle uczucia na ile zasługiwała... Pokochała ją bowiem od pierwszego wejrzenia... Kochała tez swoją starą towarzyszkę podróży, ale Baśka była już naprawdę stara i zasłużyła na odpoczynek.... Zastanawiała się przez chwilę czy pozostawiając ją w stajni barona nie naraziła jej na śmierć, ale starała się myśleć, że jakieś zrządzenie losu pozwoliło jednak klaczy przeżyć najazd saracenów na zamek barona...
Panie Adriano jeśli chcesz panie coś powiedzieć to nie przeszkadzaj sobie... Nie zwracaj uwagi na to że też z koniem rozmawiam... wiesz, my kobiety mamy podzielną uwagę... Prawda Moja Słodka Księżniczko? ucałowała znowu klacz.
Charles de Tournemire
W takim razie ja wracam do kaplicy. Z Bogiem - odparł mu po francusku i odszedł do kaplicy. Gdy wszedł do kaplicy zamknął za sobą drzwi, ale i sprawdził ławkę na której upadł, bo i może coś zostawił, albo i swą flachę... Następnie udaje się do ołtarza, klęka i zaczyna się modlić w swej intencji jak i innych, którzy staną niedługo do walki z wrogiem...
Techniczny
Jak znajdzie wino czy cuś to je wywala z kaplicy po prostu i leci się modlić :P
Katarina
Starannie czyściła swą klacz raz trochę intensywniej a innym razem spokojnie... Wzdłuż tylnych nóg i po brzuchu... szyja.. wszystko co mogło koniowi przynieść spokój. Musiała się przy tym trochę nawet schylać. Praca ta była na tyle intensywna i długa, że nieświadomie poluźniła swe sznureczki przy dekolcie... Gorącz taki czuła, że nie mogła inaczej...... U nas, zawsze końmi się zajmowałam... Lubie popracować choć nie zawsze wolno mi było... Stajenny Jasio pilnował wtedy by matula albo Tatko mnie nie zaszli... Dzielnie patrzył czy nikt nie nadchodzi wtedy.. Gdyby mnie przydybali wtedy... zaśmiała sie radośnie.. oj burę bym dostała...ha ha ha...
A jak Wy panie do koni sie odnosicie?
Ja wręcz kocham te stworzenia... mają takie czyste serca... Nie to co ludzie....
Adriano
Pani wiedz że widziałem parę razy jak ludzie do koni mówią by je uspokoić chociażby więc wszystko w porządku. - uśmiechnął się lekko - co do mnie to myślę że rycerz bez konia to byłby jak władca bez ludu. Dziwnie by to wyglądało więc bardzo szanuje swego wierzchowca jak i inne konie. Widzę też że się trochę uspokoił. Sądzisz że na pewno z tego powodu był taki niespokojny?
Bertrand:
Dotarłeś do gildii płatnerskiej, w której to wprawni rzemieślnicy wyrabiają swe piękne dzieła, kolczugi, hełmy, tarcze, oraz inne części rynsztunku. Natychmiast podszedł do Ciebie pewien człowiek rzecząc - witaj panie, jam mistrz Rotgier, witaj w mej gildii!
Robert:
Po jakimś czasie, gdy tak we troje leżeliście, rozległo się pukanie do drzwi. Agnes wstała, przy okazji muskając butem pościel. O Boże drogi! Krzyknęła, drygnęła nieco i wyraźnie zezłoszczona otworzyła drzwi. Wtem do komnaty weszło dwóch pachołków kucharza, niosących trzy posiłki. Postawili je na małym stoliku, oraz wyszli. Agnes zamknęła za nimi drzwi.
Charles:
Nie znalazłeś butelki, serwienci widocznie ją wynieśli wraz z Godwynem.
Adriano, Katarina:
Gdy Katarina się pochyliła, rozluźniwszy dekolt, Adriano dostrzegł sporą część jej piersi... Widok jest podniecający, wszystkie myśli rycerza skupiły się wokół tego i jeśli nie przerwie tego, męskość z pewnością da o sobie znać...
Spytko:
Wjechaliście na dziedziniec cytadeli. Znajdują się na nim Templariusze, którzy dopiero co przybyli. Jeden z nich, co nimi zapewne przewodzi, też jest obecny, to z nim przesyłał sobie pozdrowienia konstabl, gdy jechaliście ku patriarchatowi.
Spytko:
Kieruje Trzaskawice do stajni. Pora w końcu coś zjeść w cytadeli zanim ruszy po odbiór rynsztunku.
Bertrand
Witaj mistrzu. Potrzebuję zakupić rękawice kolcze, a polecono mi Twój przybytek. Czy mógłbyś okazać mi swój asortyment?
Robert
Pocałował Charlotte w kark przysłonięty włosami po czym podszedł do Agnes kładąc jej ręce na ramionach uśmiechając się do niej szczerze i mówiąc - Moja droga,nie przejmuj się, a teraz cieszmy się wszyscy troje wspólnym posiłkiem,dobrze?
Adriano, Katarina, Spytko:
Do stajni wjechał ukochany szlachcianki, dostrzegł Adriano dziwnie wpatrującego się w nią...
Bertrand:
Oczywiście, panie! Mistrz pokazał Ci stół z rozłożonymi rękawicami kolczymi, wszystkie widać, iż są dobrej jakości. Od sześciu, do dziesięciu sztuk złota, zależy które panie wybierzesz.
Robert:
Dobrze - odparła krótko Agnes z lekkim uśmiechem i pomogła usiąść szwagierce. Podsuń stolik do łoża, jak możesz - rzekła pani de Montmirail.