-
Dan:
Dalsze części tych tuneli zauważyłeś, iż już nie mają żadnych rusztowań, rozdrabniaczy czy innych rzeczy, które należały do ludzi. Wkroczyłeś zapewne już na to właściwe terytorium. Po jakimś czasie zwiadowca odezwał się do Ciebie. Z jego miny możesz wyczytać, że coś go strapiło... - Pisze na tych planach coś ile nam jeszcze pozostało tej wędrówki? Bo mamy problem...
Vito:
Nie ma. Wyszli gdzieś i powiedzieli, że wrócą później... Kapitan za bardzo mi nie chciał powiedzieć czemu Cię tak długo nie ma. Powiedział, że masz misję i że wkrótce powinieneś wrócić - odparła ci, po czym pociągnęła Cię za rękę i usiadła na łóżku, najwyraźniej czekając na Twoją odpowiedź co do Twojej nieobecności...
-
Vito
Usiadł razem z nią na łóżku. I to przez moją nieobecność taka smutna byłaś? Rzeczywiście byłem na misji z innymi, mieliśmy pozbyć się nieumarłego cieniostwora i znaleźć zaginionych myśliwych. Ubiliśmy go ledwo, ale naszedł nas po chwili nekromanta, walczyliśmy, ale przegraliśmy... Porwał nas i zamknął w celach, w górach za farmą Onara. Chcieli nas zamienić w nieumarłych, nieźle mnie poturbowali. Jak szliśmy dziś na przemianę to Innos przemówił, a nieumarli paladyni, którzy także im służyli zaczęli walczyć z zombie, wtedy ja i Ulrich uciekliśmy najpierw na farmę właściciela ziemskiego a potem do klasztoru, tam nas wyleczyli i wróciliśmy do miasta.
-
Dan
Problem,jaki problem? - zapytał unosząc brew ze zdziwienia,rzucając na niego przelotne spojrzenie,po czym skupił swą uwagę na planie by rozeznać się w sytuacji - Cholera,sam bym to chętnie wiedział hehe....,no,ale dobrze że go zabrałem ze sobą,tak to byśmy byli w czarnej dupie.Ale oczywiście Dan jest tu jedynym myślącym hehe
-
Dan:
- A taki, że kończą nam się pochodnie i zwoje... Nikt nie spodziewał się trzy godzinnej, albo bogowie wie ile wycieczce po kopalniach. Więc albo przyśpieszamy, albo szukamy czegoś tutaj na miejscu.
- Może aż tak nie musielibyśmy się śpieszyć, gdyby taki Dan kupił sobie zwoje i pochodnie w Khorinis... - dodała złośliwie, rozglądając się po okolicy - Może pełzacze porwały jakiś nieszczęśników tutaj to i może coś tu znajdziemy... Albo może będą tutaj świecące kryształy. Nie wiem czy w Khorinis je wydobywacie, ale na Kontynencie pełno było złóż z takimi...
- Ja tam nie mam pojęcia...
Vito:
No jakbym mogła się nie martwić, co? Zwłaszcza po ostrzeżeniach od władz miasta... Dzięki Innosowi... - odparła zaskoczona tym co jej powiedziałeś - Najważniejsze, że jesteś cały i zdrowy. Pewnie jesteś głodny i zmęczony, co nie? Zaraz przygotuję ci coś... - słyszysz troskę w jej głosie
-
Vito
Czekaj, czekaj... Rzekł kładąc jej dłoń na ramieniu i ściągając lekko w stronę łóżka, żeby jeszcze nie wstawała. Pocałował ją czule w usta. Musimy jeszcze porozmawiać... To... Bardzo ważne...
-
Dan
Taki Dan liczył że towarzysze będą świetnie przygotowani i przewidzą że zapomni,to był....test....O,dokładnie,test!Chyba nie chcesz mi powiedzieć że go oblałaś hehe? - powiedział z uśmiechem po chwili dodając - No ale dobra,poważnie,przyspieszmy kroku bo faktycznie będzie źle,rozglądajcie się po bokach to może Adanos nam coś ześle....a o świecących kryształach pierwsze słyszę....Co to właściwie jest?
-
Dan:
Takie kryształy występujące pod ziemią na Kontynencie, chociaż czasami też się je spotyka na powierzchni. Często występują w innych kopalniach, chociażby rudy. Nie usuwa się ich bo to niekończące się źródło światła tak właściwie. No i dosyć ich tam mało. Są pół przezroczyste i zazwyczaj zielonej bądź turkusowej barwy. Dają też dosyć silne światło. No, to chyba tyle z mojego wykładu... - odparła ci Diane.
Na razie panuje cisza i nic się nie dzieje. Wyraźnie przyśpieszyliście na wieść, że kończą wam się zapasy. Jak na razie nie widać niczego co mogłoby wam pomóc w tej niezbyt ciekawej sytuacji...
Vito:
O czym? - spytała, wpatrując ci się w oczy z zaciekawieniem...
-
Dan
Hmm,ciekawe,szkoda że u nas nie ma takich cudów....,chętnie bym się więcej dowiedział o tym całym kontynencie jak już stąd wyjdziemy....
-
Dan:
Jak będzie czas to i coś tam mogę opowiedzieć. Byle nie o Varancie. Tamtejsze czarne mendy nie chcą mnie widzieć na oczy hehe - odparła ci z uśmiechem - A o tych kryształach pewnie coś Vatras będzie więcej wiedzieć... Go się zapytaj.
Minęło trochę czasu, a żadnych to trupów czy innych znalezisk nie widzicie. Od czasu do czasu słyszycie tylko gdzieś z oddali syczenia pełzaczy, czy to musieliście się przed nimi ukrywać. Wszak niektóre z tych osobników były większe i bardziej opancerzone niż tamte, które was goniły. Nie wygląda to dobrze...
Gdzie to pieprzone wyjście... - usłyszałeś jak zwiadowca powiedział marudnie pod nosem. Cóż... Ciężko mu się dziwić. W końcu jednak natrafiliście na coś zupełnie odmiennego... Biegnie tędy podziemna rzeka i widzisz jakieś szczeliny w skale. Być może i wyjście jest już blisko?
-
Dan
Bliżej niż dalej.... - odparł mu żartobliwie nie tracąc dobrego humoru mimo beznadziejnej zdawało by się sytuacji a także wiary w to że zaraz stąd wyjdą....,po jakimś czasie przerwał milczenie odpowiadając Diane - A czemu?Jak im podpadłaś?I radzę nie komentować ich koloru skóry przy Vatrasie haha!