-
Dan:
A no cóż no... Trochę niektórym wpływowym kupcom obiłam buźkę, kilku asasynom no i no... O mało co nie zostałam ofiarą przebłagalną dla jakiegoś czarnego maga czy czymś w tym stylu, ale to tam szczegóły hehe... Poza tym chyba nie lubią kobiet mądrzejszych i silniejszych od siebie - odparła z niewinną miną.
Natrafiliście w końcu do jakiejś rozświetlonej jaskini. Widzisz tu jak z sufitu wpadają tu promienie światła, a część wody po części spływa w jednym miejscu. Widzisz tu także zabezpieczone jakimiś deskami stare, zawalone wejście... Nie wygląda tak źle. Może to tutaj? Niepokoi Cię tylko to, że widzisz tu 2-3 szkielety ludzkie...
-
Dan
Nie lubią mądrzejszych i silniejszych od siebie?To rodzi pytanie,dlaczego Ciebie nie polubili? - odparł żartobliwie rozglądając się po jaskini za czymś wartościowym a także za możliwym wyjściem z tej cholernej kopalni
-
Dan:
Cóż, myśl, myśl. Może wykminisz, chociaż wątpię by ci się udało biorąc Twoje możliwości i to, jak nieprzygotowany wyruszyłeś na wyprawe... Albo, że zawaliłeś na siebie ścianę z potworem. Poza tym pierdol się i bierz się za odblokowywanie tego przejścia, bo nigdy stąd nie wyjdziemy - odparła gniewnie, od razu po tym ukuła Cię w zadek mieczem. Zapewne na popędzenie Ciebie do pracy... Ciekawe czy naprawdę się obraziła czy nie?
-
Dan
Ałaaa!To bolało,chyba to był jej czuły punkt haha!Nie sądziłem że tak się wnerwi,słodka jest haha! - pomyślał ledwo nie parsknąwszy śmiechem i wciąż w dobrym nastroju odparł jej - Dobra,dobra,proszę się tak nie denerwować Wasza Wysokość....,to był zaledwie drobny żarcik,to nie prawda....,no a przynajmniej większość nie jest prawdą....
-
Dan:
Zwiadowcy chyba też udzielił się humor, bo ujrzałeś kątem oka jak się uśmiechnął słysząc reakcję najemniczki. Ta zaś odpowiedziała nadal zła - Coś ci chyba powiedziałam... - i ponownie cię ukuła, tym razem mocniej. Chyba warto zmienić taktykę bo w końcu wyjdziesz z tej kopalni z dziurawymi spodniami...
-
Dan
Chyba ma okres haha!No dobra bo serio mnie tu zadźga jeszcze haha! - odwzajemnił uśmiech zwiadowcy i zaczął rozglądać się za odblokowaniem przejścia,już miał milczeć kiedy przypomniał sobie o Edwardzie i nie potrafił się oprzeć aby o nim nie wspomnieć.... - Aaaaa,już wiem czemu jesteś taka zła,zatęskniłaś za Edwardem,jednak był drogi Twemu sercu....,ja też się smucę że więcej go nie ujrzę....,niezastąpiony kompan hehe
-
Vito
Bo Innos... Objawił mi się we śnie. On mi nie pomógł tak za nic... Powiedział pochylając głowę, jakby unikał jej wzroku.
-
Dan:
No skoro mnie zdradzał z Tobą i spierdolił za wodę to i ciężko się nie dziwić... - odparła z lamentem...
Przejście jest zabarykadowane przez gruz i drewnianą zaporę. Jest już ona stara i zawilgotniała, więc nie powinno być problemów z jej rozwaleniem...
Vito:
To znaczy... Co od Ciebie chciał? - spytała z niepokojem wpatrując się w Ciebie.
-
Vito
Przełknął ślinę. Powiedział, że nie możemy... Nie możemy być jak para kochanków. Przepraszam Anabelle.
-
Dan
Zaśmiał się na jej słowa po czym zabrał się za usuwanie przeszkody,jednak stopniowe bowiem wciąż nie był do końca przekonany do tego miejsca....