-
Kersijana:
Ja pozbieram - Margaret wstała i poszła w stronę drzew, by nazbierać gałęzi. Adela zaczęła starannie zawijać mięso w kapustę, przyznać trzeba, że robi to bardzo zręcznie i dokładnie.
Elrohir zalożył ręce na biodrach, mówiąc z uznaniem - no no kochana, nie wiedziałem, że aż tak zaradna jesteś. Tylko jak zamierzasz to ugotować?
-
Kersijana
No cóż... To co bedziemy jedli dziś na kolację to najprościej usmażyć... Nadzieje się kawałki miesa na patyki i w pewnej odległości wystarczy trzymać od ognia... Natomiast rozżarzone węgle wsypie się do dołu. Na nie trochę kamieni... Na te kamienie poukładamy te ,, Przepiękne zawiniątka, zrobione tymi Zgrabnymi i zwinnymi łapkami....Kersi wzięła dłonie Adeli i cmoknęła raz jedną raz drugą. To wszystko przykryje się jeszcze Liśćmi i do rana będzie się gotować we własnym sosie... Będziemy mięli zapas na długo. Z sarny wiele mięsa i wszystkiego na raz byśmy i tak nie zjedli... Kersi wstała i podeszła do elfa przytulając go od tył i cmokając w policzek.
-
Adela uśmiechnęła się, gdy Kersijana ucałowała jej dłonie. Elrohir chwycił ukochaną za ręce i bez słowa, ani drgnął przytulony do niej... Tymczasem do obozu wróciły Beatrice z Catherine, całe umorusane, podrapane i w rozgniecionych jagodach... Adela wybuchnęła śmiechem na ten widok, a dwie wracające dziewczyny już teraz dostrzec mogą straszliwie rozgniewany wzrok Lothiriel, który obserwuje je bacznie... Noldorska królowa aż jęknęła na widok córeczek...
-
Kersijana
Wyszeptała do Elfa.. Jak już się wszyscy rozejdą najedzeni i pójdą spać... Zaprowadzisz mnie do tego jeziorka? Korzystała z tego że przytulił się do niej...
-
Catherine
To kto chce się przytulić? Adele,może Ty? Hihi - powiedziała wyraźnie rozbawiona otwierając jedno ramię w zapraszającym geście drugą ręką zaś wciąż obejmując Beatrice,miała bardzo dobry humor i nie za bardzo rozumiała zdenerwowanie Lothiriel....
-
Zaprowadzę, a tam znów przeżyjemy niezapomniane chwile... Odszepnął Elrohir Kersijanie i energicznie przysunął ją przed siebie, a następnie wziął na ręce i ucałował w usta...
Lothiriel jęknęła znów poirytowana, kładąc dłoń na czole. Adela zaś cały czas się śmieje patrząc na swe siostry, w końcu opadła skulona na plecy trzymając się za brzuch, rozbawiona jak nigdy przedtem.
-
Catherine
Adele chodź do nas,hihi.... - powiedziała idąc powoli w jej stronę z otwartymi ramionami
-
Kersijana
Gdy udało jej się chwilkę oderwać od ust ukochanego.
Pójdziesz Moja Księżniczko z Catherine? Opowiesz jej bajkę... Kersi puściła do niej oczko, ino nie wiedziała czy mała w ogóle ją zauważyła, turlając się i chichrając.
-
Tak, zostanę z siostrzyczkami - krzyknęła rozbawiona Adela, uciekając do Lothiriel przed siostrami. Betty również się roześmiała, a królowa piorunuje córki wzrokiem...
Elrohir spytał szeptem ukochaną - czyżbyś już teraz chciała iść?
-
Catherine
Nieładnie tak się za kimś chować siostrzyczko,dopadniemy Cię jak będziesz spała hihi - powiedziała wciąż rozbawiona,jednak złapała Betty za rękę by nie szła w stronę królowej,co jak co ale ta mogła naprawdę źle przyjąć to gdyby któraś z nich choć by jej dotknęła będąc w tym stanie.....