Anna de Loiret
Otarła łzy i pokręciła głową nerwowym krokiem kierując się do reszty, widać po niej że się obraziła.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Otarła łzy i pokręciła głową nerwowym krokiem kierując się do reszty, widać po niej że się obraziła.
Alessio
Tak będzie najlepiej Panie.... -powiedział zmęczonym głosem po czym usiadł pod którymś z wolnych drzew aby odpocząć chwilę w ciszy i spokoju,będąc kompletnie wyczerpanym,zwłaszcza psychicznie, wydarzeniami dzisiejszego dnia i pragnąc by ten już dobiegł końca....
Arathena
A szukam, masz rację... bo to kupy się nie trzyma. twierdził że tu w pobliżu nie ma nic takiego a proszę kawałek drogi i jest woda. a po linę i wiadro mógł kogoś wysłać. Pomoc proponowałam ale do obozu nie chciał wpuścić, rozumiem to ale mógł rzec że tu woda i wskazać wcześniej gdzie iść mam. Nie lubię go od początku i choć życie mi uratował to twierdzę, że fałszywy jest. Jego ludzie też opanować się nie umieją. Ale Ty pani dziś też w nerwy wpadłaś takiej cię nie widziałam jeszcze. Czemu o zdradę elfa posądziłaś? Chyba że to tajemnica..
Miała nadzieję że Anna przestanie płakać ale widać się myliła. Aniu nie idź sama! krzyknęła na nią. i nie słuchając tego co by miała do powiedzenia Liothannea ruszyła za Anną.
Techniczny
z uwagi na awarię kompa i kolejny post z którym zwyczajnie nie wyrabiam nie mogę za bardzo pograć. Wy zbyt mocno gnacie nawet przy tak zwykłej rozmowie która w czasie rzeczywstym te parę zdań powinno trwać parę min, Zanim zdążyłam odpowiedzieć coś na Lwa post jego BG zwyczajnie itd..... Dam znać kiedy będę miała sprawny sprzęt i mogła troche lepiej pograć.. Jak co to mój BG zwyczajnie sie dekuje i zamyśla jak innych co pograć by mogli...
Ma gdzieś czy można obejrzeć te jezioro czy co bo najzwyczajniej w świecie Anna w parę chwil po swoim opowiedzeniu Historii o bracie puściła focha.... hmmm jak to Anna zresztą xD (techniczny Nie widziałam wcześniej tego że Anka jej powiedzaiła o bracie dlatego Arka zahaczyła Liothanneę a dopiero potem jak zrobiłam restart strony pokazał się mi post Anki. Teraz by to wszystko poukładać trza by robić edycję części postów,) Przepraszam Was ale niestety z takim sprzętem nie mogę pograć
Techniczny:
Czyli przerwa dopóki Werka nie naprawi kompa.
Anna de Loiret
Odwróciła się, gdy usłyszała krzyk Aratheny i zatrzymała się. Chciałaś coś? Spytała smutnym głosem, unikając wzrokiem oczu swej przyjaciółki.
Arathena
Smutna jesteś? Aniu.... Elfka podchodząc stara się przytulić Annę. Takiej huśtawki nastroju jeszcze nie widziałam. Aż żal mi Alessia jak będziesz już stara
Anna de Loiret
Dała się utulić, choć nie mówiła o tym, to tego właśnie bardzo teraz potrzebowała. Zawsze jestem smutna przez te wspomnienia... I nic na to poradzić nie mogę.
Arathena
Wiem, już dobrze, wiem..... Ucałowała ją w policzek. Tak naprawdę ciepło. Myślałam wcześniej, że moja misja się właśnie skończyła i już miałam jechać a was z Ojcem zostawić... Tak bardzo źle się czułam, że odjechać miałam... Gdy Ty... krzyknęłaś bym została.... Nawet nie wiesz Anno jakie to dla mnie ważne i jak mnie uradowałaś.... A Twój brat na pewno Cię teraz widzi i uśmiecha się widząc jak na piękną kobietę wyrosłaś. Zrobię co w mojej mocy by pomóc Ci go odzyskać.... A to chyba jest po drodze z uratowaniem Bretoni.... Chodź idźmy do obozu..... Liothanneo! Pani! Idźmy już jak gotowaś.... zawołała w kierunku Wysokiej Elfki
Techniczny:
Komp sprawny, Jeszcze raz dziękuje za wyrozumiałość i zaczekanie... :*
Anna de Loiret
Przyłożyła dłoń do policzka swej przyjaciółki, gdy ta mówiła. Wiem... Dziękuję ci, będę ci to pamiętać i kochać cię do końca mego życia... Rzekła siląc się na jak najserdeczniejszy uśmiech, całkowicie szczery.
Arathena
Położyła swą dłoń na dłoni Anny i pocałowała jej wewnętrzną stronę.... Chwilę wpatrywała się w jej oczy... Bertranda jeszcze zagaić muszę o te strzały do krótkiego łuku... Zapewne zbywać będzie ale jak to się mówi jak nie zapytasz to odpowiedzi nie uświadczysz.... by rozładować troszkę smutek Anny uśmiechnęła się szeroko pokazując swe białe zęby...