-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Po co się mnie Aratheno o cokolwiek pytasz, skoro nie jesteś ciekawa odpowiedzi? zapytała Liothannea.
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
- Skoro diuk Quenelles po stronie uzurpatora, to mus Wam do Estalii przez Akwitanię, Brionne i Carcassone jechać - stwierdziła Morgiana.
- Tak jak diuk Tancred władzy nade wszystko łasy, tak diuk Teodoryk majątku i wian szlachcianek. Nie wiadomo czego bardziej. Pewno uzurpator go już przekupił, tak więc podróż przez Brionne chyba najniebezpieczniejszą ze wszystkich będzie. - odparł ojciec Anny.
- A hrabia Reynard?
- Podejrzewam że mój suzeren zbyt zajęty polowaniami, by w ogóle przejmować się tym, kto na tronie królestwa siedzi - westchnął Tankred.
-
Arathena
A bo widzisz Pani, że Anna focha ma.... A przecie jej samej zdenerwowanej nie można puszczać. A co do Elfa to palnęłam pytaniem ino nie wiem czy Wy pani chcecie mówić skąd go znacie....
-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Nie znałam go dotąd - odpowiedziała Liothannea w bretońnskim - jednak fryzurą, ozdobami, bronią łudząco do korsarzy Zdrajców jest podobny. Jedynie brak mu topora abordażowego i zbroi ze smoczej skóry. Jednak dopiero gdy się odezwał w elfim i usłyszałam jego akcent, nabrałam pewności. Nie wiedziałam tylko że to zdrajca Zdrajców. Ważne byś Aratheno umiała ich rozpoznawać, często urządzają napady na północne królestwa mej ojczyzny. A Bertranda Banitę pytałaś chyba o rybackie osady. Ja tu żadnej nie widzę. Jeśli prawdę mówił o grasujących w tym lesie orkach i zwierzoludziach, to wcale mnie nie dziwi iże nie ma takowych w pobliżu.
-
Anna de Loiret
Nie przysłuchiwała się rozmowie elfek, zamyśliła się chwytając Arathenę za dłoń, gdy ta się uśmiechnęła. Ciekawe, czy Alessio jeszcze żyje dyskutując z mym ojcem... Hihi, może tatuś go wychowa na nowo, żeby był bardziej rycerski i wyrozumiały...
-
Arathena
Też tak teraz pomyślałam, że nie o wodę pytałam a o rybaków.... Ale i tak wolę być mniej ufna i żyć, niż okazać zaufanie i ze sztyletem w żebrach paradować. Przyjdzie czas to i zaufanie okażę... Nie zrozum mnie źle Pani, ale Tobie też nie ufałam.... Oczywiście zwracam honor ale, sama wiesz jakie czasy nastały.
Pomyślała o orkach i zwierzoludziach obracając się dookoła.... Chyba powinniśmy już iść.... Nie puszczała Anny dłoni...
-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Racja, wracajmy. A o brak zaufania nie mam pretensji. - odparła wysoka elfka.
-
Alessio
Nie miał głowy do miejscowych intryg,spisków i charakterków miejscowych "diuków" i po prostu cieszył się chwilą niczym niezmąconego spokoju.
-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Na ścieżkę, z jakieś dziesięć kroków przed Wami wyskoczył z lasu jeleń albinos i ujrzawszy was stanął stanął jak wryty.
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
Morgiana dosiadła Trzmiela i wraz z połową banitów wyruszyła z polany.
- Podobno jakąś nagrodę ma otrzymać od Mości Arathena, pytam bo obiecała mi jej połowę. zagaił rycerza Bertrand.
- A to musisz zaczekać jak wróci moja córka, Ona ma sakiewkę z nagrodą. odparł Tankred. W międzyczasie któryś z Twoich ludzi mógłby mi jakiś kij sporządzić, bym mógł chodzić nim się podpierając.
-
Arathena
Zatrzymała się nagle dostrzegając Albinosa. Ciekawe czy ktoś go wypłoszył?. wyszeptała i starała się wytężyć wzrok w kierunku, z którego wyskoczył jeleń
OD MG:
+ 5 PD
-
Anna de Loiret
Koń to nie jest, ale ładny - powiedziała cicho i odruchowo ścisnęła mocniej dłoń Aratheny.