Dan
No tak....,po lasach sporo,to prawda....a o swoją ojczyznę się tak nie martw,twardzi jesteście to i im się nie dacie.... - powiedział z uśmiechem i delikatnie szturchnął ją w ramię
Wersja do druku
Dan
No tak....,po lasach sporo,to prawda....a o swoją ojczyznę się tak nie martw,twardzi jesteście to i im się nie dacie.... - powiedział z uśmiechem i delikatnie szturchnął ją w ramię
Vito
Posiedział jeszcze chwilę przygnębiony, otarł twarz dłońmi, chcąc dojść do siebie i udał się do kuchni, rozejrzeć się za czymś do zjedzenia.
Dan:
Na razie jesteśmy bezpieczni... Ale cholera wie co orkowie jeszcze wymyślą. Czy właściwie już czegoś nie wymyślili... - odparła, nieco się zamyślając. Po pewnym czasie usłyszeliście jakieś dziwne chrapanie, czy to przyduszone warczenie. Zwiadowca ruchem ręki kazał wam schować się gdzieś.
Vito:
Jesteś cholernie głodny i chce ci się pić. Znalazłeś coś do jedzenia i w miarę zaspokoiłeś swoje potrzeby. Przez okno ujrzałeś jedną z kobiet, która utraciła swojego męża, myśliwego... Wydaje się smutna i zatroskana... Od razu przy tym przypomniało ci się ile trupów ujrzałeś w tamtym miejscu, w górach i na myśl przyszło ci to, iż prawdopodobnie tenże już nigdy do niej nie powróci i będzie kroczyć po tych ziemiach jako żywy trup. Bez emocji, bez strachu, stworzony tylko po to by zabijać, jako okrutny twór chorych popaprańców w czerwonych szatach...
Dan
Bez słowa przykucnął za pierwszym większym głazem,dłoń opierając na rękojeści topora i zastygając w wyczekiwaniu....
Vito
Westchnął widząc kobietę. Coś jej obiecał i obietnicy musi dotrzymać. Wyszedł z domu i podszedł do niej.Niestety nie znalazłem pani męża. Przykro mi...
Dan:
Warknięcia i chrapanie słyszysz coraz głośniej. Przypomina ci to jakąś bestię z gór... Oczekujecie dalej, lecz to, co znajduje się niedaleko was nie ma zamiaru sobie pójść.
Vito:
Spojrzała na Ciebie zszokowana ze łzami w oczach, gdy tylko powiedziałeś jej o tym. Cofnęła się zaraz to nerwowo i bez słowa udała się od razu do swojego domu, szlochając...
Dan
Postanowił mimo wszystko się nie ujawniać dopóki nie będzie to absolutnie konieczne,liczył że bestia czymkolwiek by nie była po prostu przejdzie bokiem....
Vito
Jestem beznadziejny... Mówiłem że do niej na pewno wróci a teraz?... I jeszcze Anabelle... Wrócił do domu i wszedł cicho do pokoju swej siostry, zobaczyć czy śpi.
Dan:
Bestia nie odpuszcza i wywąchuje wszystko w okolicy. W końcu postanawia chyba... udać się do Ciebie. O ile to słuch Cię nie zwodzi...
Vito:
Anabelle nie śpi. Leży przygnębiona na swym łóżku, wpatrując się w Ciebie... Usłyszałeś, iż ktoś wchodzi do domu. Zapewne to rodzice... Wypadałoby się z nimi przywitać.
Vito
Wyraźnie posmutniał widząc ją w tym stanie, starał się jednak tego nie okazywać, nie mógł się przecież zdradzić przed rodzicami. Wyszedł z jej pokoju i poszedł się przywitać.