Kersijana
Zobaczywszy krew zaniepokoiła się... Starała się nie wpadać w panikę... Szuka Margaret co jakiś czas wołając ją po imieniu.
Wersja do druku
Kersijana
Zobaczywszy krew zaniepokoiła się... Starała się nie wpadać w panikę... Szuka Margaret co jakiś czas wołając ją po imieniu.
Catherine:
Ależ naturalnie, pani - rzekł Tristan kłaniając się i oddalając po tym. Beatrice zachichotała i usiadła nad wodą, mówiąc - gdyby nie to, że mama jest wyczerpana to byśmy dopiero miały hihi.
Kersijana:
Nagle nie wiesz skąd usłyszałaś - ssssss.... A cóż to, kolejna śśśśliczna niewiasssssta z pięknymi cycussssszkami? Chybam ją gdzieśśśśs widział, taaaaak, w lessssssie ze ssssstrażniczką...
Catherine
Tak....hihi - powiedziała i zaczęła masować jej ramiona i kark - Skoro już musimy się myć to niech chociaż będzie przyjemnie hihi
Kersijana
Zaniepokojona i przestraszona zaczęła krzyczeć na pomoc mając na uwadze, że nie mogła za daleko zapuścić się od obozowiska... Do tego wszystkiego w obozie były dwa Elfy... Królowa wprawdzie wyczerpana, ale Elrhior....
Narobiła tyle wrzasku ile była tylko w stanie.... Do tego wszystkiego zawołała z całych sił imię swego konia....
Catherine:
Betty odwzajemniła uśmiech i zsunęła z ramion swą suknię, byś masowała ją po gołym ciele. Mruknęła cicho i oparła się o Ciebie, wyciągając nogi rozluźniona.
Kersijana:
Długo nie zdołałaś pokrzyczeć, gdy drogę zagrodził Ci potężny, czarny koń. W pierwszej chwili myślałaś, że to Mirillia Lassi ale niestety, okazało się, że ma złowrogie, czerwone oczy. Upadłaś na ziemię, gdy przed Twym nosem stanął dęba i zarżał głośno. Wtem z krzaków wyszedł znany Ci rycerz Seanred mówiąc - no no, ładnie to tak, krzyczeć, zamiassssst gośśśściny mej zażyć? Ssssss...
Prawdopodobnym jest, że ktoś Cię usłyszał... Ale jesteś około 15 minut pieszej drogi od obozu, więc ewentualna pomoc może nie nadejść odpowiednio szybko, a zatem lepiej spróbować dogadać się z rycerzem...
Kersijana
Coś zrobił z Margaret? Zapytała z pogardą w głosie ale i z zaniepokojeniem..
Catherine
Rozebrała się a następnie pomogła to uczynić siostrze,gdy obie były nagie weszła do wody prowadząc ją za rękę,gdy już znalazły się w jeziorze zaczęła delikatnie obmywać jej plecy masując ją przy tym....
Kersijana:
Ja? Ach nic, jesssssscze nic. Dziewka wyrywała się i sssszarpała gorzej niż ty, dodatkowo cała pozieleniała, jak moje łusssssski tam gdzie... Wkrótce sssssama zobaczysz... Hihihihiiii... Odparł Seanred z fałszywym chichotem klękając nad Tobą i smagając Twą twarz swym rozdwojonym językiem.
Catherine:
Mrrr tak cudownie mi teraz... Wiesz? Spytała Betty łasząc się do Ciebie jak kociak.
Catherine
Nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się pod nosem i dalej starannie obmywała jej ciało nie omieszkując by rozluźniająco ją przy tym masować,gdy uznała że już bardziej nie może umyć pleców siostry zabrała się za jej włosy i poczęła je delikatnie myć i rozczesywać dłonią....
Kersijana
Wiedziała że jest sama i w dodatku w niekorzystnej sytuacji i pozycji, Nie miała nic do stracenia. Krew, która była najprawdopodobniej jej Przyjaciółki była niepokojąca. Po za tym Wąż nie zaprzeczał że nie znał Margaret. Dodatkowo było wielce prawdopodobne że znając jej stosunek do mężczyzn mogła włąśnie jak to sam określić zzielenieć na widok jego wątpliwej męskości.. To wszystko pchnęło ja do determinacji.
Z wielkim trudem ale objęła jego głowę swoimi dłońmi i zaczęła całować...
Urok na uwodzenie... by uśpić jego czujność.
Mówisz że aż tak ci się podobam? Nigdy nie spotkałam nikogo takiego jak Ty... Całowała go namiętnie i długo. W końcu wzięła ten jego obleśny język w zęby i z całej siły zacisnęła szczęki. Jeśli nawet miała by tego nie przeżyć to przynajmniej zadba o to by więcej nie syczał....