-
Arathena
Spójrz no.... Chyba będziemy rodziną... Elfka nie mogła powstrzymać śmiechu widząc jak ogier giermka dosiadał (posiadał?:hmm:) jej klacz.... Podjechała bliżej kopulujących koni.... Ma chłopak podejście do płci pięknej... Pewnie jakieś czułe słówka jej szeptał....
-
Christophe Leroy
Podjechał za elfką i powiedział jej ignorując to, co jego ogier wyprawiał - E no, tak bez ślubu? Poza tym... Chyba ci nie przeszkadza, że mój ogier zabawia się z Twoją klaczą, co? - odparł jej z uśmiechem
-
Arathena
Można powiedzieć, że jak wszystko pójdzie dobrze to będziemy dziadkami hahaha. Elfka naprawdę już nie mogła się powstrzymać... Adrenalina i emocje związane z tym czymś co ich goniło na bagnach w końcu puściły.
No dobra moje wróbelki, dość tej zabawy... Wyjęła bat i strzeliła nim głośno.....
-
Arathena Czarna Wdowa, Christophe Leroy:
Klacz na dźwięk bata wyrwała do przodu zostawiając ogiera z wysuniętym długim prąciem. Parsknął, potrząsnął łbem i spojrzał na elfkę wzrokiem godnym bazyliszka.
-
Arathena
Że też ludzie nie mają przyrodzenia takich rozmiarów.... Zaśmiała się i pojechała po swoją klacz. Zorza, zawołała po elficku...Jak mogłaś? na chwilę Cię zostawiłam a Ty harce urządzasz... Ktoś pomyśli jeszcze że we mnie się wdałaś
-
Christophe Leroy
Oh, a czemu tak nad tym ubolewasz? - spytał się jej, specjalnie z nutką ciekawości w głosie i zaśmiał się, po czym powiedział do swojego konia - Starczy Ci już, ogierze. Wszak ja nie chcę mieć potem kłopotów przez to twoje zabawianie się.
-
Arathena Czarna Wdowa, Christophe Leroy:
Klacz parsknęła tylko. Po odbiegnięciu kilku metrów stoi spokojnie. Ogier wyszczerzył zęby wodząc łbem za Aratheną. Giermek zdał sobie sprawę, że konie są bardzo pamiętliwe, a spojrzenie jego wierzchowca wróżyło spore kłopoty.
-
Arathena
Bo widzisz, ja w odróżnieniu od niektórych opinii uważam, że rozmiar ma znaczenie. hahaha
-
Christophe Leroy
Skoooro tak twierdzisz - odparł jej, po czym zauważył, iż jego koń szczerzy się do elfki i wodzi za nią głową... To nie wróżyło nic dobrego, wiec póki mógł złapał go za wodze trzymając je mocno, stając bokiem przy ogierze, by nie przywalił mu żadnym z kopyt i powiedział jej - Chyba się na Ciebie zdenerwował, żeś mu zepsuła zabawę... Więc lepiej uważaj bo już zęby szczerzy na Ciebie, hehe.
-
Arathena
Odwróciła głowe w ich kierunku
Łooo.... Ty Trzymaj tego Twojego zwierzaka zanim mnie będzie chciał...... Nie wiem czy by to wytrzymał...