-
Dagoth:
Kapłan zostawia wóz i konie gdzieś na uboczu, nie na głównej drodze, przykrywa znowu kupca kocem i wygodnie układa, po czym idzie ostrożnie szukać jakiś ziół. Nie odchodzi daleko od wozu by się nie zgubić i w razie czego móc zareagować, jakby ktoś lub coś zbliżyło się do wozu.
-
Rehlynn
Wszystko wygląda dobrze. Idź Elso, ja udam się z dzieciakami do gildii, pamiętaj co mówiłem. Ech, teraz zrobić z nich służbę i będzie spokój, ale coś mi to podejrzane.
-
Aurelia
Według wskazówek dotarłaś do zarówno domu jak i sklepu i pracowni zielarki, krząta się tam na oko 40 letnia kobieta, pozostaje tylko gdzieś zostawić konia i możesz wyłuszczyć jej sprawę maści
Morghar
Czasu na szkolenie, test z walki zdałeś, ciekawe jak z pomyślunkiem, chodź do środka, nie mamy całego dnia na podziwianie dziedzińca
Maikh
Koń posłusznie zwolnił, galop nie nadwyręża zbytnio jego sił, już w oddali zaczyna się rysować obwarowane miasto, może zdążysz przed zamknięciem bram
Alda
Poruszasz się jak kot skradający się do myszy gdy spod wozu dociera do Ciebie ni to szloch ni warkot
Regina
Zbliża się wieczór, pora znaleźć miejsce na obozowisko. Widać Szczur wyczerpał chwilowo temat bo już się nie odzywa, wygląda na zamyślonego
Dagoth
Znalazłeś miętę, piołun, wilczełyko i trochę malin. Gdyby kupiec cierpiał na niestrawność lub katar to w sam raz zestaw, chyba że chcesz go odesłać do Domu Snów to starczy napar z wilczegołyka. Wkoło obozu spokój
Rehlynn
Nie odchodź, wejdź ze mną do domu, dzieci też mogą z nami iść
-
Alda
Kto tam? Nie mam złych zamiarów - powiedziała delikatnym głosem ostatnie zdanie, kucając i spoglądając pod wóz.
-
Rehlynn
No dobrze, heh i tak już jestem w to uwikłany. A dzisiaj miało być tak miło. Przynajmniej coś innego niż zazwyczaj.
-
Morghar
Ho, zwerbować mnie chcą, czy co? Zobaczym. Wszedł do budynku razem z magiem i wojownikiem, nie odzywając się już.
-
Regina
Zwolniła rozglądając się po okolicy. Ściemnia się i rychło noc nas złapie. Daleko jeszcze? bo jeśli tak to by rozsądne było obóz zrobić jaki puki co widać jeszcze....Koniom by też odpoczynek i popas jaki się przydał a i my nic nie jedli... Zapytała Szczura.
-
Maikh
Trochę przyśpieszył, ale tak by nie mieć problemów z utrzymaniem się w siodle. Przed samymi bramami zwolni do kłusa, żeby nikogo w środku nie stratować.
-
Dagoth:
I co ja zrobię z tym zielskiem? No nic... Wezmę sobie to na drogę. Może jakoś to wykorzystam - wziął zioła i postanowił dalej ruszyć w drogę.
-
Rehlynn
Weszliście do środka, już w holu czeka na was ojciec Elsy, zmierzył Cię uważnie spojrzeniem, dzieci wtopiły się w tło Och Elso nic ci nie jest, chodźcie do gabinetu wyjaśnisz mi kim jest ów mężczyzna i co to za obdar... ee dzieci
Alda
Pod wozem ukrywa się dziewczynka, patrzą na Ciebie obojętne niebieskie oczy, drżąca ręka kieruje w Twą stronę nóż
Morghar
Wnętrze nie robi specjalnego wrażenia, żadnych sal tortur, ot zwykłe wysprzątane korytarze z licznymi drzwiami prowadzącymi do sal i pokoi Chodźmy na piętro, do sali map rzucił półgębkiem czarodziej
Regina
A tak, tak obóz to dobry pomysł, to znajdź odpowiednie miejsce rzucił wyrwany z zamyślenia Szczur. Po około klepsydrze znalazłaś idealne miejsce, oporządziliście konie, teraz ogień ogniska płonie wesoło, gdy z mroku powoli spowijającego świat dochodzi Co my tu mamy hehe, chłopaki chyba zarobimy i też się zabawimy. Głosowi odpowiedziały trzy inne rechoty. Szczur niezbyt się nimi przejął, spojrzał na Ciebie i zapytał Na co czekasz, aż się tobą zabawią czy coś z tym zrobisz he?
Maikh
Dotarłeś do bramy, przed samym nosem opadła Ci włócznia Gdzie, srebrnik myta
Dagoth
Ruszyłeś dalej, robi się trochę stromo, musisz uważać coby wóz nie zsunął bezwładnie w dół ku wiosce