-
Alda
Jest twoja, ja nie jestem taka jak ty, jestem tylko wojowniczką i suknie nie są przeznaczone dla mego ciała. Ty też jesteś wojowniczką... Ale też damą. Spójrz na barwy wojenne zdobiące me oblicze. Suknia, choćby najpiękniejsza do nich nie pasuje, moim przeznaczeniem jest nosić na sobie zbroję, w dłoni dzierżyć miecz, wodze bojowego rumaka... Mówiła powoli siadając z Aurelią i zdejmując jej suknię.
-
Aurelia
Szkoda,myślę że i Ty byś w niej pięknie wyglądała....- rzekła lekko zasmucona,pomagając jej zdjąć z siebie suknię w międzyczasie znów zaczęła czuć rosnące podniecenie i poczęła składać pocałunki na twarzy i szyi Aldy coraz to bardziej namiętne a gdy zdjęły suknię wspólnymi siłami i odłożyły ją na bok poczęła delikatnie masować jej ramiona i plecy....
-
Alda
Zadowolona, znów oddała się rozkoszy, zapominając o całym otaczającym ją świecie. Na początku delikatnie, zmysłowo, pieszcząc każdą część ciała Aurelii - stopy, dłonie, uda, ramiona, plecy, twarz, piersi, kobiecość... Dokładając do tego pocałunki na każdej z nich. Obie znów dały sobie mnóstwo rozkoszy, dysząc oraz głośno jęcząc, a gdy to się skończyło opadły zadowolone na łoże... Alda otuliła mocno Aurelię i zamknęła oczy chcąc już zasnąć, prawie całkiem wyczerpana.
-
Aurelia
Odwzajemniła każdą pieszczotę jaką obdarowała ją Alda,gdy skończyły padła równie wyczerpana co ona i ciężko dysząc wtuliła się w nią mówiąc z uśmiechem - Śpij dobrze moja wojowniczko....
-
Regina Maikh Rehlynn Morghar Dagoth
Udaliście się na spoczynek, jednak hałasy z pokoju wojowniczek przez długi czas nie dawały Wam zasnąć
Alda i Aurelia
Więc to nie przyjaźń, a miłość ciekawe czy nie skomplikuje Waszej misji
Wszyscy
Jeszcze przed brzaskiem pukaniem do drzwi pobudził Was Urson Śniadanie już czeka, a potem w drogę darł się przy tym
-
Maikh
Zerwał się szybko na równe nogi, błyskawicznie odział i zbiegł na dół. Porwał jedną miskę z jedzeniem i wrócił na górę spożyć posiłek w odosobnieniu.
-
Alda
Zbudziły ją krzyki Ursona... Nie było to jej wymarzone zbudzenie, więc tylko obecność leżącej obok Aurelii powstrzymała ją przed odkrzyknięciem - w łeb się pierdolnij a nie w drzwi. Spojrzała na swą ukochaną, rozmyślając... A co, jeśli on żyje? Powiem mu żeby spierdalał, bo znalazłam sobie kobietę? Kurwa... Kocham go wciąż... Tak mocno jak i ją. Chrzanić to, najważniejsze teraz żeby jej nic się nie stało, narzeczonego straciłam, jej już nie pozwolę od siebie zabrać. Wnet się jednak otrząsnęła i szepnęła - wstawaj kochanie. Sama nie chcąc przedłużać zebrała się z łoża i zaczęła ubierać.
-
Morghar
Wstał powoli, przetarł oczy i ziewnął potężnie. Kurwa... Tom się wyspał, akurat musiały moje nowe towarzyszki zabawiać się tej nocy... Mruknął zmęczony. Ubrał się, nie śpiesząc się zbytnio i zszedł na śniadanie.
-
Dagoth:
...Trochę dyskrecji. I mogły sobie znaleźć inną porę na zabawianie się z sobą, albo miejsce... - pomyślał, po czym wstał, odział się i zszedł na dół.
-
Regina
Wstała zupełnie bez humoru... Wieczór, miał być miły i przyjemny a okazał się praktycznie do dupy.... Nie miała powodu przypuszczać, że i dzień nie będzie taki sam...
Dobrze, że większość jego spędzimy w siodle.... pomyślała... Ubrała się, pozbierała swoje tałatajstwo i poszła na śniadanie... W zupełnym milczeniu miała je zamiar zjeść....No chyba, że coś ja wkurzy....
-
Maikh
Po zjedzeniu i zasłonięciu twarzy zszedł na dół i oddał karczmarzowi klucz od izby. Widząc jedzących zaczekał, aż będzie miał możliwość porozmawiać z góralką na osobności.
-
Rehlynn
Ech, przez całą noc się chędożyły czy co? wyszeptał do siebie gdy podniósł się z łoża. Ach, a ten się drze jakby go rozdzierali czy co. Ach murwa, śniadanie i w drogę. Szepnął zanim wyszedł zjeść śniadanie.
-
Regina
Najadła się i wstała.... Miała zamiar iść przed karczmę coby łyknąć trochę świeżego powietrza...
-
Maikh
Zobaczywszy że góralka skończyła posiłek i wstała podszedł do niej. Możemy zamienić kilka słów na osobności?
-
Regina
Obróciła się dookoła... Rozejrzała się... chyba już jesteśmy na osobności....
-
Morghar
I jak się towarzyszom spało? zagaił maga i kapłana przy porannym posiłku.
-
Maikh
Gwoli ścisłości nie myślę, że nadajesz się tylko do tego zaakcentował ostatnie słowo. Nie wiem do czego się nadajesz, a do czego nie. Po prawdzie, to poza tym, że lubisz się zabawić cudzym kosztem, to zupełnie nic o Tobie nie wiem nieznajoma, nawet tego jak masz na imię.
-
Regina
Ja zabawić się cudzym kosztem? A co masz na myśli? o ile dobrze pamiętam to Ty chciałeś mi coś tam pokazać...trafiłeś chyba nie pod te drzwi.... Ta wipindrzona lafirynda chyba kawałek dalej dziś spała.... Powiedziała w jego języku
-
Dagoth:
Dopóki cisza nie nastała to tak... nie bardzo - rzucił, uprzednią rozglądając się czy dwie panny z góry nie idą tu...
-
Morghar
Doprawdy? A mi jak nigdy dotąd! A ten głośny i długi koncert naszych towarzyszek jedynie pomógł mi zasnąć! Ino jakiś demon w moje ręce wszedł i usilnie zasłaniał mi uszy poduszką! rzekł ironicznie, jakoby przypadkiem przejeżdżając palcem pod przekrwionym okiem.
-
Maikh
Po tym jak wypięłaś w mym kierunku swe piersi, że mało nie wyskoczyły ze zbroi i zadałaś takie pytanie, jeszcze masz pretensje do mnie o to, że zachowałem się tak, jak każdy normalny i zdrowy mężczyzna by się zachował na moim miejscu? Nie wiem jak to inaczej nazwać, niż zabawa mężczyzną odpowiedział w issarskim.
-
Aurelia
Dzięki popołudniowej drzemce nie czuła zmęczenia pomimo długich nocnych igraszek....,przeciągnęła się w łożu całując Aldę na powitanie po czym wstała i zaczęła się ubierać gdy nagle podeszła do lubej biorąc ją za rękę i mówiąc - Oni mogli to słyszeć....,nie spodziewaj się że zaakceptują nasz związek....ani że nas polubią,proszę nie daj im się sprowokować!
-
Dagoth:
Kapłan wzdychnął i już niczego nie dodawał, kończąc swoje jedzenie...
-
Alda
Jak będziemy na stepie, coś ci pokażę. Zrozumiesz wtedy coś, zaufaj mi - odparła głaszcząc jej dłoń. I nie zamartwiaj się, nie obawiam się ich - dodała, gdy już była w pełni uzbrojona, wyszarpując miecz z pochwy, kierując go w stronę Aurelii. Jedno złe słowo w twą stronę... A poleje się krew, obiecuję ci.
-
Aurelia
Nie,Aldo,nie rozumiesz!Właśnie nie chcę by lała się krew,proszę Cię! Ich zdanie też mnie nie obchodzi dlatego tym bardziej nie chcę by komuś stała się krzywda z tego powodu! - powiedziała mocniej ściskając ją za rękę
-
Alda
Spoglądała przez chwilę na Aurelię nieco zdziwiona, ale po chwili schowała miecz do pochwy. Nieco zdezorientowana, objęła ją w pasie i poprowadziła na dół bez słowa...
-
Regina (Issarski)
JA wypięłam cycki do ciebie? zapytała zdumiona.... Chyba masz zbyt wysokie mniemanie o sobie....... O czym on kuźwa pierdzieli? No chyba jednak nasze kultury są zbyt oddalone od siebie..... Nie wiem jakie są wasze kobiety.....
Dobra..... Chyba źle zaczęliśmy.... Nadali mi imię Regina... Zawsze w naszym rodzie to były odważne i silne kobiety... Moja matka przy porodzie musiała oddać swe życie bo nie da się urodzić osiem kilogramów bez szwanku na zdrowiu.... Jak widzisz nie należę do drobnych osób, ale nie na darmo matka oddała się w ofierze. A Was znam z opowiadań. Kiedyś nawet fascynowałam się waszym ludem... stąd też znam trochę wasz język... O osłanianiu twarzy słyszałam pierwszy raz wiec chciałam za w czasu korzystając z rozmowy wywiedzieć się jeszcze czegoś coby Cię nie uradzić i Do Matki nie musieć wysłać przed wschodem słońca.... Widocznie Maikhinie musisz się jeszcze wiele nauczyć z mowy ciał kobiet innych kultur... To co wczoraj zrobiłam nie miało na celu nic innego jak zwykłe przeciągnięcie się.... A ja bym musiała się i o was czegoś nauczyć....
Ale dobra o to... Uznajmy to za nieporozumienie... choć pewnie jeszcze będą między nami.... Prawdę powiedziawszy nie znam Cię tak jak sam powiedziałeś, ale ufam Szczurom... Skoro zapędziły nas w jedno miejsce to wiedzą co robią....Więc chcąc nie chcąc jesteśmy skazani na siebie....
Wiesz... Miałam nadzieję że to Ty pukasz do mych drzwi, ale w innej sprawie.... Wyciągnęła do niego rękę... na zgodę...
-
Maikh
Maikhu Regino, nie Maikhinie. Przepraszam za to wczorajsze nieporozumienie, dobrze że już je sobie wyjaśniliśmy. Na zgodę uścisnął silnie Jej dłoń, jak towarzyszowi broni, a nie jakiejś delikatnej panience. A w jakiej innej sprawie miałaś nadzieję, że to ja wczoraj pukałem?
-
Regina
Równie mocno ścisnęła dłoń Maikha... Np w nauce waszego języka..... Wydajesz się kimś normalniejszym niż stado bezmózgich capów z którymi było mi walczyć u boku przez ostatnie miesiące...Jedno co jednak dobrze umieli to walczyć... i biegać... Twardsi są niżli się to wydaje na pierwszy rzut oka... I tej walki od nich się też nauczyłam....
-
Aurelia
Witajcie,Aurelia jestem.... - powiedziała,przy tym przyjaźnie i jakoby przepraszająco uśmiechając się do zebranych by po chwili zająć miejsce przy wolnym stoliku wraz z Aldą, zabierając się za spożywanie przygotowanego już jedzenia....
-
Maikh (issarski)
Wymiana? Nie zamierzam co prawda wędrować w Twe rodzinne strony, ale nie zawsze udajemy się tam gdzie zmierzamy. Ja na ten przykład pielgrzymuję do świętego miejsca mego ludu, choć dość krętą drogą. Być może znajomość Twej mowy w mej wędrówce kiedyś się mi przyda.
-
Alda
Rzuciła groźne spojrzenie siedzącym i usiadła wraz z Aurelią dalej milcząc i zabierając się do jedzenia...
-
Morghar
To już wiadomo kto nosi spodnie w tym związku. Pomyślał widząc wyraz twarzy Aldy. Nie odpowiedział Aurelii.
-
Dagoth:
Witaj... Ja jestem Dagoth - skinął jej lekko głową i odpowiedział zwyczajnym tonem, nie reagując na jej uśmiech - Ale za swoje jęki i krzyczenie w nocy to już nie weźmiesz odpowiedzialności, Aldo, tylko będziesz rzucać te swoje spojrzenia? Heh... Proszę bardzo.
-
Regina
Może będzie po drodze...I będzie czas.... Wiesz co u nas gadają... Im gorszy start tym lepsza meta..... Nasz start był do dupy, więc w myśl tej zasady może dane nam będzie przeżyć Niechcianych... he he... Chyba trza wracać... Może Urson ma jeszcze coś do powiedzenia....
-
Maikh (issarski)
Osiodłam w tym czasie swego wierzchowca i wyprowadzę go ze stajni, by rozprostował kopyta. Ponad tydzień w niej stał, gdy na Was czekałem, galop z miejsca mógłby mu zaszkodzić. Z Ursonem pogadam przy innej okazji ruszył by wykonać to co zamierzał.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko widząc zachowanie kawalerzysty za to do kapłana raz jeszcze uśmiechnęła się sympatycznie wracając niemal od razu do jedzenia nie chcąc za bardzo już nic mówić....
-
Morghar
I pomyśleć że ta Alda mi się podobała... To ja jestem taki jak one?! Jak mi się podobała baba co lubi z babą to... Kurwa... A myślałem że jestem normalny... Pomyślał oburzony. Idę osiodłać mojego ogiera, bo zasnę na tym stoliku. rzucił kompanom spokojnie i skierował się do stajni.
-
Regina
Regina chciała wejść do karczmy, ale wydawało jej się że słyszy jak Dagoth się przedstawia, uchylając już drzwi... Domyślała się że to jest skierowane do nieznajomej, bo jaki by miał w tym cel... Z uwagi na odgłosy w nocy nieznajomej i pięknej chujojęzycznej domyślała się również, że i one w końcu zeszły na posiłek... Nie chciała swym widokiem psuć posiłku...
Czekaj pójdę z Tobą... Nasiedziałam się już a koń sam się nie osiodła...Powiedziała do Maikha
-
Alda
Po skończonym posiłku rzekła do Aurelii wstając - chodźmy do stajni, muszę powiedzieć Asanderowi że już nie jestem jego jedyną panią. Zaśmiała się delikatnie.