Do tematu. Dysputy biologiczne zostawcie sobie dla siebie.
Wersja do druku
Do tematu. Dysputy biologiczne zostawcie sobie dla siebie.
@ Jak dla mnie to cały sejm jest do wymiany.@
:D To może od razu wymienić całe społeczeństwo? Sejm jest kalką społeczeństwa, naszych poglądów, sposobów myślenia, pojmowania rzeczywistości. Zastanawiam się kiedy to co poniektórzy zrozumieją? Te głupoty które się tam nie raz wygaduje pochodzą od nas. Totalna krytyka rozsądnych pomysłów (które też tam padają i jest ich wcale niemało) także. Sejm jest dokładnie taki sam jak społeczeństwo, poglądy posłów też.
@ A gdyby kompromis zdawał rzeczywiście egzamin to nie mielibyśmy tak rozpalającej debaty na ten temat.@
Jeżeli kompromis w tak wrażliwej sprawie przetrwał tak długo, to musi być rozsądny. A co do Kościoła... Kościół (i wiele osób zgadzających się z jego postulatami) nie rozumie jeden podstawowej rzeczy - że dyskusja w sprawie aborcji nie toczy się o to czy ona jest zła czy dobra (bo tu odpowiedź jest jednoznaczna) ale czy prawo całkowicie jej zakazujące jest złe czy dobre. A to jest kolosalna różnica. Bo jeżeli jeżeli przyjmiemy zasadę, że prawo zawsze musi "promować" to co dobre, to co np. z cudzołóstwem? Albo bluźnierstwem? Tak naprawdę to jest bardzo podobny problem. I na wstępie warto by sobie z tego zdać sprawę, choć mało kto sprawę sobie zdaje.
Ja rozumiem że można mieć wątpliwości co do kobiety która usuwa ciążę co chwilę bo jest lekkomyslna i nie zabezpiecza się. Ale już samo zastanawianie się nad zakazem usuwania ciąży z gwałtu albo zagrażającej życiu matki jest obrazą istot rozumnych.Jesli w sejmie panuje taki a nie inny pogląd i rzeczywiście odzwierciedla to pogląd społeczeństwa, to znaczy że ci ludzie mają spore deficyty rozwojowe.
Obecność Krk w szkołach i propagowanie tego typu mądrości zamiast rzetelnych zajęć o antykoncepcji to tragikomedia.Czlowiek który sam nie ma życia seksualnego wypowiada się jako mędrzec i znawca tematu o sprawach które dotyczą kobiet uprawiających seks, zachodzących w ciążę, wychowujących dzieci. Gdzie tu logika? Wisienką na torcie są obecni rządzący którzy jawnie odsuwają się od rozumu i przyznają że w wielu kwestiach zgadzają się z naukami kościoła.
@ Wisienką na torcie są obecni rządzący którzy jawnie odsuwają się od rozumu i przyznają że w wielu kwestiach zgadzają się z naukami kościoła.@
Rzecz w tym, że nauka Kościoła z tym co robią rządzący czy nawet z poglądami części naszego episkopatu ma niewiele wspólnego. Kościół jasno i wyraźnie mówi, że aborcja to zło. Każda. Ale przecież tak samo mówi o zabijaniu - zabijanie to zło. Także na wojnie. Tyle, że przecież Kościół nie potępia w czambuł wszystkich tych którzy na wojnie muszą zabijać, bo każde zadanie śmierci winno być rozpatrywane indywidualnie. Tak samo w przypadku aborcji. Religia katolicka jest bardzo liberalna - człowiek ma własny rozum i powinien umieć rozróżniać to co dobre od tego co złe, to co konieczne od tego co konieczne nie jest. I z tego będzie rozliczany. Więc aborcja to zło, ale nie ma mowy o potępianiu każdej kobiety, która aborcji dokona.
Dyskusja tu zaś toczy się o prawo zabraniające aborcji. Stanowienie prawa zaś to czysta polityka. I głównie w kontekście politycznym problem ten winien być rozpatrywany. Tak samo jak KAŻDY inny. Katolik ma więc pełną swobodę wypowiedzenia się i przeciwstawienia się temu pomysłowi.
"W związku z przedstawionym nam Apelem Pamięci, zawierającym elementy smoleńskie w wersji dla nas nie do zaakceptowania, prosimy Pana o zrezygnowanie z asysty wojskowej"
Pierwsza jaskółka ku normalności. Brawo żołnierze AK! :clap: Bo w gorący ministerialny fotelik Antoniego przy zapowiadanej rekonstrukcji rządu nie wierzę. Starym wiarusom pod koniec życia przypadła zwycięska potyczka.
http://www.tvn24.pl/gdansk-asysta-wo...,679102,s.html
Kolejny cyrk z Antonim. Podporządkowuje OT bezpośrednio pod siebie a nie Sztab Generalny. Jak dotąd jeszcze żaden minister MON-u nie robił takiego chlewu w swoim resorcie. Tylko czemu mnie to nie dziwi nic a nic?
@ Starym wiarusom pod koniec życia przypadła zwycięska potyczka. @
Nie wiem czy to nie jest pyrrusowe zwycięstwo - apel się jednak odbył. Dla mnie już sam ten fakt jest nie do przyjęcia.
@ Kolejny cyrk z Antonim. Podporządkowuje OT bezpośrednio pod siebie a nie Sztab Generalny. @
Nie sądzę by to był cyrk. Raczej przemyślany ruch. Jeżeli OT ma być czymś w rodzaju bojówek politycznych na "czarną godzinę" to przecież nie podporządkuje ich wojskowym! Więc ja bym to uznał za ruch z jego (i PiS-u) punktu widzenia całkiem logiczny.
Weź pod uwagę Gajuszu Mariuszu, że część decydentów PiS zarobiło już na TS a niektórzy nawet na zarzuty prokuratorskie. A to dopiero niecały rok rządów. Co będzie potem? Czy na ich miejscu, ryzykowałbyś przegranie wyborów w tej sytuacji? Co zrobi ktoś, kto wie, że jeżeli straci władzę to może pójść do więzienia? Więc ja myślę, że OT to zabezpieczenie na taką sytuację. Sfałszowane wybory muszą wywołać protesty. Dodatkowe 45 tys. ludzi pod bronią w całym kraju bardzo się tu przyda. Zważ, że w dokumencie dot. OT wydanym swego czasu przez MON była mowa o tym, że ta formacja może być użyta w przypadku zamieszek wewnętrznych i do tego będzie się przygotowywała. Kompania w każdym powiecie bardzo odciąży policję. To ma sens.
Czerpią wzory z minionego ustroju, chyba bardzo do niego tęsknią, ale ze sobą u steru władzy. W PRL-u tez była formacja rozpoczynająca się na literę "O", jakoś OT kojarzy się mi głównie z ORMO.
A to wszystko w imię wartości chrześcijańskich, które są jednym z fundamentów naszej obrony :cool:
Póki, co to wiceszef MON-u ma tylko komandosów nie zawaha się ich użyć w razie w.
Czy mam użyć komandosów, żeby pan wreszcie się "ten"... no proszę pana. - Panie ministrze, ja tylko pytam - naciskał reporter. Komentarza jednak nie uzyskał.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomos...#BoxNewsImgZ15
Ech, te niewygodne i trudne pytania. Nie ma to, jak sprawdzeni dziennikarze....
Amoku Antoniego ciąg dalszy:
Szef MON Antoni Macierewicz po cichu zlikwidował podkomisję smoleńską. Jej członków uczynił pełnoprawnymi członkami nowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. To ominięcie prawa lotniczego.
O decyzji Macierewicza z 31 sierpnia dowiedzieliśmy się dopiero wczoraj, bo MON na swojej stronie internetowej o tym nie informował. Decyzja szefa MON ma numer 273 i dotyczy powołania nowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (nie mylić z Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych przy Ministerstwie Transportu, na której czele do zeszłego piątku stał Maciej Lasek). Macierewicz przywołuje art. 140 prawa lotniczego, który mówi, że KBWLLP co roku powołuje szef MON w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych.
I tak też zrobił Macierewicz, ale na liście członków nowej KBWLLP widnieją nazwiska członków podkomisji Wacława Berczyńskiego. Tą jedną decyzją Macierewicz zlikwidował podkomisję smoleńską, a jej członków uczynił członkami nowej KBWLLP.
Żeby zrozumieć, o co chodzi, trzeba przypomnieć, że Macierewicz powołał podkomisję, by obejść prawo. Bo według prawa lotniczego w skład Komisji Badającej Wypadki Lotnicze powinni wchodzić "specjaliści z zakresu: szkolenia lotniczego, techniki lotniczej, nawigacji, ruchu lotniczego, ratownictwa lotniczego, meteorologii, łączności, prawa lotniczego oraz medycyny". Ustawa precyzuje nawet, że "za specjalistów w danym zakresie uważa się osoby posiadające odpowiednie wykształcenie wyższe oraz udokumentowaną minimum pięcioletnią praktykę w danej dziedzinie, a w przypadku lekarzy - udokumentowaną specjalizację". Macierewicz miał kłopoty ze skompletowaniem nowej komisji, która potwierdziłaby zamach. Eksperci lotniczy - cywile i wojskowi - odmawiali. Więc wymyślił utworzenie w ramach KBWLLP podkomisji.
Członkowie podkomisji Berczyńskiego wymienionych warunków nie spełniali. Utworzenie podkomisji pozwoliło ich powołać w skład KBWLLP. Podkomisja miała tu status ciała niezależnego od szefa komisji, nie mógł on ingerować w przebieg jej prac. Była zależna tylko od Macierewicza, to on wybierał jej skład.
Teraz jej członkowie też są zależni od Macierewicza, ale zmiana ich statusu ma poważne konsekwencje. Bo podkomisja nie miała żadnego prawnego statusu, nie mogła unieważnić ustaleń rządowej komisji Jerzego Millera. Teraz będzie mogła.
Degrengolada państwa trwa w najlepsze.Takie ogólne spostrzeżenie po 10 miesiącach rządów: PIS jawnie zmienia prawo pod konkretnych ludzi, likwiduje konkursy i wszelkie inne zabezpieczenia. Biorąc pod uwagę że przecież wybierającymi byliby i tak ludzie związani z władzą wychodzi na to że mimo oficjalnego głoszenia przez PiS że jest niekwestionowaną najlepsza częścią narodu partia jedynie słusznie nam rządząca z góry miała świadomość ze nie znajdzie ludzi którzy byliby lojalni a jednocześnie spełnialiby podstawowe kompetencje lub wykształcenie. Jak tak dalej pójdzie aż strach pomyśleć kim zastąpią protestujących pracowników służby zdrowia... No chyba że znów postraszą "kamaszami". To już było.
Zgadzam się tobą. Zwróć jednak uwagę, że te konkursy i tak były ustawkami za poprzednich koalicji i żadna władza nie ma, pod tym względem, czystego konta;) Różnica polega na tym, że takie SLD, PO, czy PSL swoje przeniewierstwa popełniały skrycie, usilnie maskując się PR, natomiast PIS działa szczerze i otwarcie. A szczerość w tym klubie, to norma:lol:
Jak dla mnie to wszystko wygląda to tak jakby PiS uznał, że lepiej szybciutko swoich powprowadzać na stanowiska bo myślą, że stracą władzę.
@Szwejku. Pełna zgoda. Był nawet taki myk: pełniący obowiązki który pozwalał obsadzać stołeczki bez rozstrzygnięcia konkursowego całe latka :cool:. Tylko że to kolejna władza może ujawnić a złamanie konkursu przez niespełnienia wymogów nawet oskarżyć. Teraz mamy tą zmianę że najpierw zmienia się prawo a potem jak piszesz jawnie wprowadza miernych ale wiernych (choć jak widzimy szef MON-u nawet na to macha ręką). I w świetle prawa nie działającego wstecz będzie wszystko lege artis. Tylko jest jeden myk widoczny najbardziej przy Smoleńsku. Nawet najzagorzalsi obrońcy PiS-u (nie wyznawcy - to jest beton nie do skruszenia, raczej cała ta rzesza z gadką: byle nie PO) nie chciałaby by np. biegli przy sprawach wypadków komunikacyjnych byli z wykształcenia i wykonującymi na co dzień zawód piekarza lub chirurga (przy całym szacunku do ich doświadczenia jako kierowców) tylko dlatego że ta czy tamta władza usunęła pewne zapory?
@Presidente. Nawet nie to, bo jak pisałem wiele razy: nie razi mnie władza PiS-u jako taka tylko co w praktyce oznacza "dobra zmiana". Po prostu kolejni następcy w ramach "naprawy" zrobią to samo bo już będą przy korytku a PiS wymazał z prawa ostatnie hamulce. Tak płaczący dziennikarze którzy rozstali się z publiczną przecież wylecieli za swoje bzdury po kwietniu 2010 a nie po jesieni 2007. To coś co jest nieosiągalne dla aktualnie rządzących. Mimo ze i tak poprzeczka była już baaaardzo nisko. I to jest ta spuścizna którą zostawi PiS następcy (oprócz jeszcze większej ruiny budżetu rzecz jasna). Tak więc posadka z chwilą przegranej w wyborach będzie błyskawicznie skończoną karierą przy korytku.
@ Zwróć jednak uwagę, że te konkursy i tak były ustawkami za poprzednich koalicji i żadna władza nie ma, pod tym względem, czystego konta @
Tu nie można generalizować. Zapewne zdarzały się "ustawki" ale tylko zdarzały i pamiętajmy, że taka "ustawka" niosła za sobą ryzyko dla "ustawiającego". Nie mylmy faworyzowania niektórych kandydatów z "ustawką". Różne grupy interesów bowiem, nie tylko władza, ma przed konkursem swoich faworytów. A pamiętajmy, że komisja konkursowa nie tylko z delegatów rządzących się składa - na tym polega konkurs! Poza tym sam fakt istnienia konkursów wskazywał kierunek. Przede wszystkim kandydat MUSIAŁ spełniać wymogi formalne. Niby nic, ale jednak dużo - co widać po tym co robi PiS. Choćby rządzący (lub jakakolwiek grupa interesów) nie wiem jak kogoś popierała, jeżeli tych wymogów nie spełniał nie miał szans przejść. Same konkursy tez mogły mieć zaskakujący przebieg, i to nie raz. Więc ich lekceważenie w moim przekonaniu wynika po prostu z braku wiedzy na temat tego jak funkcjonowały. Każdy konkurs był ZAWSZE niewiadomą. Nawet jak startował jeden kandydat mógł zostać nie zaakceptowany.
@ Różnica polega na tym, że takie SLD, PO, czy PSL swoje przeniewierstwa popełniały skrycie, usilnie maskując się PR, natomiast PIS działa szczerze i otwarcie. @
Znów - generalizujesz, a to błąd. SLD, PSL czy PO zdarzało się, że kombinowały (co nie musiało oznaczać "przeniewierstw"). PiS działa otwarcie - eliminując system konkursów i służby cywilnej. To jest zresztą dla mnie bardzo ciekawym zjawiskiem, że to co nie podarowano by nikomu, PiS-owi w sumie uchodzi na sucho. Bo ludzie w sumie akceptują te działania i wszelkiego rodzaju Misiewicze mało ich obchodzą. Gdyby coś takiego robiło jakieś inne ugrupowanie, powszechne protesty wszędzie byłoby słychać. a teraz jest stosunkowo cicho. Dlaczego tak jest? Wyjaśni mi ktoś?
A tak ogólnie, to już nawet nie ten "skok na stołki" mnie razi (choć może to nie jest zreczne określenie, bo mnie razi) ile niekompetencja tych, którzy na te "stołki skaczą". Zaplecze fachowców PiS jest króciutkie i to widać. Przerażające jest to, że stanowiska obejmują ludzie nie mający zielonego pojęcia o sprawach w których będą musieli decydować. PiS wychodzi na najbardziej niekompetentne ugrupowanie jakie do tej pory rządziło Polską.
W sumie wyjątkowo się z Tobą zgodzę Napoleonie.Cytat:
A tak ogólnie, to już nawet nie ten "skok na stołki" mnie razi (choć może to nie jest zreczne określenie, bo mnie razi) ile niekompetencja tych, którzy na te "stołki skaczą". Zaplecze fachowców PiS jest króciutkie i to widać. Przerażające jest to, że stanowiska obejmują ludzie nie mający zielonego pojęcia o sprawach w których będą musieli decydować. PiS wychodzi na najbardziej niekompetentne ugrupowanie jakie do tej pory rządziło Polską.
Niech obsadzają stanowiska swoimi ludźmi, ale niech będą to osoby kompetentne, fachowcy dzięki którym firmy i przedsiębiorstwa będą się rozwijać. W takiej sytuacji to raczej będzie bez znaczenia czy są z nadania partyjnego czy nie.
Ale i tak jestem zwolennikiem prywatyzacji części spółek skarbu państwa. Jakie spółki i jakie sektory powinny zostać w rękach państwa powinno być przedmiotem dyskusji, ale niech mi ktoś wytłumaczy po co państwo zajmuje się hodowlą koni? :)
@ Ale i tak jestem zwolennikiem prywatyzacji części spółek skarbu państwa. Jakie spółki i jakie sektory powinny zostać w rękach państwa powinno być przedmiotem dyskusji, ale niech mi ktoś wytłumaczy po co państwo zajmuje się hodowlą koni? @
Co do części pierwszej - znów wyjątkowo się zgadzamy;) Co do drugiej to niekoniecznie, choć w sumie jest to szczegół. Bo jeżeli przyjąć, że nasze araby (konie! jakby ktoś nie zrozumiał!!!) to swego rodzaju dobro narodowe (a tak można przyjąć) to państwowa hodowla powinna dawać pewną gwarancję jej stabilności i trwałości (nie będzie dominować nastawienie na maksymalizację zysku, co może hodowli jako takiej zaszkodzić na wiele sposobów). Oczywiście - powinna, przyjmując, że tą hodowlą nie będą zajmować się ignoranci. Jak widać, niczego to nie gwarantuje, ale to inna kwestia, bo nigdy 100 % gwarancji się nie ma. Na nic i nigdy.
Wracając jednak do poprzedniego postu to jeszcze raz chciałbym podkreślić, że rządzących porównywać można nie przez jednostkowe zdarzenia (dobre lub złe) ale przez kierunek polityki i styl jej uprawiania. I w ten sposób trzeba przyznać, że PO (i inne ugrupowania) uznawały państwo prawa. I nawet w przypadku gdy było im ono niewygodne, co najwyżej próbowały prawo obejść a nie je łamać (inaczej mówiąc zachowywały się "cwaniacko" a nie po zbójecku). PiS uprawia natomiast czystą polityczną bandyterkę otwarcie prawo łamiąc. Wcześniejsze ugrupowania starały się stworzyć obiektywne mechanizmy mające zniwelować korupcję i zapewnić podejmowanie wyważonych i optymalnych decyzji. Niekiedy w konkretnych przypadkach im to też było nie na rękę, ale zasad nie łamano tylko znów, co najwyżej kombinowano i je obchodzono. Z biegiem lat jednak zasady krzepły a ich obchodzenie stawało się rzadsze. Może mimo to zbyt było jeszcze nadużyć (choć to kwestia dyskusyjna - w rankingach korupcyjnych wypadaliśmy już całkiem nieźle, lepiej nawet niż niektóre śródziemnomorskie kraje UE) ale wszystko szło w dobrym kierunku. I PiS to zniszczył gdyż model państwa PiS ma charakter mafijny - rządzi wódz i z jego "namaszczenia" pomniejsi capo. I to jest w tym wszystkim najgorsze, bo niszczy się ową trudno zauważalną ale jednak wypracowaną po ćwierćwieczu kulturę polityczną (tak to nazwijmy) ucząc ludzi, że można nie szanować prawa, można nie szanować władzy a nawet swojego państwa. Że nie ma żadnej świętości i liczy się tylko siła. Ten kto ją ma może wszystko a reszta ma siedzieć cicho bo spada do rangi "drugiego sortu". To jest tragiczne.
Napoleon, zapytam całkiem serio - Ty na serio wierzysz w to co piszesz? Czy co?
Nie wierzę. Ja to wiem. Nie uczestniczyłem co prawda w konkursach do spółek skarbu państwa itd., ale na poziomie lokalnym uczestniczyłem w tak wielu, że trudno zliczyć. I to w wielu gminach i powiatach. Mogę powiedzieć, że jakieś 30-40 % z nich kończy się niespodziankami. Mniejszymi lub większymi. Oczywiście są jacyś faworyci przed konkursami, ale w skład komisji konkursowych wchodzi najczęściej WIELE środowisk, więc ci faworyci są nie tylko rządzących ale i owych środowisk. W efekcie i tak muszą się wykazać na konkursie. Nie zauważyłem też nacisków przed konkursami. Owszem, zdarza się "lobbowanie". Ale w tym akurat nic specjalnie złego nie widzę jeżeli nie przekracza się pewnych granic i w użyciu są tylko argumenty (a tak zawsze było).
No i wiem jak konkursy działają. Pierwszą zaletą jest to (choć zabrzmi to trochę "biurokratycznie"), że trzeba przejść wymogi formalne. Co eliminuje na wstępie osoby niekompetentne (kompetentne niekiedy też, ale to inny problem - każda rzecz ma swą cenę). I żadne wpływy tu nie pomogą. Druga jest taka, że każdy ma możliwość zaprezentowania siebie - pisemnie, w wystąpieniu i w odpowiedziach na pytanie. A pamiętajmy, że jeżeli są faworyci i bywają frakcje mające swych przedstawicieli w komisji, to te frakcje starają się pogrążyć potencjalnych konkurentów swych faworytów. I tu władza nie ma żadnych forów - każdy członek komisji pytania może zadawać i są one zapisywane, podobnie jak odpowiedzi, w protokole.Bywa, że jest naprawdę ostro i trzeba być dobrym by się pomimo to dobrze zaprezentować. Przy czym jeżeli wygrywa "faworyt" rządzących to oczywiście zawsze pojawiają się plotki - a on po prostu mógł być rzeczywiście najlepszy (co ciekawe, jak przegrywa to zazwyczaj nie odbija się to żadnym echem!).
Oczywiście nie kwestionuję nadużyć, ale są one jednak tylko fragmentem. Być może istotnym ale jednak tylko fragmentem. Konkurs jest naprawdę w 90 % przypadków poważną sprawą. I dla komisji i startujących. Obiegowe opinie nie maja tu zastosowania - dlatego z nimi walczę. Bo po prostu wiem jak jest.
EDIT.
I jeszcze jedno. Konkursy można podzielić na takie które muszą być, bo tego wymaga prawo i na takie, które są rozpisywane przez takie czy inne władze z dobrej woli - by rzeczywiście wyłonić najlepszego. W tych drugich "preferencji" rządzących najczęściej nie ma. Bo oni po prostu szukają odpwiednich kandydatów i chcą ich "przeegzaminować". W takich komisjach też często są tylko reprezentanci władzy a na pewno oni zawsze dominują. Ale znów - tych konkursów nie musi być, więc wszystko jest OK. W przypadku drugich można podzielić je na takie w których występuje "rozdrobnienie" środowisk mających swych przedstawicieli w komisji (i żadne z nich nie ma przewagi) i na takie w których "władza" (co by pod tym pojęciem nie rozumieć) ma przewagę zapewnioną prawem. Te drugie mogą być formalnością i tu zapewne zdarza się najwięcej patologii, ale to też nie jest powiedziane, bo głosowanie zawsze może przynieść niespodziankę. W przypadku tych pierwszych zaś (z nimi miałem najwięcej do czynienia) za bardzo kombinować nawet się nie da. Przewagi bowiem w składzie komisji nie ma NIKT. A o tym mało kto wie. Więc tłumaczę.
Mamy tylu fachowców w różnych dziedzinach, ale z politykami u nas kiepsko.
Czarny koń Sorosa, Rychu P.nie popisuje się zbytnio. Rząd PO prezentował się słabo, aż nie wydawał się prawdopodobne że może być słabiej. Ale obecny rząd pokazuje że jednak jest to możliwe. Trzeba im przyznać że 500 + było świetnym ruchem strategicznym, a nazywając ten manewr bez slodzenia to było kupienie głosów. Niech PO w kolejnych wyborach zaproponują 550 +, tak sobie odbiją :p.
Ja poproszę po raz kolejny twarde dowody że porogram 500+ wygrał PiSowi wybory. :)
Specjalnie podkreśliłem słowo klucz.
@ Zaraz, zaraz - w przypadku rządów PO z Tuskiem jako premierem było jakoś inaczej? @
Ależ oczywiście. Uważasz, że Tusk był jednowładcą w PO? To porównaj sobie chociaż relacje pomiędzy Tuskiem i Komorowskim a potem pomiędzy Kaczyńskim i Dudą. Nie wspomnę o drobnym fakcie, że Tusk został premierem, zmiany personalne czynił więc mając ku temu umocowanie prawne. A Kaczyński? Uważasz, że premier Szydło Szałamachę zdymisjonowała według własnego uznania a nie na polecenie prezesa? Tudzież że jest ona autorką składu personalnego swego rządu? Bądźmy poważni. Tego się w ogóle nie da porównywać.
@ Co nie zmienia faktu że finalnym efektem takiego postępowania jest osiągnięcie własnych korzyści poprzez okazanie braku szacunku wobec obowiązującego prawa.@
Nie masz racji. Po pierwsze bowiem, to owe "cwaniactwo" nie było powszechne. Po drugie, jest różnica pomiędzy obchodzeniem prawa czy nawet jego naginaniem a jawnym łamaniem. I jet to różnica kolosalna - i w skali procederu i jego rozmiarach.
@ Mamy tylu fachowców w różnych dziedzinach, ale z politykami u nas kiepsko.@
Wybacz, ale twoje myślenie jest błędne. Politycy są tacy jak ich wyborcy. Narzekamy na polityków? To zastanówmy się najpierw nad sobą.
Poza tym ocena polityków i ich polityki jest względna. Po pierwsze zależy od poglądów - ja mógłbym podać całe grono bardzo przyzwoitych jeżeli nie wybitnych naszych polityków. Po drugie zależy kryteriów oceny - czy oceniamy ich dokonania czy skuteczność wygrywania wyborów czy też realizowania swego programu? Ktoś mógł dokonać wielkich rzeczy rządząc krótko i odchodząc szybko w niebyt. Był wybitnym politykiem czy nie? Ktoś mógł wielokrotnie wygrywać ale jego politykę uznamy za szkodliwą - był wielkim politykiem czy nie? Z programem - to samo. Więc?
Mamy sporo dobrych ludzi w polityce. Dokonaliśmy ogromnych rzeczy w ostatnich trzech dekadach z okładem. Świat na podziwia. Tylko my narzekamy.
@ Ja poproszę po raz kolejny twarde dowody że porogram 500+ wygrał PiSowi wybory @
Myślę, że PiS wygrałby wybory i bez 500+. Ba, gdyby PO zdecydowało się ten program wpisać do programu wyborczego to i tak by przegrało. PiS wygrał bo:
- był kryzys i ludzie zaczęli go odczuwać,
- ambicje ludzi nie zostały zaspokojone (co po części było związane z kryzysem),
- PO znudziła się jako partia rządząca (banalne ale prawdziwe).
Ludzie chcieli by COŚ się zmieniło (stąd i tyle głosów padło na Kukiza, który przecież programu nie miał, nie ma i mieć nie będzie). No i się zmieniło.
@ Bo Polacy lubią jak im się coś daje. Bo PiS nic więcej nie oferował. Bo był to ich główny postulat. @
To był sztandarowy punkt PiS-u,ale niekoniecznie główny. Głównym była "dobra zmiana", którą każdy rozumiał jak chciał, bo to pojęcie pojemne. Generalnie PiS obiecywał, że wszystko się zmieni. I to wyborcy "kupili" bo tego co było mieli dość. 500+ mocno PiS-owi pomógł ale nie sądzę by miał decydujące znaczenie. Dlatego uważam, że PO mogła sobie żyły w kampanii wypruć i też by nic nie zrobiła. Taki klimat...
To między innymi dlatego tyle osób powtarza, że PiS i PO to jedno gdyż nie chce się przed sobą przyznać, że popełniło błąd (to taka naturalna reakcja obronna) i źle zrozumiało "dobrą zmianę". Co nie zmienia faktu, że mamy dokładnie to co chcieliśmy (jako społeczeństwo).
Narzekamy, że nią mamy wpływu na politykę a przecież wywróciliśmy Polskę do góry nogami - i to z premedytacją.
@ Wszak gdzieś napisałeś że dzięki PO uniknęliśmy lub lekko odczuliśmy ów kryzys a teraz go używasz jako jednej z przyczyn przegranych wyborów?@
Tak. A co w tym dziwnego? Ludzie/wyborcy nie rozumieją procesów ekonomicznych i nie potrafią oceniać obiektywnie tego co się dzieje. Tak było, jest i będzie. Obrywają ci, na których w danym momencie wypadnie (czyli ci, którzy maja pecha i rządzą podczas kryzysu). PO i tak sobie nieźle poradziło, bo na tyle minimalizowało skutki kryzysu, że rządziła dwie kadencje. Rządzić dwie kadencje w dobie kryzysu światowego to duży sukces, szczególnie w takim kraju jak nasz. Ale rządzić nie da się wiecznie a kryzys w końcu dał się ludziom odczuć. więc wygrać wyborów PO nie była w stanie. Jak się do tego doda znudzenie rządami PO, nadmierne oczekiwanie społeczne, propagandę PiS i popełniane przez rządzących błędy (bo takowe popełnia każdy) to jest co jest. Pamiętaj, że słuszne gospodarczo decyzje są zazwyczaj najmniej popularne. Ludzie zawsze oceniają bieżące posunięcia według swych osobistych interesów i dnia dzisiejsze. Mało kto jest w stanie wznieść się ponad bieżące osobiste interesy i patrzeć perspektywicznie.
Było w stanie i to bardzo łatwo. PO nie chciało tych wyborów wygrać. Zanim powiem dlaczego to wytłumaczę dlaczego PO zmarnowało 100% szansę. Bo Polacy narzekają czy jest dobrze czy jest źle. I nie, nie chodzi mi o bronienie PO, bo mogli zrobić wiele dobrego. Za to popodnosili podatki, nie uporali się z żadnym ważnym problemem jak służba zdrowia, zusy czy reformy programów edukacyjnych itd. Ale dali ludziom coś innego. Dale Polsce pewną stabilność. Przez większość czasu nie odczuliśmy kryzysu. Na arenie międzynarodowej było jak było, ale przynajmniej nie byliśmy pośmiewiskiem - darujcie sobie te fejki z domniemanym wchodzeniem na krzesło Komorowskiego, tego nie było. Do tego Polacy mieli świadomość że nie wejdą w życie żadne barbarzyńsko-ideologiczne ustawy, jak ta antyaborcyjna. UE była stabilna i to ludzi cieszyło bo czy tego chcecie czy nie Korwniści, ludzie w UE chcą być i całe, kurde, szczęście. W TVP panował porządek, a nie tania propaganda jak za dobrej komuny. Bo teraz w mediach jest komuna v2. I podkreślę, wiem że PO nie rządziło dobrze, skoki na OFE, Vaty, afery. Ja wiem, że to złe, Ty to wiesz że jest złe, ale większość społeczeństwa ma to gdzieś. Ponarzekają że kradną - bo to politycy, bo zawsze kradną, bo to i tamto i przejdą do dalszego życia. Ale tak czy inaczej PO miało potężną kartę - stabilność.Cytat:
Ale rządzić nie da się wiecznie a kryzys w końcu dał się ludziom odczuć. więc wygrać wyborów PO nie była w stanie. Jak się do tego doda znudzenie rządami PO, nadmierne oczekiwanie społeczne, propagandę PiS i popełniane przez rządzących błędy (bo takowe popełnia każdy) to jest co jest. Pamiętaj, że słuszne gospodarczo decyzje są zazwyczaj najmniej popularne. Ludzie zawsze oceniają bieżące posunięcia według swych osobistych interesów i dnia dzisiejsze. Mało kto jest w stanie wznieść się ponad bieżące osobiste interesy i patrzeć perspektywicznie.
A teraz co zrobiło PO pod koniec kadencji? Afera goni aferę - zamiast chociaż popróbować coś zrobić, uderzyć się w pierś, cokolwiek temat zbywamy a w mediach huczy. Mamy problem z imigrantami w Europie, większość kraju nastawiona negatywnie. Co robi Kopacz? Zamiast słuchać wyborców podlizuje się Merkel. Moja droga Pani Premier, ani Merkel, ani Papież ani nawet prezydent USA nie da zwycięstwa w wyborach. No i to straszenie KAczyńskim. Ludzie! Wszyscy wiedzą że Kaczyński, Macierewicz, Ziobro i Kurski to wariaci, nie trzeba tego podkreślać na każdym kroku. PO przyjęło po prostu taktykę zamknięcia się w kuli alternawtywnej rzeczywistości. Nie słuchało ludzi i zapomniało że w tym 30- paro milionowym kraju jest jeszcze kilka partii.
Do tego PiS naobiecywał gruszek na wierzbie więc też doszło im parę procencików.
UE była stabilna. Bardzo ładnie, że podkreśliłeś to słowo. Była tak stabilna, że nie potrafiła sobie poradzić i nie potrafi nadal z hordami tzw. imigrantów oraz z setkami innych problemówCytat:
UE była stabilna i to ludzi cieszyło bo czy tego chcecie czy nie Korwniści, ludzie w UE chcą być i całe, kurde, szczęście
Szczególnie AnglicyCytat:
ludzie w UE chcą być
W innych krajach także narastają silne tendencje antyunijne i w przyszłości zapewne będziemy mieli kolejne exity.
Tendencji do reform też coś nie widać. Szczególnie wśród przywódców UE, dla których lekiem na kryzys Unii jest jeszcze większa integracja...
Powodzenia... :)
Problemu z imigrantami nie da się rozwiązać prostymi sposobami, jak niektórzy uważają. Problemy są i będą. Zniknie jeden, pojawi się drugi i trzeci, jak w życiu.
Daleko jeszcze UK do exity, bo przywódcy jej zdają sobie sprawę, że wychodząc gospodarka dużo straci. Pojawią się na nowo bariery gospodarcze, które znikły.
Tendencje do wyjścia to przejawiają partie nacjonalistyczne oraz ich sympatycy, którym roi się, że jak wyjdą to nad ich krajem zaświeci słoneczko dobrobytu.
W sumie zastanawiałem się dać to tutaj, czy też w innym temacie.
Jak wiadomo PiS jest dość mocno powiązany ze SKOK-ami, a tymczasem mamy kolejny upadek i zwiększenie grona upadłych:
http://wyborcza.biz/biznes/1,147872,...tml#BoxBizLinkCytat:
Sąd Okręgowy w Gliwicach ogłosił upadłość Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej Skarbiec w Piekarach Śląskich (SKOK Skarbiec). Poczet upadłych SKOK się powiększa.
Co ciekawe, a propo SKOK-ów:
http://www.newsweek.pl/polska/prokur...,379130,1.htmlCytat:
Postępowanie toczyło się w gdańskiej prokuraturze i dotyczyło przepływów finansowych między luksemburską spółką, w której członkiem zarządu jest Grzegorz Bierecki, a krajowymi SKOK-ami. Senator PiS był dwukrotnie przesłuchiwany, żądano od niego wydania dokumentów a do akt zaczęły trafiać tezy o konflikcie interesów oraz uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Gdy w trójmiejskiej prokuraturze zaczęto mówić, że w sprawie padną zarzuty, postępowanie przekazano innemu śledczemu i umorzono. Tak zakończyło się pierwsze śledztwo dotyczące centrali SKOK-ów.
Były premier za rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrona o SKOK-ach - http://www.tvp.info/21012253/pis-bro...liardowa-afera
Co ciekawe, a propo upadku kolejnych kas to program naprawczy, którego ostatecznym krokiem w razie groźby upadku jest przejęcie SKOK-u przez inny skok, a gdy to się nie powiedzie to przez inny bank - http://bank24.blox.pl/2013/07/Jak-w-...a-SKOK-ow.html
Wniosek jest taki, że SKOK-i to ser szwajcarski i tylko patrzeć, jak upadną kolejne i w końcu runie całość. Ciekaw jest wówczas kto stanie się kozłem ofiarnym? Tusk, poprzedni rząd, który zmusił w końcu SKOK-i do wpłat do funduszu gwarancyjnego czy też ktoś z partii? W każdym bądź razie ich upadek może być kolejnym gwoździem do trumny rządu PiS, albo też przyczynić się do jego upadku.
No i? UE ma problemy, żadna nowość. Problem z uchodźcami, rozpasani urzednicy, krzywizny banana itd. Ale mimo wszystko lepiej w niej być niż nie być, i powinno to być jasne dla każdego kto chociaż trochę wychodzi poza "Radom Europy".Cytat:
UE była stabilna. Bardzo ładnie, że podkreśliłeś to słowo. Była tak stabilna, że nie potrafiła sobie poradzić i nie potrafi nadal z hordami tzw. imigrantów oraz z setkami innych problemów
Nie przypominam sobie żeby Anglia była częścią Polski. Ale wiele się mogło zmienić od czasu mojego ostatniego zajrzenia do internetów.Cytat:
Szczególnie Anglicy
Na razie to z tego brexitu nic nie wyniklo, wiec mozesz sobie darowac. A nastroje? Zawsze były osoby ktore nie chcialy byc w UE, zadna nowość. Ale z nimi to pewnie tak jak z wiecami Korwina. 30 osób ale "tej siły nie powstrzymacie! idziemy po 0,5%" itd.Cytat:
W innych krajach także narastają silne tendencje antyunijne i w przyszłości zapewne będziemy mieli kolejne exity.
Ale tu nie chodzi o to zeby gdybac o UE, bo to temat rzeka. Chodzi o to co chca Polacy.
@ PO nie chciało tych wyborów wygrać.@
Bez przesady. Każda partia chce wybory wygrać. PO też chciało, ale nie było w stanie. Co najwyżej świadomość takiego stanu rzeczy wpłynęła na "morale" i walkę prowadzono bez przekonania. Ale wybory chciano wygrać, to ci mogę gwarantować.
@ Ale tak czy inaczej PO miało potężną kartę - stabilność.@
I tak i nie. Bo rzeczywiście, hasło "ciepła woda w kranie" było parafrazą stabilności. Tyle, że Polacy chcieli stabilności po ciągłych zmianach i reformach pierwszych lat naszego wieku i po rządach PiS. Wciąż chcieli stabilności także w roku 2011. Ale potem, gdy już tą względną stabilność mieli (o czym wspomniałeś) ta stabilność (czy jak kto woli "ciepła woda w kranie") im się najnormalniej znudziła. Bo tak to jest, że gdy mamy zamęt to marzymy o stabilności i spokoju a gdy mamy stabilność to chcemy by coś się działo - by nastąpiła jakaś zmiana (w domyśle, na lepsze, ale ważniejsza jest tu sama zmiana jako taka). Do tego doszło to o czym wspomniałem: kryzys jednak dał o sobie znać a i aspiracje ludzi nie zostały zaspokojone tak jakby chcieli (co się ze sobą wiązało).
Tych wyborów nie dało się wygrać. Owszem, wybory prezydenckie Komorowski wygrać mógł - tu spartolono sprawę. Ale wybory parlamentarne nie.
@ wiem że PO nie rządziło dobrze, skoki na OFE, Vaty, afery @
Oceniać zawsze należy całość - a tu bym jednak stwierdził, że PO rządziło całkiem przyzwoicie. Podatki - patrz kryzys. OFE, owszem to błąd, ale sama decyzja znów spowodowana została pośrednio przez kryzys. Afery... A były jakieś? Był szum medialny, nagrane niezręczne wypowiedzi z prywatnych rozmów i propaganda strony przeciwnej. Afer jako takich nie zauważyłem (chyba, że chodzi o SKOK-i, ale to była i jest nadal afera PiS).
Nikt nigdy nie rządzi tak by się wszystkim podobać. Nikt kto rządzi nie jest nieomylny. Błędy popełnia każdy.
@ PO przyjęło po prostu taktykę zamknięcia się w kuli alternawtywnej rzeczywistości. @
Tu masz rację, ale nie była to jakaś celowa strategia. To jest naturalny efekt tego jak się długo rządzi i trochę traci kontakt z rzeczywistością. Rządzący często uznają, że ich pomysły są tak dobre, że ludzie po prostu nie mogą się z nimi nie zgodzić. Te pomysły mogą być całkiem niezłe lub nawet konieczne, ale ludzie mogą się z nimi nie zgadzać. Tyle, że o tym się często zapomina. Tak samo jak o tym, że jak ktoś coś dobrego zrobił to uważać będzie, że wszyscy mu to będą pamiętać!
Jeżeli partia ma złe notowania, nawet niezasłużenie, to jej polityk, który przypomina wyborcom co dla nich zrobił i jak ciężko i skutecznie pracował, zamiast zdobywać głosy będzie je tracił. Bo będzie tym ludzi denerwował. Przy niechętnej postawie do danego ugrupowania bowiem, w konfrontacji z jego wypowiedziami, wyborcy musieliby przyznając mu rację przyznać, że ich niechęć do danej partii nie ma uzasadnienia. Czyli, że są niesprawiedliwi i nierozsądni. A do tego nawet sami przed sobą się nie przyznają, choć podświadomie zdają sobie z tego sprawę. Więc w efekcie te informacje, ponieważ nie mają wobec nich kontrargumentów, budzą w nich złość. Na tego biedaka, który się tak starał i teraz sądzi, że ludzie to docenią. To samo działa w skali partii - i coś takiego miało miejsce w 2015 roku. PO w jakiś sposób mogła temu jeżeli nie zapobiec to zniwelować przynajmniej w części skutki takiego stanu rzeczy. Ale, jak piszesz, zamknęła się w "kuli alternatywnej rzeczywistości". Nie było to jednak celowe. Zapewniam Cię.
@ Szczególnie Anglicy @
A to wcale nie jest takie pewne, że tak naprawdę to oni w tej Unii być nie chcą. Jak się poobserwuje reakcję ich na wyniki referendum, to można stwierdzić że w gruncie rzeczy to oni za bardzo nie wiedzieli nad czym głosują. Czyli - ich decyzja o wyjściu z UE wcale nie musi oznaczać, że tego właśnie chcieli.
@ Szczególnie wśród przywódców UE, dla których lekiem na kryzys Unii jest jeszcze większa integracja... @
Bo taka jest prawda. Co prawda jest to stwierdzenie w aktualnej atmosferze nieco niepolityczne, ale wcale nie jest powiedziane że fałszywe.
To tak jak z wypowiedzią Komorowskiego, który w czasie kampanii pewnej pani poradził by zmieniła pracę i wzięła kredyt, wtedy może rozwiąże swe problemy mieszkaniowe. Miał rację. Tyle, że prawda była niepopularna. Ale czy to oznacza że nie była z tego powodu prawdą? Prawdę nie przegłosowuje się większością.
Napoleon... nie traktuj wszystkiego dosłownie! Jak piszę, że PO nie chciało wygrać wyborów to to jest metafora. Tak się mówi jak ktoś robi wszystko źle i na odwrót, nie widząc jaką krzywdę sobie robi. :rolleyes:
Chodziło mi ogólnie że były afery, że był szum medialny itd. i nic z tym nie zrobiono. I błagam, nie pisz mi że kryzys = podwyżka podatków. Podwyżka podatków nigdy do niczego nie prowadzi, a na pewno nie prowadzi do poprawy życia obywateli.Cytat:
Oceniać zawsze należy całość - a tu bym jednak stwierdził, że PO rządziło całkiem przyzwoicie. Podatki - patrz kryzys. OFE, owszem to błąd, ale sama decyzja znów spowodowana została pośrednio przez kryzys. Afery... A były jakieś? Był szum medialny, nagrane niezręczne wypowiedzi z prywatnych rozmów i propaganda strony przeciwnej. Afer jako takich nie zauważyłem (chyba, że chodzi o SKOK-i, ale to była i jest nadal afera PiS).
Nikt nigdy nie rządzi tak by się wszystkim podobać. Nikt kto rządzi nie jest nieomylny. Błędy popełnia każdy.
@ Napoleon... nie traktuj wszystkiego dosłownie! @
Pisałeś przekonywająco;)
@ I błagam, nie pisz mi że kryzys = podwyżka podatków.@
A gdzie ja pisałem, że tak musi być? Konsekwencją kryzysu może tez jeszcze być obniżka wydatków. Tyle tylko, że to by chyba było jeszcze gorzej odebrane.
Kryzys zawsze zmniejsza dochody budżetu. Więc nie ma cudów - albo pożyczamy albo tniemy. Przeważnie to pierwsze jest "politycznie" przez ludzi bardziej akceptowane.
@ Podwyżka podatków nigdy do niczego nie prowadzi, a na pewno nie prowadzi do poprawy życia obywateli.@
A to nie jest tak do końca powiedziane. W określonych sytuacjach może jednak do tego prowadzić.
Zgodnie z oczekiwaniem obserwatorów żegnamy Caracalle. Co teraz? O rok przesuwamy zakup śmigłowców o co wdzięczny był budżet. Po drugie: definitywnie tracimy możliwość wymiany MI-8/17/14 na maszyny tej samej klasy. Pozostaje nam S-70 i AW-149 które są klasy co najwyżej Sokoła. Czyli dublowanie śmigłowców tej samej klasy co jest typowe dla biednych armii rządzonych przez "Misiewiczów". Co teraz? Jeżeli Świdnik ma się dobrze, to Mielec wiadomo było od razu że Jankesi kupili go po to by wygrać przetarg. I przędzie słabiutko bo ma słabszej klasy Blackhawki w wersji I. Tak więc zapewne MON by ściemnić że nie straciliśmy roku kupi bez przetargu kilka-kilkanaście sztuk bezprzetargowo z pierwszej ręki, na kolejne rozpisze jakiś konkurs pod wygranego. A i koszta (fakt, za wysokie np w porównaniu z zakupem Caracalli przez Brazylię) będą koniec końców takie same za słabsze śmigłowce. Zakup Patriotów także wstrzymano, a i tak wszyscy wiedzieli że Antoni je kupi, tyle że znowu z poślizgiem i znowu z podziękowaniem od Morawieckiego. Wszystko to oczywiście z tłumaczeniem dla laików: dla dobra narodowej gosp. Żaden rząd tego nie robił w zakupach sprzętu dla armii, mydlenie oczu. Nikomu offsety nie wyszły a "Misiewiczom" tym bardziej. Po prostu trzeba było wykroić z napiętego budżetu miliardy na OT. I wydłużyć lata zakupów najdroższych systemów by ratować budżet.
Czyli jest dokładnie to co można było przewidzieć od samego początku - pierwszą ofiarą programu 500+ są programy zbrojeniowe. Nikt nie będzie protestował.
@ ...a i tak wszyscy wiedzieli że Antoni je kupi, tyle że znowu z poślizgiem i znowu z podziękowaniem od Morawieckiego @
A jesteś pewny że kupi? Bo ja idę o zakład, że nie kupi. Bo nie będzie miał kasy. System OPL to w sumie ponad rok 500+. Rozłożony na lata, ale jednak. Jeżeli PiS nie ma polityki zagranicznej bo jest ona w 100 % podporządkowana polityce wewnętrznej to i nie będzie miał koncepcji na armię poza tą, że ma ona być oparciem wewnętrznym. A do tego nowoczesne uzbrojenie nie jest potrzebna - lepsza będzie tu OTK.
Tak naprawdę to mamy do czynienia z początkiem demontażu polskiej armii. Ale nikt protestować nie będzie, bo jak się demontuje powoli armię to nigdy nikt nie protestuje. Szczególnie gdy wszyscy są przekonani, że pokój zawsze był, jest i będzie.
Jak widzę PiS brnie dalej. Nie wiem, ale to mi wygląda jakby chłopcy przez ostatnie 8 lat nic innego nie czytali tylko klasyków rewolucji październikowej:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dziennik-gazeta-prawna-ziobro-bedzie-mogl-decydowac-ktory-wyrok-uchylic/dxp7ex
Uwalanie przetargów i planów modernizacji WP ciąg dalszy:
http://www.defence24.pl/462792,progr...apla-zamkniete
O spowolnieniu w zamawiania Kryli jak i uwaleniu Orek w zamian za leasing też coś ćwierkają wróbelki. Antoni z "Misiewiczami" w natarciu...
Odnoszę wrażenie, że nasza armia po tej kadencji naprawdę znajdzie się "w ruinie". Ja już pominę głupotę samej decyzji o rezygnacji z Caracali. Ale jak sobie pomyślę jeszcze kiedy z nich zrezygnowano (przed wizytą francuskiego rezydenta) to ja się zastanawiam czy w MON i MSW ktoś myśli? Ignorancja PiS zaczyna przerażać.
Za PO wcale lepiej nie było. W sumie to jest wesoło u nas cały czas. :)
Ale o ignorancji można mówić też w sztabach. Pamiętam jak dziś zamówienie na przyczepy na łódki których było 2 sztuki, i zamówili do nich 2 przyczepy,z tym że każda może takie 4 zabrać. Także wydane pieniądze bez potrzeby. :)
Ale będę się śmiał jak odrzucenie oferty na Caracale okaże się zagrywką Maciarki aby taniej je kupić. Bo coś tam słyszałem, że Airbus Helicopters ma jakieś problemy.
Równie dobrze to może być chęć całkowitej rezygnacji z Caracali na rzecz Blackhawków.