Dan
Kurwa!Ja i mój fart!No nic,trzeba to jakoś przeżyć....- pomyślał zaciskając mocniej ręce na stylisku topora i szykując się by w razie czego sieknąć bestię w głowę
Wersja do druku
Dan
Kurwa!Ja i mój fart!No nic,trzeba to jakoś przeżyć....- pomyślał zaciskając mocniej ręce na stylisku topora i szykując się by w razie czego sieknąć bestię w głowę
Dan:
Bestia przyszła do Ciebie, zapewne wyczuwając Cię za tym głazem. Niestety nie udało Ci się jej trafić mimo tego, iż się na nią zaczaiłeś. Zamiast tego trafiłeś w skałę. Jak się okazało była to brzytwa. Trochę poraniona, lecz nie przeszkodziło jej to by zawalczyć z wami trzema.
Warknęła i ruszyła od razu na Ciebie. Zablokowałeś jej atak, lecz teraz następuje próba sił... Pytanie czy bestia wyjdzie zwycięsko z tej szamotaniny i wyrwie ci Twoją broń, czy odpuści i będziesz mógł się nią zająć w spokoju... Na szczęście wytrzymałeś, choć było bardzo ciężko i Diane wraz ze zwiadowcą dorwali bestię i rozpoczęła się walka. Wygraliście, lecz podczas batalii bestia użarła Ciebie i zwiadowce. Diane zaś wyszła z tego bez szwanku...
Vito:
Jak się okazało tylko matka przyszła do domu. Ojciec zapewne musiał wracać do pracy. Gdy tylko Cię zobaczyła podeszła do Ciebie i przytuliła Ciebie, mówiąc z troską - W końcu wróciłeś... Martwiliśmy się o Ciebie, Vito. Zwłaszcza po tych wszystkich wiadomościach na rynku. Gdzieś ty był?
Techniczny:
-13 Dan
-19 zwiadowca
Vito
Byłem w niewoli u nekromantów, ale udało mi się zbiec z jeszcze jednym strażnikiem... dzięki interwencji Innosa. Anabelle mówiła że gdzieś wyszliście z tatą? Mówił odwzajemniając jej uścisk.
Dan
Jak zwykle Diane bez szwanku....,ehh,szczęściara z Ciebie.... - kopnął martwą bestię i zaczął powoli obandażowywać swoją ranę
Dan:
- Po prostu umiem walczyć... Nie to co wy - odparła obrażona.
- Czyli musimy pamiętać, by wysłać Cię na pierwszy ogień następnym razem... - odparł podobnym tonem zwiadowca, również zajmując się swoimi ranami.
Vito:
Że co? U nekromantów? Innos? - odparła zdziwiona, po chwili dodając - Nie wiem synu czy komuś coś mówiła...Ojciec poszedł do pracy znowu. Odwiedź go, gdy będziesz miał czas. A właśnie, gdzie ona jest?
Vito
A to może nie mówiła, coś mi się musiało pomylić... Leży u siebie. No u nekromantów, jeden powalił cały oddział wysłany w celu zabicia nieumarłego cieniostwora i zamknął nas w jaskini za farmą Onara. Modliłem się do Innosa i mnie wysłuchał, i pomógł w ucieczce.
Dan
No pomogła byś nam a nie noska zadzierasz,choć to urocze hehe - odparł z uśmiechem,patrząc na nią z wyczekiwaniem
Dan:
- Pomóc? Na pierwszy ogień? Urocze? Pfff - odparła jeszcze bardziej obrażona i jak gdyby nic szybkim krokiem kierowała się dalej, na przód zostawiając was samych...
- Cóż... Jak kocha to wróci - odparł z uśmiechem, kończąc bandażowanie i udając się za najemniczką.
Vito:
Naprawdę? To wspaniale, że was uratował... No nic, nie pytam o szczegóły, bo pewnie nie chcesz do tego wracać nawet. Zawiadomiłeś kapitana o tym wszystkim mam nadzieję?
Dan
Roześmiał się na słowa zwiadowcy i powiedział powoli ruszając za nimi - Haha!Święte słowa,ehh te kobiety....,weź tu je zrozum....
Vito
Tak, to zrobiłem w pierwszej kolejności, Lord Tymorisin też już pewnie wszystko wie, podobnie magowie ognia.