Catherine
Nie,nie znajdę,sama je mam....,ale tego zaakceptować nie potrafię....,ktoś to tak postępuje nie znajdzie u mnie uznania.... - powiedziała przytulając ją do siebie i głaszcząc uspokajająco
Wersja do druku
Catherine
Nie,nie znajdę,sama je mam....,ale tego zaakceptować nie potrafię....,ktoś to tak postępuje nie znajdzie u mnie uznania.... - powiedziała przytulając ją do siebie i głaszcząc uspokajająco
Catherine:
Czemu zabrałaś moją rękę, myślisz, że ja naprawdę bym...? Cathy... Twoja siostra wybuchnęła płaczem, wtulając się.
Catherine
Słucham?!Niee,głuptasku!Przecież nigdy bym tak nie pomyślała! - odparła z ciężkim westchnięciem - Po prostu....,no wiesz....,to trochę....krępujące,nawet kiedy siostra to robi....Zawsze sama się tym zajmowałam....
Kersijana
Sama była roztrzęsiona i ledwo kupy się trzymała ale Margaret była w wiele gorszym stanie. Elfka nie bała się mężczyzn i nie czuła do nich takiego obrzydzenia jak ta bidulka... Objęła ją w pasie tuląc do siebie. To dla niej nie rozkleiła się zupełnie... Myśląc że Elrhiol nie wytrzyma gdy powie mu prawdę postanowiła nie mówić jej całkowitej. Jego musi królowa natychmiast zobaczyć... Powiedziała do Elfa odrobinę wysilając się na uśmiech. Nie był on radosny ale wskazujący na to że elfce ulżyło odrobinę....
Catherine:
Ale... Może i jesteśmy jak ogień i woda, ale przecież najbliższe sobie i chyba nie powinnyśmy nigdy się krępować... Siostrzyczko... Wyłkała Betty, wciąż się tuląc...
Kersijana:
Królowa!? Zostawiłem ją samą z Adelą, gdy usłyszałem twój krzyk! Mówże szybko co się tu stało Kersi! Krzyknął rozgniewany Elrohir.
Catherine
Przepraszam....ale ja chyba nie potrafię.... - wyjąkała szczerze zmieszana i skrępowana
Kersijana
Nadal nie czuła się tu bezpieczna. On,,, chciał zniesławić Margaret.... Gdy jej szukałam i mnie zaskoczył.... Nie rób mu krzywdy mój miły, obiecałam mu że go do królowej zaprowadzę jeśli okaże się że Margaret jest cała... Odgryzłam mu język... Pokazała Elfowi trzymany dowód w dłoni i się rozpłakała... Obiecałam mu i nie mogę złamać słowa... proszę......
Catherine:
Betty zaczęła się wyrywać mówiąc - wstydzisz się mnie? Krępujesz się przede mną? Przed własną siostrą...
Kersijana:
Łotr! Krzyknął Elrohir piorunując wzrokiem Saenreda. Uszanuję twą decyzję, ale królowa została sama z Adelą, weź Margaret na mojego konia i jedź do niej, a ja odprowadzę węża pieszo.
Ty szujo, zdechniesz niewykastrowana żmijo! Wrzasnęła nagle Margaret i rzuciła się na Saenreda, tłukąc go po głowie z całej siły.
Catherine
Nie,Betty,to nie tak! Źle mnie zrozumiałaś kochanie! Ja się nie wstydzę ani nie krępuję tylko....nie chcę byś mnie dotykała w tym jednym,jedynym miejscu,tylko ukochanemu mogła bym na to pozwolić....Ale idź jeśli chcesz,nie będę Cię trzymać siłą.... - powiedziała ze smutkiem po czym rozwarła uścisk i chlipnęła cicho....
Catherine:
Ehh dobrze, teraz już rozumiem, będę pamiętała że tylko Tristan dostąpi tej przyjemności - odparła całkiem poważnie i niewinnie Beatrice, przytulając się znów mocno i starając się przestać płakać.