Anna de Loiret
Aratheno czekaj na mnie! Krzyknęła za przyjaciółką wciąż biegnąc. Co to za natarcie, jak zamiast trzymać się równo każda biegnie jak chce... Pomyślała poirytowana.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Aratheno czekaj na mnie! Krzyknęła za przyjaciółką wciąż biegnąc. Co to za natarcie, jak zamiast trzymać się równo każda biegnie jak chce... Pomyślała poirytowana.
Alessio
Jakieś trzy kozłopodobne bestie biegną w naszą stronę - szepnął do Christopha od razu powracając do kryjówki i kładąc dłoń na mieczu - wydaje mi się że mnie nie dostrzegły ale lepiej przygotujmy się na bardziej czarny scenariusz....
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
Ledwo Alessio zdążył to wyszeptać usłyszeliście odgłosy trzasków gałęzi, jakby coś ciężkiego bardzo szybko się przedzierało przez las. Cichsze z przodu waszej kryjówki, znacznie głośniejsze z tyłu.
Christophe Leroy
Murwa zwierzoludzie... Chyba część z nich tu do nas lezie, a część za jeleniem. Siedźmy tu może. Arcykapłanka wraz z banitami wystrzelają tamtych. Gorzej jak się okaże, że ich tu może być jeszcze więcej - odszeptał mu na ucho, po czym położył na rękojeści miecza swoją dłoń.
Alessio
Gdy tylko giermek otworzył usta natychmiast położył mu na nich jedną dłoń a drugą na swoich w geście milczenia - O bogowie co za kretyn,oby nas nie usłyszały....
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
Po szepcie "Murwa zwierzoludzie..." z zasłoniętych ust giermka wydobył się jakiś stłumiony cichy bełkot. Taki obrót spraw bowiem całkowicie go zaskoczył, więc minęła chwila zanim wreszcie ucichł.
Arathena
Chciała zaczekać za Anną ale to Liothannea mogła być w większym niebezpieczeństwie. Szlachcianka wprawdzie wolniej biegała niż ona, ale zawsze to mimo wszystko jakiś tam bieg... Znała drogę do obozu, do którego zresztą się kierowali a wróg był na przeciw nich, wiec (przynajmniej teoretycznie :P) Annie nic nie powinno grozić...
Znowu się naburmuszy, ale ona to kocha, niech ma przynajmniej powód he he.... zamruczała pod nosem i dalej biegła za Wysoką Elfką, zatrzymując się uprzednio na chwilę by się odwrócić do Anny czy czasem coś jej nie goni....
Jeśli Anna biegnie i za nią Elfka nic nie dostrzega niepokojącego to kiwa jej ręką dla pośpiechu i rusza za Liothanneą....
Anna de Loiret
Tak pospieszaj mnie, sama nie poczekasz, ale przyjaciółka z ciebie, będziesz chciała się odezwać, a powiedz "Aniu" to uważaj co ci odpowiem - mruknęła pod nosem zdenerwowana na przyjaciółkę.
Arathena Czarna Wdowa:
Liothannea znacznie zwolniła, gdy się z Nią zrównałaś wysyczała w elfim Zaczekajmy na Annę, przecież jak ta tak dalej będzie wrzeszczeć, to zaraz zamiast gonić, przyjdzie nam uciekać.
Anna de Loiret:
Arathena również zniknęła z Jej oczu. Anna zdała sobie sprawę z tego, że zostawiano ją samą w obcym lesie.
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
Christophe zauważył jak minął Was jeden zwierzoludź nieco głębiej w lesie, za chwilę drugi, bliżej Waszej kryjówki. Alessio także zauważył przebiegających dwóch w lesie za ścieżką, jednego dalej od przesieki, drugiego bliżej. Po chwili i widzianą wcześniej trójkę przebiegającą po dróżce. Gdy zrównała się z Waszą kryjówką, środkowy coś głośno szczeknął. Zadrobili kopytami i się zatrzymali. Ten który wydał odgłos coś głośno wywarkuje. Czwórka z lasu wylazła na ścieżkę, jeden z nich przykucnął i coś odwarknął tamtemu. Reszta bacznie się rozgląda po okolicy.
Alessio
Serce zaczęło mu szybciej bić i poczuł jak pot następuje na jego czoło,siedział jednak bez ruchu cały czas trzymając dłoń na ustach giermka i wyczekując co dalej nastąpi....