Robert
Przewrócił oczami widząc zachowanie Agnes po czym pomyślał - Ach no tak,zapomniałem zdjąć jej butów,kocham ją jak siostrę ale tego nigdy nie zrozumiem..... - po czym podszedł do drzwi lekko je uchylając
Wersja do druku
Robert
Przewrócił oczami widząc zachowanie Agnes po czym pomyślał - Ach no tak,zapomniałem zdjąć jej butów,kocham ją jak siostrę ale tego nigdy nie zrozumiem..... - po czym podszedł do drzwi lekko je uchylając
Charles de Tournemire
Pan de Modica? Chyba nie przeszkadzam? Choć mam taką nadzieję, ponieważ mam coś bardzo ważnego do przekazania pani Charlotte... - po czym dodał po kilku chwilach - Mogę wejść i porozmawiać z nią na osobności?
Robert
Nie,Charlotte jest bardzo ciężko chora i teraz odpoczywa,proszę przyjść później ojcze a najlepiej jeszcze wznieść modły w jej intencji - powiedział stanowczo choć mówił uprzejmym głosem i zaczął zamykać drzwi
Charles de Tournemire
Gdy począł zamykać drzwi postawił w nich stopę, coby ich nie zamknął mu przed oczyma - To BARDZO, ważne - odparł mu stanowczo, choć przejmie po czym dodał - Jeżeli chociażby nie przekaże Twej lubej, panie, tego co mam jej, jak i konstabl do powiedzenia to utnie mi głowę na miejscu, gdy tylko mnie ujrzy. Co przynoszę za wieści... Tego nie mogę powiedzieć... Skoro jest ciężko chora szybko przekażę jej co mam do powiedzenia i odejdę, dobrze?
Robert
Czy ojciec nie rozumie,że ona śpi?! - powiedział lekko poirytowany bezczelnością księdza - w środku jest Agnes,z nią może ojciec pomówić,jestem pewien że może usłyszeć to samo co było przewidziane dla uszu mojej ukochanej choć nie jest teraz w najlepszym humorze.....
Charles de Tournemire
Nie skomentował słów Roberta nie mając już sił na to wszystko. Czyżby sen swej lubej od życia niewinnego człowieka był dla niego ważniejszy? Najwyraźniej tak - W takim razie poproś panie, aby pani Agnes wyszła z komnaty, cobym nie musiał zakłócać spokoju pani Charlotte...
Robert
Nawet teraz majaczy w gorączce........,niech ojciec to zrozumie i się za nią pomodli a ja postaram się wyciągnąć Agnes - powiedział po czym zniknął za drzwiami i powiedział cicho do Agnes - Kochana,ten ksiądz który przyjechał z Twym mężem chce z Tobą mówić, ma podobno coś bardzo ważnego do przekazania,wiadomość od niego
Robert:
Agnes klęczy na podłodze trzymając zabrudzoną pościel w jednej dłoni, drugą starając się ją wyczyścić... Boże drogi, cóż ja narobiłam... Skoro bardzo ważna sprawa, to niech wejdzie.
Katarina
Amen. odpowiedziała równocześnie z Bertrandem, i zaczęła konsumpcję.
Spytko po łacinie
Amen rzekł Spytko na koniec modlitwy. Zdziwił się nieco, że Bertrand za przywódce ich grupy się uważa, ale nie dodając nic więcej zajął się pałaszowaniem posiłku.