-
Anna de Loiret
No nie... To przekracza ludzkie pojęcie, nie odzywam się do ciebie! Krzyczała w myślach na Arathenę dodając zaraz - a czemu nie ma ze mną Alessia!? Powinien się domyśleć, że coś jest nie tak i pobiec po mnie! Tylko ty Rolandzie nigdy mnie nie zawiodłeś!
-
Arathena
Poczekaj tu Pani a ja pobiegnę po nią bo się nigdy drzeć nie przestanie.....
-
Christophe Leroy
Murwa... Muszę zamknąć tą mordę w końcu - pomyślał siedząc bez ruchu, już kompletnie cicho. Miał nadzieję, że sobie pójdą, bo już się i tak najadł strachu widząc, że to na pewno oni krążyli po tym lesie...
-
Arathena Czarna Wdowa:
Liothannea kiwnęła głową na zgodę. Anna nadal biegnie w dobrym kierunku, więc Arathena nie musi daleko się wracać.
Anna de Loiret:
Anna ujrzała Arathenę biegnącą w Jej kierunku.
Alessio Contrarini, Christophe Leroy:
Zwierzoludzie nie mogąc Was dojrzeć rozdęli chrapy i głośno węszą powoli wracając po ścieżce. Niestety delikatny wietrzyk wieje w kierunku przecinki, więc jak tylko znaleźli się naprzeciw Waszej kryjówki ryknęli głośno i ruszyli prosto na Was dziabiąc włóczniami w okoliczne krzaki. Za chwilę zrobią to samo z waszym schronieniem.
-
Arathena
Gdy tylko dobiegły do siebie. Anno, czemu krzyczysz na całą okolicę. Przecie to zwierzoludzie.... Nie wiesz, że oni mają lepszy słuch, węch, i wzrok od nas. A i natura dała im coś jeszcze... Instynkt zabijania... Najgorsze cechy ludzi i zwierząt są w nich zawarte. A patrzenie, słyszenie i wąchanie mają wyczulone i nastrojone na jedno....Zabijanie.... To nie były wyścigi, kto szybciej dobiegnie do drzewa, a ty z tył bezpieczna jesteś... Przecie wiesz, że nie zostawiłabym Cię, gdyby to nie było bezpieczne.... Uśmiechnęła się do szlachcianki.... Biegnijmy do Liothannei... zanim sama będzie musiała stanąć przed wrogiem....
I jeszcze jedno.... Anno jak przyjdzie do walki to nie patrz im w oczy.... Jak każde zwierzę wyczują wtedy Twój podświadomy strach i wykorzystają to...
-
Anna de Loiret
Spojrzała na przyjaciółkę tylko nic nie mówiąc. O teraz jak się tłumaczy... No może i ma trochę racji, ale dalej się nie odzywam! Pomyślała, znowu zaczynając biec ku zwierzoludziom.
-
Arathena
Biegnie z Anną dotrzymując już jej kroku.... Nie złość się na mnie.... Złość piękności szkodzi... Choć twa uroda jest tak przeogromna że i z nią Ci do twarzy..... I jak tu Jej nie kochać?
-
Anna de Loiret
Och Aratheno... Spojrzała z uczuciem na elfkę, szczerze wzruszona. Oczywiście zapomniała od razu, że przed chwilą była wielce obrażona, uśmiechnęła się serdecznie zamiast tego wciąż biegnąc.
-
Alessio
Widząc że zaraz zaczną dźgać miejsce w którym się znajdują dobył obie bronie postanawiając bronić się w krzakach licząc że ciosy zadawane na oślep będą łatwiejsze do zblokowania....
OD MG:
+5 PD, zwierzoludzie mają -10 do WW i -1 do zadawanych obrażeń.
-
Christophe Leroy
Murwa, tak blisko... - dobywa miecza oraz broni się przed wszelakimi atakami. Jeżeli ma możliwość i jakiś zwierzoludź zbliży się dostatecznie blisko giermka to ten próbuje go zranić czy to wbijając mu miecz w klatę, czy w głowę czy w co tam może... Byleby go jakoś unieszkodliwić.