-
Kersijana
Złapała nagle Margaret...Nie,,, żartowałam tylko... Margaret.... Trzymała ją za ramię... Nie bądźmy zwierzętami....
Mam przeczucie Królowo, że on jest nam potrzebny.... Mówiłaś że od jakiegoś czasu za nami jeździł i myślę, że gdyby naprawdę chciał którąś z nas siłą brać to już dawno by wziął...
Czego naprawdę chcesz? zapytała Rycerza Anakondy...
-
Kersijana:
Dlaczego!? Powinnyśmy go zabić, czy on miał litość nad nami? Cholerny, niewykastrowany wąż! Krzyknęła Margaret. Saenred zaś odparł - ssssss wiessssz czego chciałem Noldorko... Wiessssssz dobrze... To ssssssamo chciałem zrobić z tą Veccavianką co i z tobą ssssss...
-
Kersijana
Spojrzała ze smutkiem na Węża...Zatem wydałeś na siebie wyrok. Puściła Margaret. Zrób to szybko. Zakryła oczy Adeli.
-
Kersijana:
Adela wtuliła się mocno, nie chcąc na to patrzeć, Lothiriel również przymknęła oczy. Margaret wzięła węża i zaczęła go targać po ziemi oddalając się nieco i mówiąc - nie chcę, by Adela przy tym była.
Catherine:
Jak sobie życzysz pa... Tristan nie skończył mówić, gdy z krzaków usłyszałaś znajome Ci "auć!"...
-
Kersijana
Popłynęły jej łzy po policzku. Wiedziała że Królowa zna jej myśli. Czemu? dlaczego? Czemu pozwoliłaś mi by dać mu osąd? Przytuliła mocniej Adelę kładąc jej dłoń na tyle głowy i przyciskając do swego ciała.
-
Catherine
Zakryła dłonią usta i zachichotała cicho,zaraz też dodała głośno - No chodź kochanie,pomożesz mi się przebrać.... - wykonała jeszcze lekki ukłon przed rycerzem,bardziej w ramach żartu z ceremonii niźli jego docelowej roli i oddaliła się za drzewo czekając aż Beatrice do niej dołączy....
-
Kersijana:
Widzisz z oddali, jak Margaret jednym szybkim cięciem pozbawia głowy klęczącego Saenreda, a następnie sama siada na ziemi płacząc gorzko...
Catherine:
Betty podbiegła do Ciebie mówiąc w trakcie Twego przebierania się - ja tylko przechodziłam przypadkowo, nie podglądałam.
-
Catherine
Oczywiście,zupełnie przypadkowo.... - powiedziała z uśmiechem i ponownie wybrała jeden z piękniejszych kwiatów i delikatnie włożyła go w jej włosy a następnie czule pogłaskała ją po policzku
-
Catherine:
Jest piękny... Cathy... Ale jak ja się pokażę w Larii w tej sukni? Spytała Beatrice niegłośno i spuszczając głowę.
-
Catherine
Kupisz sobie nową kochanie....,przepraszam że przeze mnie zniszczyłaś tą,nie pomyślałam.... - odparła przytulając ją do siebie i całując siostrę w czoło