Vito
Mieli złapać Victora przy bramie, a kilku Victorów do miasta wpuścili, ze szkieletami na dodatek, tracę wiarę w naszą straż... Dobył miecza i rzucił się na pomoc towarzyszom.
Wersja do druku
Vito
Mieli złapać Victora przy bramie, a kilku Victorów do miasta wpuścili, ze szkieletami na dodatek, tracę wiarę w naszą straż... Dobył miecza i rzucił się na pomoc towarzyszom.
Dan
Widząc że ze zwiadowcą nie jest najlepiej rzucił - Lepiej sobie golnij jakąś miksturę leczniczą bo padniesz zaraz.... - i spojrzał jak sytuacja zmieniła się po ich przybyciu....
Dan:
Taa... Przydałoby się - odparł ciężko i wypił jakąś miksturę. Wygląda trochę lepiej, mimo to dalej jest zraniony. Sytuacja nie wygląda wcale lepiej niż poprzednio. Znowu gdzieś w okolicy usłyszałeś kolejne grzmoty i wybuchy. Zwiadowca wraz z Diane rozgląda się po okolicy.
- Gdzie ci cholerni magowie są? Ten jeden to już nie wyrabia się nawet ze strzelaniem i leczeniem... - rzuciła Diane.
- Nie wiem, pewnie gdzieś za farmą... Coś się musi tam dziać, skoro tu oblężenie trwa w najlepsze, a tamci strzelają gdzieś z dala od tego zgiełku.
- Tiaaa... I co dalej panie dowódco? Jakieś pomysły co dalej robimy? - spytała się najemniczka Ciebie.
Vito:
Rzuciłeś się do walki. Wraz ze swoimi kompanami ze straży załatwiłeś kilku przeciwników, lecz to najwyraźniej nie jest koniec Twoich kłopotów. Walka dalej trwa, a wraz z "Victorami" i szkieletami pojawiły się jakieś inne, groźniejsze potwory... Nie masz pojęcia co to jest, ale wygląda groźnie. A tym samym chyba Twoje oczy Cię omamiły, bo czy ty czasem nie widzisz tego samego nekromantę, stojącego na murach koszar, który nie trzymał Cię w kopalni przy farmie Onara?
Vito
Łapcie tamtego, na murze! Krzyknął pokazując palcem nekromantę, nie przestając walczyć. On pewnie przywołuje kolejnych!
Dan
Tak....,spróbujmy zobaczyć co tam się właściwie dzieje,jeśli to możliwe wspomóc magów i z ich pomocą wyprzeć trupy.... - odparł spokojnie
Dan:
Próbowaliście obejść po cichu oblężenie i dotrzeć na tyły, za farmą. Całkiem nieźle wam to wyszło biorąc pod uwagę ten cały zgiełk, a ewentualnych przeciwników ściągnęliście z kusz. Na farmie ujrzeliście pobojowisko, pełne kości, krwi wypalonych dziur w ziemi i ciał... Niekoniecznie ludzkich. Po przeciwległych stronach ujrzeliście magów ognia i wspierających ich pozostałych żołnierzy, a szkieletów-magów i ich żywych odpowiedników walczącymi między sobą. Na polu bitwy pozostało już tylko kilku kapłanów, reszta została zabita. Wróg natomiast nie daje za wygraną i co rusz przywołuje kolejne sługi do walki i ciska zaklęciami. Lepiej, żeby któreś z was coś wymyśliło, bo inaczej możecie skończyć jak ci nieszczęśnicy, po których właśnie zstępujecie.
Vito:
Nekromanta spojrzał na Ciebie i zaczął powolnym krokiem schodzić z murów - Oh, Vito! Widzę, że jesteś cały i zdrowy. Cóż za szkoda! Myślałem, że padłeś gdzieś w przydrożnym rowie, a tu proszę... - w tym czasie podbiegło do niego kilkoro strażników, próbując go zabić... Jednakże nie udało im się to, a jedynie go zranili, tak jak poprzednim razem, gdy napadł was w kotlince za farmą Onara.
Vito
Ciąć go kurwa! Albo żywcem brać, nie wiem! Po prostu coś z nim zróbcie!
Vito:
Hahaha... Myślisz, że byle strażnicy mnie pokonają? Przy okazji, skoro zawitałem w Twe strony to może zapoznasz mnie z Anabelle, co? - rzucił, śmiejąc się demonicznie widząc Twoją reakcję. Niektórzy zignorowali Twoje krzyki, część miała na głowie mrocznych wojowników. Paru z nich porwało się na kolejny atak, lecz gdy tylko ci zostali trafieni jednym zaklęciem od razu spieprzyli gdzie pieprz rośnie... To chyba nie tak miało wyglądać.
Vito
Usłyszawszy komentarz o swej siostrze zacisnął zęby ze złości, podniósł jakiś kamień z ziemi i cisnął go z całej siły celując w głowę nekromanty, jednocześnie krocząc w jego stronę z mieczem w ręku.
Dan
Dobra,spróbujmy zaatakować magów wroga,a przynajmniej ich zdekoncentrować.... - powiedział do towarzyszy ruszając w stronę nekromantów....