Kersijana
Poddawała się pieszczotom jednocześnie całując go rozpinając mu spodnie. Mruczała przy tym jak ją dotykał.
Wersja do druku
Kersijana
Poddawała się pieszczotom jednocześnie całując go rozpinając mu spodnie. Mruczała przy tym jak ją dotykał.
Catherine:
Ale... Nie rozumiesz, że on mnie dotykał, obmacywał... Ja... Cathy ja już nie chcę żyć - wyjąkała załamana Margaret, przytulając się do Ciebie. Betty również podeszła i utuliła przyjaciółkę.
Kersijana:
Elrohir, również coraz bardziej podniecony, gdy już oboje byliście nadzy, wziął Cię na ręce i wniósł do jeziora, sadzając w płytkiej wodzie... Zaczął delikatnie, oraz zmyslowo obmywać Twe ciało, zaczynając od ramion i karku.
Catherine
Rozumiem aż za dobrze....,obiecuję że zabiję każdego kto będzie chciał Ci to znów zrobić a Ty nie wygaduj takich bzdur.... - wyszeptała głaszcząc ją uspokajająco po włosach i mocno do siebie tuląc
Catherine:
Margaret nic już nie powiedziała, po prostu przytuliła się mocno, wciąż płacząc. Podeszła do was Adela, oraz Tristan niosący Lothiriel. Usadził ją obok Ciebie, a ta szepnęła - dziękuję, Tristanie. Córeczko... Mogłybyśmy pomówić na osobności? Betty i Adela zostaną z Margaret, zaraz do niej wrócisz...
Catherine
Dobrze Lothiriel.... - odparła spoglądając na nią pytająco - Hmm....,o co jej może chodzić? Ehh,pewnie chce mi prawić morały o naszej zabawie i zniszczeniu sukni Betty.... - pomyślała,złożyła czuły pocałunek na policzku Margaret i podeszła do królowej,delikatnie biorąc ją na ręce i odchodząc nieco od reszty,gdy zostały same spytała - Tak?
Catherine:
A więc nie tylko Tristan się zauroczył... Szepnęła uśmiechnięta Lothiriel, patrząc na kwiatek w Twych włosach.
Catherine
Roześmiała się radośnie i położyła jej swoją głowę na piersiach,jedną ręką obejmując ją za szyję - Nie....,po prostu źle go oceniłam i chciałam mu to jakoś wynagrodzić....,poza tym te kwiaty były naprawdę piękne....no i nikt jeszcze nigdy mi żadnych nie podarował....
Catherine:
Oj Cathy... Matka nie musi korzystać z magii, by zajrzeć do serca swej córki... Nawet jeśli jeszcze sama pewnych rzeczy nie dostrzegasz, skarbie - odparła Lothiriel głaszcząc Cię po głowie.
Catherine
Nie zachowuj się jak Betty....,naprawdę nic do niego nie czuję....Tak,przyznaję,jest miły,doceniam to jak się stara ale nie podzielam jego uczucia....
Catherine:
Królowa zachichotała tylko, mówiąc po chwili - właściwie to czemu wciaż jesteś bez butów? Mówiłam przecież...