Dan
A nic....,zmęczony jestem to wszystko.... - odparł idąc w stronę magów i unikając jej spojrzenia....
Wersja do druku
Dan
A nic....,zmęczony jestem to wszystko.... - odparł idąc w stronę magów i unikając jej spojrzenia....
Dan:
Diane wzdychnęła ciężko i machnęła na to ręką - No nie wydaje mi się... - i o własnych siłach doczłapała się razem z Tobą na farmę, skoro nie postanowiłeś jej pomóc. Magowie jednak w tym momencie mają ręce pełne roboty i trochę to potrwa, zanim cała kolejka zejdzie...
Vito:
Chyba w tej szafce, tuż przy ladzie Pecka... Tylko nie podaj mi czasami czegoś, co nie jest miksturą - Wulfgar wskazał ci ręką na odpowiednią szafkę.
Vito
Wódą też się czasem trzeba znieczulić... Rzekł uśmiechając się żartobliwie i otwierając wskazaną mu szafkę.
Vito:
Tiaa... Czasami... - odparł mu, choć nie odwzajemnił uśmiechu. W szafce widzisz jakieś ampułki z miksturami. Panuje tu dosyć spory bałagan, a na dodatek nie rozpoznajesz która mikstura za co odpowiada... No to jesteś w dupie. Tyle dobrego, że znalazłeś jakieś bandaże. Nigdy najlepszy w tym nie byłeś, ale chyba ogarniesz jak poskładać starego do kupy...
Dan
Ja pierdole,ręce opadają,wkurza się że nie pomogłem ale nie wyraziła najmniejszego zainteresowania tą propozycją,ehh..... - pomyślał przybity i po prostu usiadł cierpliwie czekając na swoją kolej
Vito
Obwąchał kilka z tych flaszek, pił już nie raz miksturę żywotności, więc powinien mniej więcej rozpoznać jej zapach.
Dan:
W końcu nastała Twoja kolej i mag uleczył Ciebie wraz z Diane.
No i co, teraz do Vatrasa chyba, nie? Czy jeszcze rozglądamy się po tej farmie i próbujemy coś dla niego zdobyć?
Vito:
Spróbowałeś je powąchać, lecz pachną trochę podobnie. Czujesz głównie różnice w intensywności i wyłapujesz pojedyńcze różnice w aromacie. Niektórych zapachów z kolei nie kojarzysz do końca z miksturami uzdrawiającymi, ale kto wie, może użyli czegoś innego do stworzenia ich, albo od tego wąchania już ci się wszystko miesza?
Vito
Dobra szefie, nie będę Cię podtruwał... Przemył jego rany czystą wodą i obwiązał bandażami. Jak Peck wróci to powie która jest która, na razie to Ci musi starczyć.
Dan
Chodź,obejrzyjmy pobojowisko,może znajdziemy coś ciekawego.... - powiedział i skinął na nią głową by poszła za nim,jego nastrój nieco się polepszył po wyleczeniu wszystkich ran ale dalej wyglądał na przybitego....
Dan:
Wróciliście oboje na pobojowisko. Nie ma tu na razie nikogo. Ten kawał ziemi jest wypalony, bądź pokryty ciałami, kośćmi i krwią. Zaiste prawdziwa rzeźnia tutaj była... - Mam nadzieję, że żaden z tych wojskowych dupków nie obserwuje nas, a tym bardziej magowie. Pewnie nie pozwolili by nam się bawić w hieny cmentarne, a tym bardziej żerować na nekromantach hehe... - odparła Diane, szukając wzrokiem czegoś ciekawego i patrząc, czy ktoś tu nie idzie.
Vito:
A co, nie wiesz jak mikstura uzdrawiająca wygląda? Poza tym Peck raczej nie wróci. Pewnie uciekł i chowa się teraz w burdelu, wśród dziwek... - rzucił kapitan podczas zabiegu.