Christophe Leroy
Ciebie co chciał? Ty do niego lepiej też - spytał, udając, że nie rozumie o co chodzi elfce, po czym trochę odsunął konia z sobą parę metrów do tyłu i powiedział mu stanowczym głosem - Nie wolno, zostaw.
OD MG
+5 PD
Wersja do druku
Christophe Leroy
Ciebie co chciał? Ty do niego lepiej też - spytał, udając, że nie rozumie o co chodzi elfce, po czym trochę odsunął konia z sobą parę metrów do tyłu i powiedział mu stanowczym głosem - Nie wolno, zostaw.
OD MG
+5 PD
Arathena Czarna Wdowa, Christophe Leroy:
Ogier parsknął, ale odwrócił swój łeb od Aratheny. Być może zrozumiał polecenie.
Aratchena
Przywiązała Zorzę do swojego ogiera... Choć już jedźmy... Prawie u celu jesteśmy i przyda się nam odpoczynek...
Christophe Leroy
Przywiązał swego wierzchowca do luzaka, po czym wsiadł na niego trzymając sie go mocno i powiedział jej - Więc jedźmy... Oby tylko teraz droga nie była usiana jakimiś cholerstwami.
Arathena Czarna Wdowa, Christophe Leroy:
Jedynym sposobem by konie spokojnie kłusowały było prowadzenie klaczy na samym końcu. Pierwszy więc jechał giermek ciągnąc swego wierzchowca jako luzaka, a dopiero za nim przepatrywaczka. Dostrzegliście bogato ubraną srebrnowłosą elfkę, lecz Waszą uwagę przykuł całkowicie Jej piękny rumak. Najbardziej zaskoczył Arathenę, elfie wierzchowce czystej krwi są bardzo rzadkie w Lesie. Tylko elitarni Jeźdźcy Polan mają honor je dosiadać. Za nią jedzie para ludzi, po wyglądzie ich strojów wnosząc, zarówno kobieta jak i mężczyzna do arystokracji przynależą. Zmierzają w stronę z której przybywacie. Christophe nagle ma wrażenie, że oblicze kobiety jest dość podobne do oblicza córki Jego suzerena na medalionie. Jenak musiałby to sprawdzić, by się upewnić. Kapelusz bowiem trochę przysłania twarz szlachcianki.
Anna de Loiret, Alessio Contrarini:
Naprzeciwko zauważyliście podróżująca traktem parę. Zdążają w kierunku Miragliano. Pierwszy człowiek jedzie odziany w kaftan kolczy, a za nim elfka, prawdopodobnie zwiadowczyni. Obydwoje prowadzą luzaki. Annie koń człowieka wydaje się bardzo podobny do Bourdona, ale to pewno tęsknota za domem tak działa, że ten łobuz się Jej przypomniał w pierwszym napotkanym koniu na drodze prowadzącej do domu. Sama go Trzmielem nazwała, gdy za źrebaka próbował podkradać przysmaki innym. Jadący na nim mężczyzna nagle zmarszczył brwi i skierował swe spojrzenie prosto na twarz Bretonnki.
Techniczny:
- 1 PS Christophe
Arathena
Co za piękne zwierzę.... Zdawała sobie sprawę, że Elfka która go dosiadała musiała być z wysokiego rodu. Nie przepadała za Wysokimi Elfami. Pamiętała opowieści starszyzny i znała legendy. We wprawionych ustach czasem brzmiały jak baśnie i to Arathena uwielbiała jak je opowiadano. Treść natomiast już nie zupełnie lubiła.
Obwiniała ona właśnie Wysokie Elfy za podział jej rasy.
Nie mogąc jednak oprzeć się urokowi Ogiera odważyła się odezwać do Elfki(elficki)
Uroda Pani olśniewa i tak już wspaniałe zwierze. Warto było niebezpieczeństwom czoła wystawić dla tak pięknego widoku. Starała się by jej głos brzmiał wiarygodnie i przyjaźnie... Wprawdzie nie lubiła ich ale to nie oznaczało, że wszystkich jednakowo.
Christophe Leroy
Piękny rumak... Ile ja bym dał, by mieć takiego konia - Rozmarzył się, lecz po chwili coś zauważył w szlachciance znajdującej się przy elfce na tym cudnym koniu - Hmm... Ale moment, ta szlachcianka... Przypomina mi ona córkę mego pana. Może to ona? Wypadałoby to sprawdzić... - po czym wyszeptał to elfki - To chyba jest córka mego pana. Nie jestem pewien, wszak ten kapelusz trochę zakrywa jej twarz... - po czym wyjął medalion i pokazał elfce wizerunek córki Tankreda na nim i schował go z powrotem do sakwy - Chyba czas na przywitanie się... Podjedźmy tam, skoro już rozpoczęłaś rozmowę... - po czym ukłonił głowę w kierunku obcej trójki.
Od MG:
+5 PD
Na szczęście Arathena miała lepszy wzrok od Christopha i rozpoznała kobietę na obliczu z medalionu, mimo kapelusza który Anna teraz nosiła. Zagadnięta elfka odpowiedziała również w elfickim Dziwne, po Twym wyglądzie i akcencie wnoszę, że pochodzisz z któregoś lasu w Starym Świecie, a sztuką prawienia komplementów dorównujesz mym rodakom z Avelornu. Co próbujesz nimi uzyskać nieznajoma?
Anna z Alessio zobaczyli, że obcy mężczyzna wyjął jakiś medalion z sakwy, otworzył go pokazując coś swej towarzyszce, zamknął i schował z powrotem.
Anna de Loiret
Szlachcianka zatrzymała się przed nieznajomymi i pozdrowiła skinięciem głowy elfkę, po tym swój wzrok kierując na mężczyznę, bacznie się jej przyglądającemu. Pomyślała też o jego koniu - jest taki podobny do Trzmiela... Wariat, raz szedł za mną do komnaty, przy okazji wywracając wszystko co się znajdowało na korytarzu do niej prowadzącym. Uśmiechnęła się lekko na tą myśl, po czym rzekła unosząc dumnie głowę - kimże jesteś młody panie, że wpatrujesz się w spotkaną na szlaku damę niczym w obraz, jaki twój tytuł? Bo mniemam, żeś z Bretonni?
Techniczny
Nie wydaję PS.
Arathena do giermka cicho by tylko on usłyszał
Widząc, że kobieta na koniu jest osobą z wizerunku, który znajduje się na medalionie odparła giermkowi.
To właśnie jest osoba której szukamy.
Do Elfki (elficki)
I nie mylisz się Pani. Pochodzę ze Starego Lasu, jednak młode pędy musiały go opuścić bo usychały, mimo wody życia, którą dawał.... Zdjęła kaptur pokazując swoją twarz.
Uprzedzenia i nietolerancja moich rodaków spowodowały, że nasze drogi, tu pod Milagriano się splotły.
Do wszystkich (bretoński)
Mój pracodawca Pan Tankred przysyła mnie i tego oto męża byśmy sprowadzili Jego córkę Panią Annę de Loriet całą do domu.
Gdy wymawiała imię szlachcianki ukłoniła się.