Falmir:
Tak, sierżancie. Powiedział szeptem, po czym zwrócił się do Nicolai Chodźmy więc. Zobaczymy, czy taka jaskinia strasznie dziwna, jak ją malują.
Wersja do druku
Falmir:
Tak, sierżancie. Powiedział szeptem, po czym zwrócił się do Nicolai Chodźmy więc. Zobaczymy, czy taka jaskinia strasznie dziwna, jak ją malują.
Rhen
Rusza za Vitem chcąc być przy zdawaniu raportu.
Falmir:
Nicolai wziął zwój i udał się za Tobą do wnętrza jaskini. Przed samym końcem korytarza poprzednie zaklęcie przestało działać - No ładnie... Dobrze, że dostaliśmy ten zwój - i ponownie rzucił czar oświetlając wam całe pomieszczenie. Widzicie mnóstwo wypełnionych jak i pustych butelek, parę skrzyń, stół alchemiczny i wielki kocioł stojący na starym ognisku - Chyba trafiliśmy na kryjówkę jakiegoś starego pedryla, co tu warzył coś...
Vito i Rhen:
Idąc w kierunku koszar zauważyliście grupkę ciekawskich ludzi chcących zobaczyć co się dzieje w porcie. Żołnierze ich nie przepuszczają. Zapewne ze względów bezpieczeństwa... Po kilku chwilach trafiliście na Wulfgara stojącego na placu koszar oczekując Rhena - I co?
Arto:
Nie możemy nikogo przepuścić. Takie rozkazy - odpowiedział ci jeden żołnierz, drugi stojący obok niego zapytał - Jak te dziecko wygląda? Sam je poszukam w takim razie.
Dan:
Przebrałeś się, a swoje rzeczy zostawiłeś przy kominku by nieco wyschły. W skrzyni były ubrania robocze. Może i nie tak czyste jak szaty magów, ale lepsze to niż nic...
Vito
Odparł mu stając na baczność. Zwykli kupcy zawitali do portu, nic podejrzanego na pokładzie nie mają, trochę towarów na sprzedaż, raczej wszystko legalne. Kilka beczek piwa i worków przypraw. A co do wystrzałów, to piraci ich zaatakowali, ale nie gonili do miasta. Nic więcej od załogi się nie dowiedzieliśmy. Rano, gdy sztorm minie wojsko zacznie szukać tych korsarzy. To tyle kapitanie.
Dan
Wybaczcie,padam z nóg i lepiej już spać pójdę,dobrej nocy wszystkim- powiedział ziewając przeciągle i układając się do snu,jednak mimo że był u siebie wypracowane nawyki dały o sobie znać i broń ułożył tak by cały czas była pod ręką...
Rhen
Dokładnie - Przytaknął Vito.
Falmir:
Faktycznie, jakieś dziwadło robiło tu jakieś chore eksperymenty, bądź może jakiś dziwak się w alchemika bawił. Rozejrzyjmy się, Nicolaiu. Rzekł strudzonym głosem, po czym zerknął w stronę dziwnego kotła.
Falmir:
Nic tam nie widzisz szczególnego. Może tylko tyle, że garnek na dnie jest pokryty jakimiś czarną, skrystalizowaną substancją bądź ciemno brązową. Nicolai otworzył jedną z butelek i powąchał - Uhuhu, ale daje alkoholem... Chyba to jakaś jaskinia bimbrownika. Sprawdźmy co tu jeszcze ma ciekawego.
Vito i Rhen:
Piratów tu przygnało podczas sztormu? Heh... Greg nie byłby na tyle zdesperowany chyba, by w taką pogodę i o tej porze próbować kogoś obrabować. Zresztą, skoro wojskowi chcą rano ich szukać to teraz już ich sprawa. Skończyliście już swoją warte?
Vito
Tak, skończyłem, kapitanie. Dzielnica kupców, rynek i plac świątynny czyste, nie widziałem niczego podejrzanego.
Rhen
Również niczego nie zauważyłem w swoich miejscach. To jest na placu wisielców i przy bocznym wejściu do koszar kapitanie.