-
Techniczny:
1. Haakon może z Hasanem ponownie zbadać celę, może dzięki jego wiedzy o magii coś odkryją.
2. Haakon po rytuale ma zamiar wrócić do pałacu i odpocząć oraz oddać list Angusowi.
3. Jeśli chcecie się bawić w te magiczne rytuały to kto to odprawi?
4. Rano po odpoczynku chce się czegoś dowiedzieć, czy są w pałacu jacyś kapłani oraz magowie. Jeśli są chciałby spróbować się czegoś o nich bądź od nich dowiedzieć. Zebranie informacji dotyczy również magów i kapłanów spoza pałacu.
-
Techniczny
Ok. Na razie może być techniczne planowanie w powyższej formie. Potem oczekuję wpisów fabularnych dla klimatu.
-
Hasan
Widać że siły nieczyste tu używanie miały ale sam nic tu nie zdziałam. Ten ocalały też mi pewnie nic nie powie a torturować go zamiaru najmniejszego nie mam, lepiej poszukam maga albo druida może Ci coś więcej o tym co zaszło nam powiedzą. Z tym zamiarem ruszył sprawdzić czy reszta Hanzy już wróciła, jeśli nie to idzie się położyć.
-
Techniczny:
Druid nie bierze udziału w rytuale. Wystarczy mu braterstwo krwi z krasnoludem.
-
Techniczny
Asuryan, to daj wpis fabularny rozmowy z Virą, jak wrócisz do domu. Czyli co, dziś poprzestajemy na planowaniu? Wybacz MG że tak ślimaczymy, ale jak Asur ma na popołudnia to nie ma jak odpisywać i my też musimy wstrzymywać (nie jest to żadna pretensja do Asura broń Boże, po prostu takie stwierdzenie faktów :D ). Przyciśniemy mocniej ew. w weekend i następnego tygodnia.
-
-
Techniczny
Luzik, co do planowania.
- Rytuału to żadnego nie ma, jak na razie związanego z braterstwem.
-
Agnus:
Widząc, że narzeczona ma zamiar odłączyć się od reszty, rzekł Można wiedzieć gdzie się z tą wódką wybierasz? Bo chyba nie po to, by szukać Hasana po całym mieście? Jak jest na tyle głupi, by sam łazić w tym gnieździe żmij, to nie ma co go na siłę z kabały wyciągać. No chyba, że jesteś żądna mocnych wrażeń, albo po prostu życie już Ci się sprzykrzyło...
Techniczny:
Przyjaźń sama w sobie ma już dużą moc, choć nie tak wielką jak miłość. Krew zaś ogromną. Sam niemagiczny rytuał braterstwa krwi może się okazać w pewnym stopniu magicznym, pod warunkiem że przyjaźń będzie prawdziwa. Może oczywiście nie znaczy że musi.
-
Od MG
Tak zrobimy macie pewne szanse na wyczucie, ze bratu krwi coś grozi lub że jest ranny itd., bez potrzeby osobnego rytuału.
Stopniowo kończcie ta imprezę i działajcie.
-
Techniczny:
Jeśli Froya będzie to można będzie skończyć rytuał. :P Jak jej nie będzie to nie wiem co chceta robić, pomijać jej wpis fabularny i jedziemy dalej czy czekamy.
-
Techniczny:
Nic nie wspominała o swej nieobecności. Więc według mnie spokojnie można jechać dalej.
Edyta do postu poniżej:
Miałem na myśli sobotę i niedzielę, gdyby Froya nie dawała dalej znaku życia.
-
Techniczny
Lew dziś będzie dopiero po 18 więc Vira Angusowi odpowie dopiero po 23, to i tak nie ruszymy dalej.
-
Techniczny:
Od 15 do 00:30 mnie nie ma praktycznie dzisiaj. Może coś uda mi się napisać z autobusu jak będę wracać z Gdyni.
-
Techniczny
Już ustaliliśmy, że żadnego rytuału nie potrzeba jednak. Idąc za sugestią Asuryana uznaję, że braterstwo to była taka magia krwi i czasem się można na nie powołać.
Ok to wygląda, że jutro coś ruszy ja będę po 17 i jutro za wiele nie popisze raczej.
Nieobecności
Ustalaliśmy, jak Ktoś nie daje znać i nie ma go kilka dni lecimy bez niego. I tak nam tempo siadło w tym tygodniu. Wkrótce długi weekend wtedy też nie pogramy.
-
Vira
Pociągnęła łyka wódki, patrząc dziwnie na Angusa. Haakon zasugerował, że Hasan pewno w lochu szpera to tam zamierzam się udać, nie będzie go to odpuszczę. Liczyłam na twe towarzystwo, nie wiem jak ty ale ja go samego zostawiać nie zamierzam a i nie w smak mi picie i zabawa, gdy dobry kompan robi wszystko za nas. No chodźże ze mną hehe. Złapała kolejnego łyka, sporo większego i lekko się zachwiała, tak że nieco wódki wylało jej się na opadające na lewą pierś włosy. Ups... Za dużo, za dużo hehehe.
-
Techniczny
Mnie nie będzie całą sobotę jakby co ale nie chcę Was blokować, niech w razie czego MG przejmie Hasana. W niedzielę jestem już normalnie dostępny.
-
Haakon:
Chwiejnym krokiem dochodzi do pałacu, po czym z małymi problemami dochodzi do swojej komnaty. Zastanawia się czy druid przyjdzie dzisiaj po list po czym zamyka drzwi i odkopuje swój ekwipunek spod łoża i kładzie się na nie i wypoczywa.
-
Kielon
Mocno już wstawiony zaczął śpiewać
"Hej tam pod lasem coś się zatacza
to Pan szychtowy z wypłaty wraca
Hej tam pod lasem coś błyszczy z dala
banda krasnali ogień rozpala
bum cyk cyk
bum cyk cyk
Ogniska palą, strawę gotują
Jedni śpiewają, drudzy tańcują
Co wy za jedni i gdzie idziecie
My rozproszeni po całym świecie
bum cyk cyk
bum cyk cyk
Krasnal nie orze, krasnal nie pali
ale pół litra zawsze obali
Krasnolud nie siej, krasnolud nie orze
głębokie sztolnie to jego zboże
bum cyk cyk
bum cyk cyk..."
-
Angus:
Bardzo mi pochlebiasz Kochana tym, że straciłaś poczucie czasu. Nie wiem co Hasan przez tyle godzin miałby w lochach robić, chyba że go tam uwięzili. Jak już rzekłem pójdę, jak tylko przeczytam ten list. Choć dość zmęczony już jestem i senny, a przez to i drażliwy. Chyba że sama chcesz kusić los, wtedy i ja mimo zmęczenia go kusić będę na swą rękę.
-
Mehir
Ręka bolała po przecięciu, ruszył do swojej komnaty chwijnym krokiem po zbroję a potem wychodzi w miasto przewietrzyć się, posłuchać co mówią ludzie.
-
Vira
Ha ha ha! Ano straciłam, niektóre chwile są takie piękne, że trwają krótko, a czas leci i leci jak... ptaszek. A co do listu hmm, ano przeczytaj choć nie wiem co to za list - przechyliła pionowo butelkę i napiła się.
-
Kielon
Jak to już chcecie kończyć hyk popijawę?
-
Angus:
Po dotarciu do komnaty maga i przeczytaniu listu rzekł To ten stary dziad przeżył Twój piorun Haakonie? Mówiłem Ci żebyś walnął najsilniejszym jakim potrafisz. I jeszcze w dodatku rozpoznał że to przemiana była, a nie avatar boga. Trzeba się będzie z nim jakoś rozmówić.
-
Vira
Dopijając wódkę, sącząc z butelki do samiuteńkiego dna, spojrzała zawiedziona na nią. Już kuniec? Rzekła, smutnym głosem i usiadła na podłodze, zabawnie usiłując zdmuchnąć sobie włosy z twarzy.
-
Haakon :
I tak uczyniłem Angusie, lecz ten dziad był najwyraźniej silniejszy niż myśleliśmy. Ale przynajmniej królowa uratowana. - odparł i siadł na łóżku
-
Angus:
Ech, i jak Ty chcesz szukać teraz Hasana Viro. Westchnął ciężko, wziął ukochaną na ręce i udał się w kierunku ich komnaty po drodze kopiąc w drzwi komnaty mameluka.
-
Haakon:
Pomyslmy nad tym wszystkim jutro, na trzeźwo - powiedział nieco niewyraźne, odszedł do komnaty i walnął się od razu spać.
-
Vira
Eeee co tak tłuczesz? I gdzie ja jezdem? Auuuć, chyba mnie coś w rękę gryzie ! A ne to moja szabla, ha ha ha!
-
Kielon
Poszedł za resztą i powalił się na łoże w swej komnacie
-
Angus:
Sprawdzam czy Hasan już nie wrócił do swej komnaty. Jeśli nie, to rano pomogę Ci go poszukać.
-
Vira
Jaki Hasan? Jakiś człek co hasa? Po swej żałosnej odpowiedzi, mocno podchmielona Zerrikanka ziewnęła niezbyt kobieco i zasnęła.
-
Angus:
Nie doczekawszy się odpowiedzi udał się z Virą do ich komnaty by odespać zmęczenie minionego dnia.
-
Techniczny
Okropecznie was przepraszam, ale mam problemy z internetem no i znowu wam wstrzymuję akcję... :( jutro wieczorem wszystko powinno byc okej, wiec szybko postaram sie nadrobic.
-
Techniczny
Hasan wrócił. Jutro będe po 17. Sobie grajcie sami i zdecydujcie co robicie.
-
Techniczny
Czyli jak robimy, czekamy do 19 i ruszamy z następnym dniem w pbfie?
-
Techniczny:
Róbta jak chceta, jak wam pasuje.
-
Od MG
Zdecydowanie kolejny dzionek koło 10 rano wstaniecie dopiero/
-
Angus:
Druid wstał rano, ziewnął potężnie, przeciągnął się i odział. Pora wstawać Kochanie! Chodźmy coś przekąsić. Nie wiem jak Tobie, ale mi kiszki w brzuchu marsza grają. O takiego! złapał za dudy by zademonstrować Virze wściekłą melodię swego głodu.
Techniczny:
Mogę się wstrzymać do 19:00, lecz druid powinien móc działać nieco wcześniej przed innymi, wypił tylko 1 piwo.
-
Techniczny
Ci co mocno pili śpią do około 10 inni mogą działać wcześniej.
-
Vira
Co się dzieje... No do kurwy nędzy!!!!! Cisnęła poduszką w stronę Angusa i złapała się za głowę, której ból doskwierał niesamowicie.