Anna de Loiret
Nie potrzebuję twojej łaski - odparła tonem rozkapryszonej księżniczki, ale wzięła prowiant i zaczęła jeść, nie komentując reszty bzdurnych słów Alessia. Częstujcie się - powiedziała do reszty między kęsami.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Nie potrzebuję twojej łaski - odparła tonem rozkapryszonej księżniczki, ale wzięła prowiant i zaczęła jeść, nie komentując reszty bzdurnych słów Alessia. Częstujcie się - powiedziała do reszty między kęsami.
Arathena
Spojrzała na giermka i Alessia. Potem na Annę....
A mogę to ja Ci pomóc? to ja ranna jestem a nie oni więc przysługa ode mnie powinna być.... Wiem, że zechcesz pewnie bym już z Tobą została i zamierzam nawet tak uczynić ale nie dzisiaj.... Kiedyś nadejdzie taki dzień, że razem zamieszkamy tu na zawsze... A jeść możemy nawet i rośliny z wody. Ty tylko wskaż które nam nie zaszkodzą... Arathena zaczyna się powoli rozbierać.....
To musi być mężczyzna, ale skoro to Ty chcesz zapłacić cenę, niech będzie to ten bliższy Twemu sercu. Skoro ja chcę podzielić z Tobą swym domem, to Ty chyba możesz tym, który wpadł Ci w oko? usłyszała w myślach Arathena. Jeśli ciężko to mu będzie zrobić ze mną ze względu na to czego był tu świadkiem, niech zrobi z nami obiema.
Alessio
Nic nie odparł tylko zignorował ją powoli zapadając w sen
Atarhena
Zaśmiała się szczerze..
A obiecasz mnie, ino nie obraź się ale to nie o moje życie idzie a o giermka... że jak pomoże Ci to go puścisz wolno? żywego oczywiście... Ja ci ufam i gdybyś nie mężczyzny chciała to bym do wody weszła... Ino nie wiem jak go zmusić... znasz jakieś zaklęcie może by się poddał twej woli?
Myślałam że Ty mi w tym pomożesz. Ale coś wymyślę. Gdy już się mi to uda, to Cię uzdrowię, przekazała w myślach Arathenie, wyrwała Jej włos, obróciła się na pięcie i wskoczyła do wody. Wszyscy usłyszeliście plusk w jeziorze.
Arathena
I nas nakarmisz,,,, Uśmiechnęła się... Ale ważniejsze byś go całego oddała i szczęśliwego.....
Christophe Leroy
Rozmawiałaś z nią? Co ci powiedziała? - spytał zaintrygowany, ale i nieco zdenerwowanym tonem
Arathena
A chciałam przekonać się czy te wielkoludy jej nic nie zrobiły... Ktoś z was musi pomóc jej ikrę szczupaków rozsiać.. ja się do tej roli nie nadaję.... odpowiedziała giermkowi
Anna de Loiret
Otworzyła usta i zakryła je dłonią, nie mogąc uwierzyć w słowa Aratheny...
Christophe Leroy
Eee... Co ty wygadujesz? Po co mamy ikry po jeziorze rozsiewać? - tyle tylko z siebie wydobył zastanawiając się co ona za głupoty wygaduje.
Arathena..
Anno nie bój się to wodne stworzenie i naprawdę nie jest straszne... Pomoc komuś w potrzebie to nie jest zło.... Te grubiańskie wielkie ludziska, okradły ją.. pozbawiły ochrony... Widziałaś co chciały z motylem zrobić. a nas piątka była,, ona tam sama biedna. a praca ciężka. Mężczyzna,, zdrowy i silny tylko podoła... Uspokój się.. zobaczysz czy jutro giermek będzie zadowolony czy nie...
Alessio
Co? Jaką ikrę do cholery? Chcesz żeby z rybą to robił? hahaha
Christophe Leroy
O Pani... Nie. Nigdy w życiu nie zrobię tego w świętym miejscu mej bogini - wstał i odparł jej stanowczo, choć zaskoczony był słowami Aratheny... Robić to w tym miejscu to wszak profanacja.
Arathena
do giermka
czego nie zrobisz? przecie tu nie chodzi byś z nimfa jakieś czary wyprawiał... Nie ufasz mi? Pani Jeziora.... rozumiesz? wsłuchaj się Je zio ra... Myślisz, że Twoja bogini będzie zła gdy zadbasz o florę tej wody? chyba inaczej rozumiemy przyrodę.. Jeśli nie będzie jej to nie będzie nas. A bóstwa nas potrzebują byśmy im cześć w modłach oddawali....
do Alessio
Panie Alessio tylko nie z rybą.... Znacie nimfy wodne? przeurocze i zacne stworzenia.. To one właśnie czyszczą wodę byśmy wszyscy zniej czerpać mogli.. i rośliny i ptaki.. i ludzie ... wszystkie stworzenia..
Nie obrazisz jej nazywając ją rybą bo one je cenią za ich pracowitość.. Są tez nimfy Leśne i Górskie.. Jedne opiekę nad młodymi i maleńkimi roślinkami i kiełkami sprawują a inne z wiatrem rozsiewają po świecie życie
Anna de Loiret
Nie powinieneś odmawiać Arathenie Christophe, jeśli ładnie ona prosi. Robisz to dla niej... Bowiem to ona prosi ciebie o pomoc, sama chcąc pomóc swej przyjaciółce.
Alessio
Och.....,senny i podpity jestem to i źle zrozumiałem - powiedział po czym ziewnął i ponownie ułożył się do snu
Christophe Leroy
Pod pomnikiem Pani Jeziora robić te rzeczy, tak? - spojrzał na nią oburzony
Ja ci pokażę rybę! rozległ się wrzask w głowie Alessio natychmiast przeganiając senność i upojenie alkoholem.
Anna de Loiret
Idźcie w krzaki gdzieś... Odparła wzruszając ramionami.
Alessio
Ałaa,wybacz Pani,nie chciałem Cię urazić....., człowiek senny to i czasem zbyt dosłownie różne rzeczy bierze - odparł jej w myślach podrywając się z posłania
Anna de Loiret
O! Baron di Contrarini niezwyczajny do spania samemu widzę i już uleżeć nie może!
Christophe Leroy
I niby pójście w krzaki pomoże?
Wybaczam. A może Ty chcesz zająć miejsce giermka? Jakiś niechętny się mi zdaje, Mogę nawet wyglądać jak Twa Luba rozległa się odpowiedź nimfy w głowie barona.
Alessio
Na propozycję nimfy poczuł nagłe podniecenie, dawno nie był z kobietą a do tego otrzymał propozycję bycia z najpiękniejszą jaką dotychczas spotkał,z Anią......., już miał powiedzieć "Tak" gdy pomyślał o swej ukochanej,tej prawdziwej jego dumnej Annie z rodu de Loiret, i odparł w myślach - Ja......., to bardzo kusząca propozycja ale nie mogę jej tego uczynić Pani,nie mogę tego zrobić z inną kobietą choć by była piękna jak z pewnością Ty jesteś bądź gdyby przybrała jej postać, wybacz mi raz drugi ale nie mogę..... - po czym ukląkł ukrywając twarz w dłoniach
Arathena
Szkoda że ze mną nie możesz ikry rozsiewać... Ja bym się zgodziła bez mrugnięcia oka.. Wiem ile i jakie to dla Ciebie i w sumie dla nas wszystkich ważne.... Ale To ludzie oni nie rozumieją i nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa... Jeden ma powód bo kocha z całego serca panienkę Anne. A drugi nie che urazić Pani Jeziora... Choć chyba w ten sposób by jej nie uraził... No cóż wiem przynajmniej że nic Ci nie jest... Przepraszam, że Twój spokój zakłóciłam.. Jeśli znajdę na trakcie jakiś odpowiedni materiał to namówię go by Cie odwiedził.. Tyle choć mogę dla Ciebie uczynić..
Usiadła smutna przy ognisku.
idźcie spać, ja poczuwam jeszcze trochę w cieple
Christophe Leroy
Odszedł w kierunku jakiś krzaków coby się załatwić przed snem, nie odezwał się zaś słowem do Aratheny po tym co zrobiła.
Gdy Christophe ściągnął portki i przykucnął rozległ się gdzieś blisko syk. Znieruchomiał natychmiast, nawet odechciało się mu załatwić potrzebę.
Anna de Loiret
Podeszła do ukochanego, położyła mu dłoń na karku i spytała łagodnym tonem - wszystko w porządku?
Alessio
Gdy ukochana go dotknęła wzdrygnął się jednak nie uciekał od dotyku, zamiast tego odpowiedział z wyraźnie wyczuwalną złością w głosie choć nie podnosił jego tonu - Nie, nic nie jest w porządku,najpierw dajesz mi chwile niewysłowionej radości by potem je odebrać, dopiekając czy traktując jak kogoś gorszego od siebie, tak właśnie uważasz, tak? Mam tylko potakiwać, nic nie mówić, tulić i masować kiedy trzeba? Czy Ty w ogóle mnie doceniasz choć w połowie tak jak ja Ciebie?
Anna de Loiret
Co? Jak możesz tak mówić... To ja się modliłam do Pani o ciebie, byłam przy tobie gdy mnie potrzebowałeś, tyle razy ci miłość okazywałam a ty...? Skoro tak mnie nienawidzisz, to powiedz mi to, powiedz! Było mi tylko nie mówić, że jestem twoją kochaną Anią! Szlachcianka nie wytrzymała i z płaczem odbiegła kawałek, całkowicie załamana.
Alessio
Poszedł za nią kawałek mówiąc - A ja? Kto się modlił do Shallyi żeby w cierpieniu Ci ulżył i je na mnie przeniósł? Kto był przy Tobie gdy łzy roniłaś? Kto pobił się z najemnikiem który Twej czci uchybił? Kto dla Ciebie całe życie zmienia i rodzinne strony opuścił? Kto jest gotów życiem zaryzykować by Cię poślubić? Kto zawsze Cię traktował jak księżniczkę? I wreszcie....... kto odmówił pięknej nimfie pomocy w złożeniu ikry żeby drugiego nie zranić? Dlatego bo tak ją kocha że nie przeżył by myśli o przespaniu się z inną kobietą wiedząc jak bardzo by to ją zraniło, tak właśnie ją umiłował......I jeszcze po tym wszystkim twierdzisz że Cię nienawidzę? Bo nie podoba mi się że mnie jak psa traktujesz?
Anna de Loiret
Odwróciła się gwałtownie i krzyknęła - myślisz, że ja się nie poświęcam i nie jestem w stanie życia oddać dla ciebie!? Wiesz, jak ojciec zareaguje na to, że zakochałam się nie w rycerzu a niedawno nobilitowanym cyruliku? I wiesz, że gotowa jestem mu się sprzeciwić, jeśli na ślub nie zezwoli? A dlaczego? Zgadnij! I nie chwal się, że nigdy byś nie poszedł do łoża z inną, bo wierność jest podstawą w życiu, ja jestem wierna swojej Pani, wierna prawowitemu królowi, swoim ideałom i swojemu wybrankowi!
Arathena
Widzisz Elno, Cyrulik nie może się z Tobą w pracy zapomnieć...Pójdę zobaczyć czy może giermka jakoś namówić. Ale coś mi się zdaje, że on raczej urażony jest....
Miałam dobre chęci, jeszcze raz przepraszam, że spokój Twój zmąciłam.... A że tak zapytam.... Za dobre chęci może mnie choć podleczysz?
Mówiła w tonie żartobliwym i przyjaznym... Zależało jej by nimfa wiedziała, że ma w niej przyjaciółkę... Mimo, że ich pierwsze spotkanie nie było delikatnie mówiąc przyjazne to polubiła Tego wodnego mieszkańca.... Pójdę przeprosić giermka puki sam jest bo przy Tych dwóch zakochanych srokach chyba się nie uda, a i im przyda się odrobina tylko we dwoje...
Wstała powoli i podeszłą do ogniska.... Zapaliła dość dużą gałąź by giermek z daleka mógł widzieć, że ktoś do niego idzie.... Wiedziała, że jako człowiek bardzo kiepsko widzi podczas ciemności.....
Arathena dostrzegła wśród krzaków giermka z opuszczonymi do połowy spodniami w półprzysiadzie. Cały pobladł, pewno to, że zaraz za jego gołym tyłkiem czai się żmija sprężona do skoku wywarło taki efekt.
Zdobądź tylko dla mnie Jego włos, tyle wystarczy - rozległ się w Jej głowie głos Elny. - A z Twojej propozycji także skorzystam.
Christophe dostrzegł zbliżająca się doń Arathenę z zapaloną gałęzią w ręku.
Arathena
Dostrzegła żmiję, która za chwilę ukąsi Giermka... Nie ruszaj się, Wiem że to trudne ale zaufaj mi... nie masz nic do stracenia i nic nie mów... ... Podchodzi cicho i bardzo ostrożnie co by nie nadepnąć na żadną gałązkę.. Gdy jest dostatecznie blisko rzuca zapaloną gałąź jakieś 1,5 metra za żmiję. Ciepło powinno odwrócić uwagę żmii.. Jeśli giermek się nie ruszy wąż nie będzie w stanie go dostrzec...
OD MG
+ 5 PD
Wąż odwrócił łeb wprost za lecącą gałęzią.
Arathena
Teraz ,, skacz do przodu i uciekaj....
Alessio
Postąpił do niej kilka kroków mówiąc już z całkowitym spokojem,poprzednia złość została zastąpiona przez smutek - Nigdy w to nie wątpiłem, wiem że mnie kochasz,wiem że Twoje serce bije dla mnie i nigdy byś z kim innym do łoża nie poszła bo byś przed sobą samą tego nie zniosła podobnie i ja......, wiem też że jesteś szlachetna,wrażliwa,cnotliwa,oddana swoim ideałom i masz dobre i pełne współczucia serce, dlatego tym bardziej nie rozumiem, jak możesz mnie tak traktować? Jak? Czy nie przypuszczałaś że Twe słowa tak mnie ranić będą? Teraz gdy tak bardzo oboje wzajemnego ciepła i wsparcia potrzebujemy? - gdy skończył postąpił jeszcze kilka kroków tak że znalazł się zaledwie parę metrów od niej patrząc jej w oczy i wyczekując odpowiedzi.
Christophe Leroy
Wykonał skok w przód zgodnie z poleceniem Aratheny, starając się wybić jak najdalej, ale i skoczyć tak coby nie wywrócić się... Jedną ręką trzyma spodnie, żeby mu w locie nie zleciały, drugą ma przygotowaną do oparcia się o grunt, gdyby nie udało mu się skoczyć na nogi bez zachwiania równowagi. Gdy już mu się udaje prostuje szybko nogi i od razu podciąga spodnie i trzymając je rękoma ucieka gdzieś szybko na przód żeby ten cholerny gad się na niego nie rzucił.