-
Bertrand, Charles, Robert, Spytko:
Spotkaliście się na korytarzu wiodącym do wyjścia z cytadeli. Robert dalej niesie Charlotte na rękach, ta dalej gorączkuje.
Katarina:
Ło Matko Boska i Jezusie Nazareński! Wykrzyknął Oswald, który to przed chwilą pukał w drzwi odskakując gwałtownie w tył.
-
Katarina...
A to Ty panie.... Wybacz... Myślałam, że to sam diabeł po mą dusze przyszedł... Wejdź proszę... otwarła szerzej drzwi i odłożyła krzesło na ziemię...
Co Cie sprowadza?
Jej głos był już trochę bardziej spokojny, choć nadal była zdenerwowana...
-
Robert
Chyba byłem zbyt chłodny dla Twej lubej Panie - powiedział do Spytka - przebaczyłem jej jak obiecałem ale wciąż mi z tyłu głowy ten zakład niefortunny siedzi.....,zajrzę do Was po tym wszystkim,dobrze?
-
Spytko po łacinie:
A cebula pomogła? I po czym wszystkim?
-
Robert
Wybacz Panie, nie mogę tego zdradzić......, i jaka znowu cebula? Niestety nie mieliśmy okazji porozmawiać
-
Katarina:
Oswald śmignął Ci niemal przed nosem wchodząc do komnaty jak najszybciej, zachowując pełną ostrożność i wbijając na chwilę wzrok we wszystkie dobre do bicia rzeczy, jakie się tu znajdują. Konstabl Boemund prosił, byś poszła ze mną do kaplicy, sprawa zwłoki nie cierpi... Chciał, byś przybyła z ukochanym.
-
Spytko po łacinie:
No Katarina miała Wam powiedzieć, że sok z cebuli polanej miodem szybko na nogi stawia. A i bańki nie zaszkodzą. Ale pewno zbyt chłodno Ją Panie potraktowałeś skoro tego nie rzekła. Nic to, idę sprawdzić co u Niej, do obaczenia później.
-
Robert
Dziękuję,spróbujemy wszystkiego co może pomóc mojej Charlotte, i najwidoczniej tak, teraz trochę tego żałuję ale sam rozumiesz....,zatem do zobaczenia - gdy rycerz oddalił się nieco zapytał Bertranda który podążał za nimi - A Ty Bertrandzie drogę zgubiłeś? Czy w jakimż to celu za nami podążasz?
-
Bertrand
Hę? Głuchyś? Agnes do konstabla kazała nam spieszać. No to spieszamy, czyż nie?
-
Katarina
Widząc jak się rozgląda.. Oj nie chcecie chyba powiedzieć panie, że lękacie się niewiasty....
Mój rycerz do płatnerza się udał, ale nie pozwólmy by Pan Boemund musiał czekać skoro to takie ważne....
Odziała się tam w co miała ściągnięte wcześniej... Ruszjamy zatem...