-
Dan
Czemu?Nekromanci to ścierwa....,pamiętaj tylko by nikogo z zakonu ognia nie ruszyć a będzie dobrze hehe - powiedział do niej i zaczął przeszukiwać trupy nekromantów nie przejmując się za bardzo tym czy ktoś może ich podejrzeć - W razie czego się wykpię że szukam wartościowych informacji dla Vatrasa hehe
-
Vito
Ja to nie wiem co on tu napierdolo... namieszane ma, szefie. Ja piłem z różowych i czerwonych... To spróbuj, może to to... Rzekł podając mu jedną z czerwonych lub różowych flaszek po założeniu bandaży.
-
Dan:
No ich wole nie tykać... Nie chce skończyć jako żywa pochodnia hehe. A co do nekrofili no to nie wiem... Magowie uznają, że mają coś niebezpiecznego przy sobie, albo że runy jakieś nie takie i w ogóle? Zresztą, potrafią być chciwymi mendami hehe - odparła ci i również zaczęła przeszukiwania. Znalazłeś tu 3 zwoje leczenia lekkich ran, 2 esencje many i jakieś runy z wyrytymi na nich symbolami czaszki i kuli ognia. Diane z iskierkami w oczach przeszukała szybko pozostałych czarnych magów i znalazła podobne fanty do Twoich - No dobra... Nie tak źle hehe. Tylko gdzie my te runy sprzedamy?
Vito:
Wulfgar przyjrzał się im i postanowił wziąć czerwoną. Wypił ją i rzucił ampułkę gdzieś w kąt. Zatrząsł się trochę. Zacząłeś się już martwić, że zaraz ci tu padnie, ale jak się okazało chyba po prostu trafił na coś silniejszego... - Uh... Kopie nieźle. No ale dobra, przynajmniej mogę walczyć dalej... Dobra, mam dla Ciebie zadanie. Rusz do lochów pod więzieniem... Trzymaliśmy tam wcześniej jednego z nekromantów. Chcieliśmy wydusić z niego jakieś informacje, lecz ten nie dawał za wygraną, aż w końcu mu się poszczęściło i zaatakowali miasto. Ruszaj zobaczyć czy dalej tam siedzi, a jeśli tak to zabij go, żeby nie sprawiał nam żadnych kłopotów... Jeżeli nie to chyba wiesz co masz zrobić - podał ci swój klucz - Ja muszę iść i ogarnąć ten cały burdel na zewnątrz.
-
Dan
Hmm,tym się będziemy martwić później,tą z czaszką oddam Vatrasowi,i tak by jej nikt nie kupił a na pewno doceni gest hehe....
-
Dan:
No on na pewno. Gorzej z magami ognia jak nie znajdą przy nich swoich fantów hehe... W sumie mam pomysł. Może ci no, "szanowni obywatele górnego miasta" kupią te runy? W sumie... To chyba nie taki zły pomysł - odparła Tobie, z ironicznym tonem przy "szanowni obywatele" - Dobra, ruszajmy już. Chyba mamy wszystko...
-
Vito
Zabrał klucz i udał się do lochu.
-
Dan
Dobry pomysł!Oni powinni je odkupić,bo Vatras przyjmie ale złamanego grosza nie da....,chodźmy zatem,i tak już się zasiedzieliśmy - odparł i udał się w drogę z powrotem do Vatrasa
-
Dan:
Myśleliście, że spokojnie wyjdziecie z farmy bez żadnych problemów... Jednak przy wyjściu jeden z żołnierzy krzyknął do was, zauważając jak opuszczacie pole bitwy - Te te, podejdźcie no tu! - rzucił do was.
Kurwa jego... Chodźmy do tego zjeba. Nie mam zamiaru gnać do Khorinis, uciekając przed armią żołnierzyków - wymamrotała Diane.
Vito:
Kapitan powiedział ci o nekromancie... Lecz zapomniał ci opisać jak on wygląda. Cóż, musisz mieć nadzieję że nie obdarli go z szat, wygląda jak mag, śmierdzi jak mag i zachowuje się jak mag... I że w ogóle tam siedzi. W koszarach jest pusto, tak samo jak i w więziennym sektorze. Wlazłeś do lochów i ujrzałeś tu kilkoro więźniów pozamykanych w celach. Wszyscy przyglądają się Tobie z zaciekawieniem, o dziwo bez cienia strachu... A kapitan z tego co pamiętasz lubił przypalać i obijać buźki co poniektórym, którzy zaczęli za dużo mówić - No, no, no... Kogo my tu mamy? - rzucił jeden z brodatych mężczyzn z jednej z cel.
-
Dan
Westchnął ciężko,przewracając oczyma i powiedział zniechęcony - No dobra,chodźmy....,tego jeszcze brakowało....
-
Vito
Dobra, męty, który z Was to nekrofil? Spytał głośno nie zwracając uwagi na brodacza.