Catherine:
Lothiriel obdarzyła Cię serdecznym, matczynym uśmiechem i szepnęła - śpij już skarbie... Porozmawiamy jutro. Niech ci się szlachetni rycerze przyśnią.
Wersja do druku
Catherine:
Lothiriel obdarzyła Cię serdecznym, matczynym uśmiechem i szepnęła - śpij już skarbie... Porozmawiamy jutro. Niech ci się szlachetni rycerze przyśnią.
Kersijana
Pieściła wybranka nadal wodząc swoje stopy ku jego męskości. Jego przyspieszający oddech wyraźnie wskazywał na to jak mu się owe pieszczoty podobają. Zresztą nawet nie tylko oddech....
Kersi wpadł nagle do głowy niecny plan. Chciała zobaczyć jak Elf potrafi długo wytrzymać. Gdy palce jej stup miały już dotknąć jego męskość powoli i delikatnie z każdym ruchem się do niej przybliżając nagle kierowała swe stopy z powrotem. Za każdym razem jednak wznawiała te harce nie kończąc w ten sposób, który najwidoczniej Elf chce. Przez myśl jej dziwnym zbiegiem okoliczności przeszło że złodziej ich rzeczy gdzieś ich podpatruje.
Myślisz że na nas patrzy? może zachęcimy go by do nas dołączył..... Jeśli tak to go złapiesz.... Niby dlaczego innego miałby nasze rzeczy kraść?
Kersijana:
Bo są drogie... Ot zwykły złodziejaszek... Odparł Elrohir wzdychając cały czas. Jest coraz to bardziej podniecony, z każdym potarciem jego pulsującej męskości Twymi stopami, wypycha on delikatnie biodra, lubieżnie przyglądając się Twemu nagiemu ciału. Długo już nie wytrzyma...
Kersijana
Widząc podniecenie Elfa tak jakby niechcący albo nieświadomie rozszerzyła jedną nogę odsłaniając swoją intymność. Nordolczyk różnił się od innych ras pod każdym względem. Jedyną cechę z mężczyznami innych ras miał jednak wspólną. Jak każdy mężczyzna był wzrokowcem. Kersi powoli i delikatniej niż do tej pory znów zbliżyła swą stopę do jego nabrzmiałej męskości i czubkiem palca delikatnie zaczęła ją masować. Jednak starała sie by ten dotyk był ledwie wyczuwalny. chwilkę tak masowała by w końcu unieść swą pupę i powoli zaczęła wspinać się swą kobiecością w jego stronę. Po chwili masowała jego nogi klęcząc nad nim ocierając się zmysłowo swoimi wdziękami.
Rękoma masowała jego brzuch ku dołowi aż w końcu wzięła w obie dłonie jego męskość. Przychyliła do niej swoją twarz patrząc mu prosto w oczy. Nie szukała w nich pozwolenia, a raczej chciała dostrzec pożądanie.
Kersijana:
Rycerz Brzasku położył dłonie na Twej głowie, głaszcząc ją i wyczekując, co dalej uczynisz. Rzeczywiście, dostrzegłaś w jego oczach wielkie i ledwo powstrzymywane pożądanie... Elrohir niemal płonie z pragnienia Ciebie.
Kersijana
Patrząc nadal mu w oczy zbliżała swoją twarz by w końcu czubkiem języka polizać jego męskość. Powoli bardzo namiętnie i zmysłowo ją lizała i pieściła wargami. Trwało to dość długo. W pewnym momencie zaczęła brać ją coraz głębiej do buzi. Wiedziała że jest już bardzo bliski finału i skupiała się na tym by wyczuć kiedy ma przerwać te pieszczoty. przesunęła swe ciało wyżej całując go po podbrzuszu i brzuchu kierując się ku torsowi. W dłoni nadal trzymała jego męskość gładząc ją i masując. Jej kobiecość tez mokra od pożądania pieściła jego ciało. W końcu kersi usiadła na nim. wzięła jego ręce i położyła sobie na pupie rytmicznie go dosiadając. Sama zaczęła pieścić się po piersiach zamykając oczy. Czuła go całego w sobie jak się pręży wypełniając ją całą..
Kersijana:
Rycerz z chęcią położył swe silne i zarazem delikatne dłonie na Twych pośladkach i w miarę Twych rytmicznych ruchów, ściskał je i masował. Nie trwało to długa, gdy poczułaś jak z męskości Elrohira wystrzeliło nasienie... Noldor westchnął głośno pełen rozkoszy.
Catherine
I Ty śpij moja kochana Lothiriel, niech Ci się przyśnią szczęśliwe córeczki.... - odparła z uśmiechem przytulając ją mocniej do siebie, przymknęła oczy jednak nie pozwoliła sobie zasnąć dopóki jej uszy nie wychwyciły cichego poświstywania z ust opiekunki, zaraz po tym sama momentalnie przeniosła się do krainy snów....
Gnała na swym białym wierzchowcu przez las, była roześmiana i radosna, wiatr rozwiewał jej włosy a słońce dawało jej przyjemne ciepło, tuż obok niej pędziła Beatrice w takim samym nastroju, były tak blisko siebie że kolory ich klaczy niemal zlewały się ze sobą a one dwie po prostu pędziły przed siebie trzymając się za ręce. Obie miały na sobie przepiękne stroje, Catherine w cudownej błękitnej sukni z książęcym diadem na głowie, złotym naszyjnikiem na szyi ,drogocennym pierścieniem na dłoni, bransoletą na kostce i z....Ithilem u pasa. Jej siostra zaś w koronie, czerwonej sukni, takoż z naszyjnikiem i pierścieniem, Anorem a także identyczną bransoletą, symbolem ich więzi....Wydawało się że nic nie zakłóci im tej chwili, jednak nagle ciszę przerwał świst strzał,kilka z nich wbiło się w Rosie a jedna boleśnie przebiła jej biodro na co aż krzyknęła z bólu, królewna miała dużo więcej szczęścia bowiem bandytom udało się ją zaledwie drasnąć....
- O bogowie Cathy, nic Ci nie jest? - zapytała jak gdyby obie nie znalazły się w samym środku jakiejś cholernej zasadzki
- Ruszaj!Nie ma czasu,potem mnie opatrzysz! - odkrzyknęła dobywszy miecza z przytłumionym jęknięciem i bez ceregieli strzeliła płazem prosto w zadek jej klaczy
Obie znów popędziły przed siebie,nawet oporna Beatrice w końcu zrozumiała że to nie jest najlepszy czas na dyskusje i dbanie o rany siostrzyczki....Kilku zbirów próbowało zagrodzić im drogę z długimi włóczniami jednak padli ścięci niczym snopy zboża pod ciosami ich znakomitych mieczy. Gdy już wydawało się że opuszczą przeklęty las ostatnia desperacko wystrzelona strzała przeszyła pierś królewny a ta zwaliła się z siodła prosto w zabłocony trakt obficie krwawiąc....
Catherine:
Jest już noc... Gdy zbudziłaś się z okrzykiem przerażona swym snem, dostrzegłaś że i Lothiriel zbudziła się i położyła dłonie na Twych ramionach. Adela patrzy na Ciebie przerażona, podobnie jak Betty która uklękła przy Tobie, łapiąc za rękę. Dostrzegasz też, jak po włosach głaszcze Cię uspokajająco ktoś siedzący z Twego tyłu... I choć nie widzisz twarzy, to rozpoznajesz dłonie Margaret.
Catherine
Natychmiast złapała Betty i obejrzała ją dokładnie,gdy tylko zobaczyła że nic jej nie jest objęła ją mocno obiema rękoma i przytuliła do siebie - Nie zostawisz mnie,prawda? - wyjęczała cicho